Świetne wieści z Rzeszowa. Tai Woffinden wybudzony ze śpiączki
Brytyjski żużlowiec Tai Woffinden, który w ubiegłą niedzielę miał groźny wypadek podczas sparingu, został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej przez lekarzy ze szpitala w Rzeszowie - poinformowała żona trzykrotnego mistrza świata Faye Woffinden.
2025-04-04, 21:30
W ubiegłą niedzielę na torze w Krośnie mierzyły się dwie ekipy, które w kwietniu wystartują w rozgrywkach Metalkas 2. Ekstraligi. W siódmym biegu meczu Cellfast Wilków z Texom Stalą doszło jednak do dramatycznie wyglądającego wypadku. W zderzeniu w siódmym biegu uczestniczyło trzech żużlowców: Bartosz Bańbor z Wilków oraz Tai Woffinden i Franciszek Majewski ze Stali. O ile zawodnik gospodarzy oraz rzeszowski junior zdołali podnieść się o własnych siłach, o tyle stan zdrowia trzykrotnego indywidualnego mistrza świata wymagał pilnej pomocy medycznej.
Woffiden został zabrany helikopterem do rzeszowskiego szpitala, a następnie wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Brytyjczyk trafił do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego Nr 2 w Rzeszowie z urazem wielomiejscowym, licznymi złamaniami kończyn i urazem klatki piersiowej. Musiał być też operowany. Na szczęście, stan trzykrotnego indywidualnego mistrza świata się poprawił.
Poinformowała o tym w mediach społecznościowych żona żużlowca. "Nasz dzielny chłopiec jest tutaj z nami! Walczy, leczy się i odpoczywa. Tai przeszedł więcej, niż możemy sobie nawet wyobrazić. Wielokrotne złamania kości, poważne operacje, transfuzje krwi – jego ciało zniosło tak wiele. A jednak jego duch pozostaje silny. Podobnie jak nasza nadzieja. Trzymamy się mocno, wierząc, że każdy dzień przyniesie więcej uzdrowienia, więcej siły i więcej jego z powrotem do nas" - napisała w długim wpisie na Facebooku Faye Woffinden, która podziękowała też za wsparcie, jakie otrzymała w ostatnich dniach wraz z rodziną.
REKLAMA
- Dramatyczny wypadek na żużlowym sparingu. Tai Woffinden poszkodowany, stadion zamarł
- Tai Woffinden w śpiączce farmakologicznej. "Kto teraz potrzebuje sparingów?"
Źródła: PolskieRadio24.pl, Facebook, empe
REKLAMA