Hulajnogi niosące śmierć. Ujawniamy dramatyczne dane z 2025 roku

Rośnie liczba wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. W 2025 roku odnotowano ponad 1160 tego typu zdarzeń, znacznie więcej niż rok wcześniej. Zginęło w nich 11 osób – dowiedział się portal PolskieRadio24.pl.

Łukasz Lubański

Łukasz Lubański

2026-01-07, 18:30

Hulajnogi niosące śmierć. Ujawniamy dramatyczne dane z 2025 roku
Liczba wypadków z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych rośnie - odnotowała policja. Foto: PAP/Adam Warżawa

Hulajnogi elektryczne. Niepokojące dane

Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji przekazało nam, że statystyki dotyczące zdarzeń z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych były w 2025 roku wyraźnie gorsze niż rok wcześniej. Wstępne dane za 2025 rok wyglądają następująco:

  • 1164 wypadki z udziałem hulajnóg elektrycznych,
  • 11 ofiar,
  • 1062 rannych.

To znacznie więcej wypadków, ale też rannych (do tego o kilka ofiar więcej) niż w roku 2024, kiedy to funkcjonariusze drogówki odnotowali:

  • 746 wypadków,
  • 5 ofiar,
  • 656 rannych.

Dane mogą niepokoić, zwłaszcza że z roku na rok liczba zdarzeń, w której niechlubną rolę odgrywają kierujący hulajnogami elektrycznymi, systematycznie wzrasta. - To jedyna kategoria uczestników ruchu, która "rozrabiała" w 2025 roku - skomentował dla PolskiegoRadia24.pl podkomisarz Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego KGP. Policjant podkreślił w ten sposób, że mimo trendu spadkowego, jeśli chodzi o liczbę wypadków drogowych (21 tys. zdarzeń w 2025 r. - o 519 mniej niż w 2024 r.; 1651 ofiar w 2025 r. - o 245 mniej niż w 2024), w przypadku użytkowników hulajnóg elektrycznych tendencja jest odwrotna.

W dodatku w wypadkach udział często biorą osoby młode. Wprawdzie statystyki są wstępne - na pełne dane należy jeszcze poczekać - ale niewykluczone,  że potwierdzą one trend z lata ubiegłego roku. Z danych, obejmujących tylko okres od początku 2025 r. do minionego lata, o których również informowaliśmy, wynikało, że w zdarzeniach, w około 70 proc., brały udział osoby młode (do 17. roku życia).

Politycy zaostrzyli przepisy. Ale czy wystarczająco?

Wzrost liczby wypadków (z udziałem hulajnóg elektrycznych) wynika m.in. z rosnącej popularności tego środka transportu. Należy też wspomnieć o regulacjach, a raczej o braku regulacji - takich, które nadążałyby za wspomnianym wzrostem popularności, a tym samym za nawarstwiającymi się z tego powodu wyzwaniami. Przykładowo, jak podał w środę "Dziennik Gazeta Prawna" - do Sejmu wpłynęła petycja ws. postulatu o pozwolenie na jazdę hulajnogą elektryczną po drogach, na których nie obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h (obecnie dla użytkowników hulajnóg obowiązuje taki limit); członkowie komisji ds. petycji mają rozpatrzyć wniosek w czwartek. Kwestia prędkości, z jaką poruszają się użytkownicy tego rodzaju pojazdów, stanowi zresztą sprawę odrębną, ale o tym za chwilę.

A propos regulacji - wprawdzie od stycznia obowiązują nowe przepisy, na mocy których kierujący hulajnogami oraz rowerzyści, którzy nie przekroczyli 16. roku życia, podczas jazdy muszą mieć kask - ale nasuwa się pytanie, czy to w pełni rozwiąże problem?

O krok dalej poszły władze Hiszpanii, gdzie od nowego roku użytkownicy hulajnóg elektrycznych obowiązkowo muszą mieć wykupione ubezpieczenie OC. W Polsce takiego obowiązku nie ma (podobnie jest z rejestracją hulajnóg), co znacznie utrudnia egzekwowanie przez poszkodowanego w zdarzeniu z udziałem użytkownika hulajnogi ewentualnego odszkodowania. Można też wspomnieć o magistracie Pragi czeskiej, który właśnie wprowadził zakaz wypożyczania tych pojazdów (zabiegali o to mieszkańcy miasta); do tego hulajnóg prywatnych w stolicy Czech nie można przewozić metrem.

Problemem jest również brak świadomości rodziców, kupujących hulajnogi swoim pociechom. Według definicji, hulajnogą elektryczną jest pojazd dwuosiowy, napędzany silnikiem elektrycznym, wyposażony w kierownicę, przeznaczony do poruszania się przez jedną osobę, który - zgodnie z polskimi przepisami - może osiągać prędkość do 20 km/h. Na rynku można jednak kupić pojazdy, których osiągi znacznie przekraczają wspomniane 20 km/h. A przy brawurowej jeździe nawet obowiązkowy kask może okazać się niewystarczający. Jak zauważył podinsp. Robert Opas zdarza się, iż rodzice kupują swoim pociechom de facto nie hulajnogi elektryczne, tylko "sprzęt służący do jazdy ekstremalnej poza drogami publicznymi".

Źródło: PolskieRadio24.pl/Łukasz Lubański

Polecane

Wróć do strony głównej