Powstanie listopadowe. Dlaczego doszło do wybuchu zrywu?

195 lat temu, w nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku, wybuchło powstanie listopadowe. Jak to się stało, że "wybryk" młodych spiskowców przerodził się w regularną wojnę polsko-rosyjską? Co skłoniło Polaków, by rzucić wyzwanie największej wówczas militarnej potędze Europy?

2025-11-29, 08:00

Powstanie listopadowe. Dlaczego doszło do wybuchu zrywu?
"Zmiana pozycji w czasie bitwy pod Wawrem 1831 roku". Juliusz Kossak, 1872 r.Foto: Cyfrowe MNW

By zrozumieć sytuację, w jakiej znaleźli się Polacy w 1830 roku, należy cofnąć się o co najmniej 15 lat.

Królestwo Kongresowe

Kongres wiedeński z lat 1814-1815 zamykał epokę wojen napoleońskich i ustalał nowy, w założeniu nienaruszalny, porządek polityczny na Starym Kontynencie. Między wieloma kwestiami, nad którymi debatowali europejscy przywódcy, był również dalszy los Polaków, wiernych sojuszników przegranego Napoleona Bonaparte.

Dzięki staraniom cara Aleksandra I podjęto decyzję o utworzeniu z większości ziem Księstwa Warszawskiego (istniejącego od 1807 roku, zależnego od Francji) Królestwa Polskiego. Państwo to, nazywane też Królestwem Kongresowym lub Kongresówką, było połączone unią personalną z Rosją i pozostawało w pełnej zależności od Petersburga.

Uchodzący za liberalnego car i król Polski w jednej osobie nadał państwu nowoczesną konstytucję. W Kongresówce funkcjonował rząd (Rada Administracyjna) i parlament złożony z króla, senatorów (mianowanych przez monarchę) i posłów wybieranych w demokratycznych (choć nie powszechnych) wyborach. Konstytucja gwarantowała wolność słowa, wszystkie urzędy zostały zarezerwowane dla Polaków, a polski był językiem urzędowym. Państwo posiadało też własną armię.

W imieniu króla władzę sprawował namiestnik, którym został posłuszny Aleksandrowi napoleoński generał Józef Zajączek. Car składał Polakom ustne, dosyć mgliste, obietnice przyłączenia w przyszłości do Kongresówki wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej, które zostały bezpośrednio włączone do Rosji.

Aleksander odnosił się do polskich poddanych z szacunkiem, konserwatywne elity Kongresówki wychwalały go pod niebiosa. Wkrótce jednak "Anioł Pokoju", jak często go nazywano, pokazał inne oblicze.

Car kontra konstytucja

Aleksander konstytucję traktował jako akt dobrej woli, świadczący o jego łaskawości, za którą poddani winni mu okazywać dozgonną wdzięczność. Car i król zostawił sobie dużą swobodę, jeśli chodzi o respektowanie zapisów dokumentu. Rosyjskich oraz zagranicznych przeciwników Królestwa Kongresowego i liberalnej konstytucji zapewniał, że "Polacy przy najmniejszym ekscesie odczują silną rękę mojej władzy". 

Tę siłę, mającą utrzymywać porządek w kraju, reprezentował brat cara, książę Konstanty, mianowany przezeń naczelnym wodzem polskiej armii, choć konstytucja nie wspominała o takim stanowisku.

- Wydaje się, że po prostu liberalny w zamyśle władca rosyjski nie bardzo potrafił sobie poradzić z praktyką bycia władcą państwa konstytucyjnego – oceniał w audycji Polskiego Radia historyk prof. Jarosław Czubaty.


Posłuchaj

O powstaniu listopadowym mówi historyk prof. Jarosław Czubaty. Audycja "Eureka" prowadzona przez Katarzynę Jankowską (PR, 26.11.2020) 17:22
+
Dodaj do playlisty

 

Królestwo Polskie nie istniało w próżni. Wpływ zarówno na decyzje cara, jak i nastroje społeczne miały wydarzenia w innych krajach. Zaledwie kilka lat po powołaniu do życia Królestwa Polskiego Aleksander i pozostali członkowie Świętego Przymierza (władcy Prus i Austrii) porozumieli się w sprawie wspólnego zwalczania siłą wszelkich liberalnych i niepodległościowych ruchów, które mogły grozić zburzeniem kongresowego porządku. Wrzało w Hiszpanii i niektórych włoskich księstwach, o niepodległość walczyli Grecy. W 1830 roku rewolucje wybuchną we Francji i Belgii.

- Dodać należy również zmagania o niepodległość kolonii hiszpańskich w Ameryce Południowej. To wszystko niewątpliwie buduje atmosferę sprzyjającą postawom buntu, energicznego działania w walce z niesprawiedliwością – mówił prof. Jarosław Czubaty.

W 1819 roku gen. Zajączek wprowadził cenzurę prewencyjną. W następnym roku car dał Konstantemu wolną rękę w zarządzaniu Królestwem Polskim bez konieczności oglądania się na konstytucję.


"Powrót Oddziałów Wojska Polskiego z Wierzbna", Marcin Zaleski, 1831 r. "Powrót Oddziałów Wojska Polskiego z Wierzbna", Marcin Zaleski, 1831 r. Fot. Cyfrowe MNW

"Czas ostrzyć szable"

W państwie narastała atmosfera buntu. Polska młodzież była zafascynowana europejskimi ruchami wolnościowymi. Młodzi Polacy nie stawali w obronie łamanej konstytucji, ale pragnęli walczyć o polską niepodległość. Powstawały tajne organizacje, przypominano sukcesy wielkich polskich wodzów, w drugim obiegu kolportowano literaturę patriotyczną, śpiewano, że "już czas ostrzyć szable".

Okazało się, że Aleksander, mimo rozdmuchanej propagandy w prasie, drukach i przemowach, uznaniem cieszy się głównie wśród najbogatszych i najbardziej wpływowych przedstawicieli elit.

Idee rewolucyjne dotarły także do młodych oficerów polskiej armii, która była oczkiem w głowie znienawidzonego powszechnie Konstantego. W 1819 roku z inicjatywy mjra Walerego Łukasińskiego powstało Wolnomularstwo Narodowe, a dwa lata później Towarzystwo Patriotyczne. Ich twórca został aresztowany w 1822 roku i osadzony w więzieniu. Działalność Towarzystwa jednak nie ustała.

Młodzi oficerowie utrzymywali również kontakt z rosyjskimi dekabrystami, którzy po śmierci Aleksandra w 1825 roku wywołali, stłumione, powstanie. Rok wcześniej w Wilnie, znajdującym się poza granicami Kongresówki, Rosjanie aresztowali i zesłali na Sybir 20 członków organizacji Filomatów i Filaretów oraz wyrzucili z uczelni uwielbianego przez młodzież Joachima Lelewela. Poważnie obawiano się o dalszy los Królestwa Polskiego.

W czasie śledztwa w sprawie dekabrystów wyszły na jaw ich kontakty z Towarzystwem Patriotycznym. Czołowi działacze organizacji stanęli w 1827 roku przed Sądem Sejmowym, których ich uniewinnił. Decyzja zbulwersowała nowego cara i króla Mikołaja I, który jednak z powodu wojny z Turcją nie chciał zaostrzać sytuacji w Warszawie i po wielu miesiącach wyrok zaakceptował.

Zradykalizowani młodzi Polacy wyrok sądu zinterpretowali jako zielone światło dla niepodległościowej działalności. Pod koniec 1828 roku w warszawskiej Szkole Podchorążych Piechoty podporucznik Piotr Wysocki zawiązał tajny związek, którego członkowie przewidywali walkę zbrojną, ale wsparcia politycznego szukali u opozycyjnych wobec konserwatywnych władz polityków. Jesienią 1830 roku w Warszawie istniały trzy koła młodzieży akademickiej i urzędniczej podporządkowane Wysockiemu.

Wybuch powstania listopadowego

Na nastroje młodych spiskowców wpływ miały wspomniane przełomowe wydarzenia na zachodzie Europy w 1830 roku. Rewolucja lipcowa we Francji wyniosła na tron Ludwika Filipa. Polacy wierzyli, że nowy król wesprze ich niepodległościowe ambicje. Nie wiedzieli, że Święte Przymierze zaakceptowało jego wybór tylko pod warunkiem, że nie wesprze żadnych ruchów rewolucyjnych w Europie.

Z kolei w sierpniu Belgowie rozpoczęli rewolucję mającą na celu oderwanie się od Holandii, co uderzało w porządek kongresowy. Car Mikołaj I szykował rosyjskie i polskie wojsko do interwencji zbrojnej. 24 listopada belgijski parlament dokonał detronizacji króla Wilhelma I, co osobiście ubodło spowinowaconego z nim cara.

W obawie przed wyprowadzeniem polskich wojsk z Kongresówki spiskowcy podjęli decyzję o wybuchu powstania. Długo debatowano nad datą. Tu ponownie pomogły wydarzenia zza granicy, bowiem 28 listopada do Polski dotarła wiadomość o obalenia w Wielkiej Brytanii konserwatywnego rządu, sympatyzującego z Rosją. Poza tym spisek został wykryty i aresztowania przywódców były tylko kwestią czasu. Wybuch zbrojnego zrywu zaplanowano na wieczór 29 listopada 1830 roku.

Detronizacja króla

Działania spiskowców charakteryzowały się dużą chaotycznością. Plan zakładał zabicie znienawidzonego księcia Konstantego, po czym rewolucję, jak swój czyn nazywali sami powstańcy, miało poprzeć całe polskie wojsko z doświadczoną generalicją na czele. Ostatecznie Konstanty zdołał zbiec z Warszawy, a żaden z generałów nie chciał wziąć udziału w "wybryku" młodzieży. Tej nocy sześciu polskich generałów, którzy odmówili przyłączenia do zrywu, poniosło śmierć z rąk spiskowców. Mimo to z pomocą ludności Warszawy stolica została opanowana.

Powstańcy nie mieli ani własnego programu polityczno-społecznego ani charyzmatycznego wodza. Kierowała nimi jedynie chęć walki z Rosją o niepodległość. Inicjatywę początkowo przejęli konserwatywni politycy, którzy wierzyli w porozumienie z carem. 3 grudnia powołano Rząd Tymczasowy na czele z księciem Adamem Jerzym Czartoryskim. Z kolei władzę dyktatorską objął doświadczony generał Józef Chłopicki, który chciał uniknąć otwartego konfliktu z Mikołajem.

- Mamy do czynienia z dwoma siłami politycznymi. Z jednej strony są to radykałowie, którzy uważają, że trzeba z pełnym zaangażowaniem przygotować się do wojny z Rosją, a z drugiej osoby, które uważają, że Królestwo Polskie stanowi wartość polityczną i radykalne działania mogą jedynie pogorszyć sytuację Polaków. Jednym i drugim nie sposób odmówić patriotyzmu, ale jest to inne myślenie o patriotyzmie – mówił prof. Jarosław Czubaty.

Rząd podejmował próby porozumienia z Mikołajem I, ale ostatecznie to zwolennicy wojny zaczęli odgrywać coraz większą rolę. Jeszcze w grudniu sejm uznał zryw za powstanie narodowe, a 25 stycznia 1831 roku dokonał detronizacji Mikołaja I jako króla Polski.


"Ranny ułan z 1831 roku", January Suchodolski, 1855 r. Fot, Cyfrowe MNW "Ranny ułan z 1831 roku", January Suchodolski, 1855 r. Fot, Cyfrowe MNW

Od Stoczka do Igań

- W pierwszej fazie wojny Rosjanie mają przewagę, ale ona nie jest jeszcze miażdżąca – oceniał historyk. – Na dłuższą metę układ sił był bardzo niekorzystny dla powstańców.

W lutym polskie oddziały zdołały powstrzymać nacierające na Warszawę wojska rosyjskie w bitwach pod Stoczkiem (14.02) i pod Olszynką Grochowską (25.02). Po niechętnym do prowadzenia walk Józefie Chłopickim władzę przejął Jan Zygmunt Skrzynecki, utalentowany dowódca, ale równie nieskory do prowadzenia działań zaczepnych, co jego poprzednik.

Pod naciskiem podkomendnych, zwłaszcza Ignacego Prądzyńskiego, kwatermistrza i zdolnego stratega, naczelny wódz zgodził się na podjęcie działań ofensywnych. Celem Polaków było uderzenie na rozlokowane wzdłuż szosy brzeskiej wojska Iwana Dybicza. 31 marca Rosjanie zostali rozbici pod Wawrem i miejscowością Dębe Wielkie.

Za zgodą bardzo ostrożnego Skrzyneckiego Prądzyński udał się w pościg za wojskami Dybicza, które miał zawiązać walką i poczekać na główne siły. 10 kwietnia w bitwie pod Iganiami niedaleko Siedlec kwatermistrz bez posiłków pokonał przeważające oddziały nieprzyjaciela. Skrzynecki, gdy przybył na pobojowisko, nie zgodził się na szybki atak na strategiczne Siedlce. Ofensywa została zatrzymana.

- Skrzynecki był niewątpliwie dzielnym dowódcą, ale nie potrafił dowodzić armią – oceniał prof. Jarosław Czubaty. – Co więcej, często zapominamy, że generał działał pod ogromną presją wynikającą z faktu, że prowadził działania na terytorium niewielkiego państwa. Każda walna bitwa niosła ze sobą ogromne ryzyko. Przegrana w takim starciu mogła zakończyć całe powstanie. Skrzynecki zdawał sobie z tego sprawę i wydaje się, że tego ciężaru odpowiedzialności unieść nie potrafił.

Bitwa pod Ostrołęką

Polskie oddziały ruszyły do nieśmiałej ofensywy dopiero po miesiącu. Ze względu na opieszałość Skrzyneckiego Polacy dali się zaskoczyć przez Iwana Dybicza i odnieśli porażkę w bitwie pod Ostrołęką (26.05).

- To nie była klęska. To była bitwa przegrana, ale armia polska nie została wcale rozbita, nie straciła zdolności bojowej. Natomiast wyraźnie nastąpił upadek ducha, zwłaszcza wśród dowódców – słyszymy w audycji.

Główne siły polskie wycofały się do Warszawy, a oddziały przeznaczone do akcji ofensywnych zostały pokonane przez Rosjan. W sierpniu nowym wodzem naczelnym został gen. Henryk Dembiński. 8 września Rosjanie pod wodzą Iwana Paskiewicza zdobyli Warszawę. 21 października skapitulowały ostatnie powstańcze oddziały, broniące Zamościa. Powstanie listopadowe dobiegło końca.

Źródło: Polskie Radio/th

W. Zajewski, "Powstanie listopadowe", w: "Trzy powstania narodowe", Warszawa 2000.

Polecane

Wróć do strony głównej