To miasto wkrótce zaleją turyści z całego świata. Ósme wejście do raju i nieodkryta perła
Festiwal zapachów, dźwięków, barw i duch starożytnej przeszłości, przenikający pomiędzy ciasną zabudową z żółtego wapienia. Takimi słowami można byłoby opisać to niezwykłe, tureckie miasto na wzgórzu tuż przy syryjskiej granicy. Choć w broszurach turystycznych nie pojawia się na razie zbyt często, wkrótce ma szansę się to zmienić. W Mardinie historia uderza nas z każdego zakamarka, przywołując na myśl świetność starożytnej Mezopotamii.
Joanna Zaremba
2026-01-24, 10:43
Osiem wejść do raju
– Wejść do raju jest siedem, ale na minarecie Wielkiego Meczetu w Mardinie namalowanych jest osiem. To dlatego, że już jesteśmy w raju – mówi dziesięcioletni Hatip, wskazując okazałą wieżę, która wznosi się nad kamiennym miastem. Widzimy ją z głównego placu sprzed meczetu Ulu Cami, wybudowanego w XII wieku. To historyczne centrum miasta i zarazem jego największa atrakcja, jedna z najstarszych i najbardziej okazałych budowli wzniesionych w stylu seldżuckim, najważniejszy meczet miasta. Powstał za czasów panowania Artukidów - turkmeńskiej dynastii muzułmańskiej, która rządziła częściami wschodniej Anatolii i północnej Mezopotamii od końca XI do XIII wieku. Jego smukły minaret i kamienne zdobienia łączą elementy sztuki islamskiej i anatolijskiej. Był nie tylko miejscem modlitwy, ale też kolebką nauki i spotkań uczonych.
Minaret meczetu Ulu Cami w Mardin Chłopcy tacy jak Hatip przychodzą tutaj niemalże codziennie. Spędzają razem czas i zagadują turystów, opowiadając im ciekawostki i anegdoty o mieście. Znają je na pamięć, jak m.in. legendę o Shahmaran (tur. Şahmaran).
Legenda o Szahmaran, mądrej królowej węży
Opowiada ona o pięknej istocie - pół kobiecie-pół wężu, mądrej królowej węży, która znała wszystkie tajemnice świata. Szahmaran żyła w podziemiach pod Mardinem. Była strażniczką wiedzy o naturze, ziołach i leczeniu. Pewnego dnia młody mężczyzna imieniem Cemşap przypadkiem odkrył jej podziemne królestwo. Szahmaran nie skrzywdziła młodzieńca, wręcz przeciwnie - przyjęła go do swojego świata. Poświęciła lata na przekazanie wszystkich mądrości o uzdrawiających mocach natury, których nie znali ludzie na ziemi. Po latach mężczyzna zapragnął jednak wrócić do swoich, a Szahmaran nie powstrzymywała go. Poprosiła tylko o jedno: aby nigdy nie wyjawił ludziom jej kryjówki.
Jednak gdy władca Mardinu zachorował, Szahmaran okazała się jedyną deską ratunku. Cemşap - zmuszony i zastraszony - zdradził, gdzie przebywa wszechmądra bogini. Szahmaran nie uciekła. Była świadoma swojego losu i złożyła największą ofiarę - poświęciła się, by ratować miasto. Została zabita, a części jej ciała ugotowano. Zanim umarła, wyjawiła Cemşapowi, która część jej ciała przyniesie życie, a która śmierć. Dzięki niej Cemşap został później największym lekarzem w dziejach Mardinu.
Dzięki złożonej przez nią ofierze król ocalał, a jej mądrość przetrwała. Ale zaufanie zostało złamane - odtąd, jak mówi legenda, żaden człowiek, który zdradził węża, nie zazna spokoju. Do dziś w Mardinie wierzy się, że duch Szahmaran czuwa nad miastem, a jej wizerunek chroni mieszkańców domostw. Legenda ma też przypominać, że mądrość, tolerancja i poświęcenie są ważniejsze niż zdrada. Ale też, że choć zdrada ma swoją cenę, to mądrość zawsze przetrwa. Mówi się również, że węże wciąż czekają na powrót swojej królowej.
Wizerunki Shahmaran to nieodłączny element krajobrazu miasta Mardin
Wizerunki Szahmaran to nieodłączny element krajobrazu miasta Mardin
Wizerunki Szahmaran to nieodłączny element krajobrazu miasta Mardin Obrazy z Shahmaran oraz jej liczne wizerunki (m.in. na biżuterii) wykonane przez tutejszych artystów - rzemieślników to stały element krajobrazu miasta Mardin.
Wizerunki Shahmaran to nieodłączny element krajobrazu miasta Mardin
Wizerunki Szahmaran to nieodłączny element krajobrazu miasta Mardin
Wizerunki Szahmaran to nieodłączny element krajobrazu miasta Mardin Chłopcy proponują też zrobienie sobie zdjęcia z minaretem w oddali - wystarczy wyciągnąć rękę i efekt wygląda odrobinę jak słynne fotografie z Pizy, na których turyści udają, że "podtrzymują" dłonią krzywą wieżę. Słońce leniwie oświetla minaret, więc wypatrujemy owych ośmiu wejść - nie widać ich z tej odległości, a źródła potwierdzające, że naprawdę tam są, również trudno znaleźć. To lokalna legenda, ale chłopcom wierzy się na słowo.
Oprócz meczetu Ulu Cami - którego surowe wnętrze można zwiedzać, odpowiednio szanując panującą tu tradycję - w Mardinie znajduje się również meczet Sehidiye wybudowany w XIV wieku oraz meczet Zeyda. Miasto jest znane z bogatej historii sakralnej, obejmującej liczne kościoły i medresy, a całe jego historyczne centrum jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Mardin. Historia i początki miasta
Czy Mardin to turystyczny raj? Na razie głównie dla turystów tureckich, ale wszystko wskazuje na to, że już niedługo się to zmieni. Do Mardinu przyjeżdżać zaczynają bowiem ludzie z całego świata, aby podziwiać jego unikalną historię i architekturę. To starożytne miasto wschodniej Turcji przywołuje wszystkim: kulturą, barwami, dźwiękami, zapachami i przede wszystkim, ludźmi. Mieszkańcy Mardinu są gościnni i dumni - z ogromną szczegółowością i życzliwością opowiedzą o swojej kulturze i historii każdemu, kto tylko wykaże zainteresowanie.
Początki miasta - jednego z najstarszych na terenie Anatolii - sięgają III tysiąclecia p.n.e., kiedy teren ten był częścią starożytnej Mezopotamii. Zapierające dech w piersiach Mardin wybudowane jest na zboczach i szczycie wzgórza w regionie Tur Abdin, przy granicy z Syrią, w południowo-wschodniej części Turcji. To wzgórze wyznacza starożytną dzielnicę Mezopotamii. Samo Mardin położone jest na wysokości około 1050 metrów n.p.m., a z tarasów wielu restauracji i hoteli w oddali widzimy już syryjsko-turecką granicę. Mardin znane jest ze swojego zabytkowego, kamiennego centrum i współistnienia obok siebie wielu kultur. Miasto słynie też z unikalnej architektury, wąskich uliczek oraz bogatej historii, na którą wpłynęły liczne ludy tam zamieszkujące, takie jak Asyryjczycy, Arabowie, Seldżucy czy Osmanowie.
Historyczna atmosfera i malownicze położenie to tylko wisienka na torcie, bowiem dopiero zagłębiając się w wąskie, kamienne uliczki w kolorze miodu możemy poznać prawdziwą duszę miasta.
Mardin, miasto o wielu twarzach
Nazwa miasta pochodzi od słowa "Marida", które w starożytny języku asyryjskim oznacza fortecę lub twierdzę. To wskazuje z kolei na strategiczne znaczenie miasta. Mardin to kolebka kultur - przez wieki zamieszkiwane było przez różne grupy etniczne i religijne, w tym Asyryjczyków, chrześcijan, muzułmanów, Kurdów i Arabów. Atmosfera Mardin do dziś łączy wpływy Wschodu i Zachodu i nadal współistnieją tam liczne świątynie różnych wyznań, w tym kościoły syryjskie i ormiańskie oraz meczety. Obecnie w mieście obserwuje się współpracę między imamami a kapłanami w celu promocji wzajemnego zrozumienia i dziedzictwa kulturowego.
Kiedy patrzymy na Mardin z oddali, naszym oczom ukazuje się strome zbocze, po którym stopniowo wznoszą się kamienne, miodowo-żółte domy, a na jego szczycie góruje wspomniana wyżej twierdza. Skąd ten wyjątkowy kolor? Nad kolorystyką Mardin warto się pochylić, bo słoneczne barwy zawdzięcza ono lokalnej odmianie wapienia. Wykonane z niego budynki składają się na spójny, historyczny krajobraz, który wpisano na listę kandydującą do UNESCO jako "Kulturowy krajobraz Mardin". O mieście mówi się też: "Żywe muzeum".
Panorama Mardinu Charakterystyczne dla Mardin wąskie uliczki z kamiennymi przejściami-łukami (nazywane "abbaralar") tworzą naturalny labirynt chroniący przed słońcem i wiatrem. Domy z lokalnego wapienia budowano tarasowo - tak, by każda rodzina mogła mieć widok na równinę Mezopotamii.
Panorama Mardinu Jeśli już jesteśmy przed meczetem Ulu Cami, to jesteśmy również w Eski Mardin - czyli historycznej części miasta, gdzie znajdziemy tradycyjne bazary, wąskie brukowane uliczki, kamienne domy i wiele elementów kulturowych, pamiętających setki lat historii. A wśród tych historycznych murów roześmiani mieszkańcy Mardinu - w różnym wieku - o dowolnej porze dnia skrzykują się i tańczą halay, czyli tradycyjny taniec ludowy Anatolii. Obok roztańczonej grupy nie da się przejść obojętnie. Mieszkańcy Mardinu zapraszają do tańca każdego. O znajomość kroków nie trzeba się martwić - raz porwany do tańca turysta w lot załapie jego dynamikę, jeśli tylko pozwoli prowadzić się specjalistom.
Stara część miasta. Festiwal zapachów i barw
Na terenie bazaru w Eski Mardin (czyli dosłownie: Stary Mardin) swój rozkwit przeżywa tradycyjne rzemiosło kamieniarskie i jubilerskie. Na szczególną uwagę zasługują absolutnie unikatowe wyroby ze srebra, znane jako telkari - są to cienkie, misternie plecione wzory z drutu srebrnego. Serce niejednej osoby skradną właśnie te misternie wykonane pierścionki lub kolczyki w kształcie kwiatów - tego rodzaju ozdób nie znajdziemy nigdzie indziej na świecie.
Bazar w Eski Mardin to także połączenie lokalnych motywów z nowoczesnością - powstają tu różne galerie i pracownie sztuki.
Rzemiosło i sztuka w Eski Mardin
Rzemiosło i sztuka w Eski Mardin
Na bazarze w Eski Mardin stragany z lokalnie wytwarzaną biżuterią nie kończą się
Biżuteria i ozdoby na bazarze w Eski Mardin
Biżuteria i ozdoby na bazarze w Eski Mardin
Biżuteria i ozdoby na bazarze w Eski MardinNaturalne mydła, czyli ukryte złowo Mardinu
Na bazarze znajdziemy kolejny charakterystyczny produkt, bez którego naprawdę nie powinniśmy opuszczać tego miasta. A są to w stu procentach naturalne i ręcznie robione mydła - ważny element lokalnego rzemiosła. Wytwarzane są tu od setek lat - według metod przekazywanych z pokolenia na pokolenie w rodzinach rzemieślniczych - na podstawie receptur lokalnych, których nie spotkamy w żadnej masowej produkcji.
Dostaniemy je w małych sklepikach w Eski Mardin, staranie poukładanych w piramidy, piętrzące się niekiedy aż po sam sufit. Niektórzy sprzedawcy starannie wykładają je w wiklinowych koszach, a jeszcze inni wystawiają na sklepowe półki całe, wielkie, prostokątne kawałki, gotowe do pokrojenia na życzenie klienta.
"Wieża z mydła" w jednym ze sklepów w Eski Mardin Tradycyjne mydła z Mardin powstają głównie na bazie oliwy z oliwek (lokalnej lub regionalnej), oleju laurowego - defne yağı, wody oraz naturalnych składników roślinnych. Co ważne: nie zawierają żadnych syntetycznych barwników ani dodatków, a ich wyjątkowy aromat pochodzi wyłącznie z olejków i roślin. Najsłynniejsze jest defne sabunu - mydło laurowe, które wykazuje właściwości antybakteryjne, służące zarówno skórze, jak i włosom. Warto wiedzieć - trzymając w rękach kostkę tego ręcznie wytworzonego produktu - że im mydło jest ciemniejsze, a jego woń intensywniejsza - tym więcej w nim oleju laurowego. Ale w Mardin znajdziemy też inne, ręcznie wytwarzane mydła - np. oliwkowe, z dodatkiem czarnuszki, tymianku, róży damasceńskiej, miodu lub migdałów.
Naturalne mydła z Mardinu
Naturalne mydła z Mardinu Dociekliwi z pewnością zainteresują się samym procesem wytwarzania tych lokalnych skarbów. Oliwa oraz oleje przeznaczone do produkcji unikatowego mydła z Mardin gotowane są w dużych kotłach przez wiele godzin. Otrzymana masa mydlana wylewana jest na kamienną lub marmurową posadzkę, a następnie - po zastygnięciu - kroi się ją ręcznie. Kostki mydła dojrzewają przez kilka miesięcy lub nawet przez rok, w przewiewnych pomieszczeniach. To właśnie ten proces dojrzewania sprawia, że mydło jest twardsze, służy nam dłużej i jest łagodniejsze dla skóry.
Naturalne mydła z Mardinu
Naturalne mydła z Mardinu
Naturalne mydła z Mardinu Stałym, i zarazem jednym z najbardziej fotogenicznych elementów lokalnego bazaru są barwione - najczęściej na niebiesko - migdały, wypełniające ogromne, wiklinowe kosze. Są prażone lub gotowane, pokryte cienką warstwą cukru i naturalnych barwników - to właśnie one nadają im tak intensywną barwę. Choć wyglądają - i smakują! - jak cukierki, to jednocześnie mają bardzo głębokie znaczenie kulturowe dla regionu. Jako symbol płodności, szczęścia i obfitości są obecne np. podczas wesel, zaręczyn, narodzinom dzieci, a także świętom religijnym.
Mardin to też raj dla smakoszy wszelkiego rodzaju słodkości. Wśród nich najjaśniej "błyszczy" harire - lokalny deser z pekmez (melasy winogronowej), mąki pszennej, wody i cukru. Na bazarze w Eski Mardin nie może również zabraknąć straganów z tureckimi przyprawami. Po postawieniu kilku kroków na brukowanych uliczkach w nozdrza uderzy nas przede wszystkim siarczysta woń pul biber - suszonej, kruszonej papryczki chilli.
Ukryta perła Mardinu. Remzi Yağmurcu i jego zielarnia
Kilka kroków dalej, spośród worków z aromatycznym szafranem, suszonymi pączkami róży, wonnym tymiankiem, barwionymi na niebiesko migdałami i miętą wyłania się białobrody sprzedawca o spokojnych oczach i kojącym uśmiechu. – A interesuje was literatura? – pyta.
W jego sklepie można znaleźć niemalże wszystko, co naturalne, tutejsze i lecznicze - zioła, oleje, przyprawy, minerały - innymi słowy, dobro ziemi Mardinu. I szybo dodaje: – Mam coś ciekawego, ale nie jest na sprzedaż.
Bogactwo przypraw w Eski Mardin
Na bazarze w Eski Mardin można znaleźć niemalże wszystkie dobra natury
Imponujący zbiór ziół leczniczych mardińskiego aktara - Remzi Yagmurcu
Sklep mardińskiego aktara Remzi, Yagmurcu To właśnie pan Remzi Yağmurcu jest najjaśniejszą gwiazdą całego przybytku - jest bowiem aktarem, czyli osobą specjalizującą się w tradycyjnych ziołach, mieszankach roślinnych i naturalnych metodach leczenia. Pan Remzi z wielkim oddaniem i starannością wykonuje swoją profesję, opierając się na 35-letnim doświadczeniu. O jego wiedzy i miłości do ziół można przekonać się od razu po przekroczeniu progu tego niewielkiego sklepiku w Eski Mardin, który oferuje nie tylko lokalne mieszanki leczniczych roślin, ale przede wszystkim - unikatowe doświadczenie.
Remzi Yagmurcu jest aktarem z 35-letnim doświadczeniem Remzi Yağmurcu w swojej pracy korzysta z ksiąg liczących setki lat. Jedna z nich to 300-letni rękopis o ziołach autorstwa Ibn-i Baytara, średniowiecznego uczonego z Andaluzji, który wyciąga na naszych oczach i pokazuje odręcznie napisane fragmenty traktujące o medycynie i botanice.
Remzi Yagmurcu posiada w swojej kilkusetletnie rękopisy ksiąg o ziołolecznictwie
Remzi Yagmurcu posiada w swojej kilkusetletnie rękopisy ksiąg o ziołolecznictwie O swoich zbiorach mówił wielokrotnie w rozmowie z tureckimi mediami. 300-letni rękopis jest w jego rodzinie od pokoleń. Księga służy mu jako podstawa wiedzy o ziołach leczniczych. Mówi, że znajdziemy w niej szczegółowe opisy około 1400 roślin i ich zastosowań, a opisy te od ponad 35 lat służą mu w komponowaniu mieszanek ziołowych. Według informacji, które znajdziemy z kolei w lokalnych mediach, kolekcja mardińskiego aktara liczy łącznie siedem książek dotyczących ziół, z których dwie to oryginalne rękopisy, jedna to rękopia skopiowana (fotokopia), a pozostałe są drukowane. Remzi Yagmurcu to wieloletni, szanowany praktyk i lokalny autorytet, a spotkanie z nim to rzecz obowiązkowa podczas pobytu w Mardin.
Kültür Yolu Festivali (Festiwal Szlaku Kultury)
Mardin to też jeden z ważniejszych ośrodków tureckiej turystyki kulturowej. Jest natchnieniem dla artystów, fotografów i filmowców. Kamienne tarasy i złote światło nieraz wykorzystywane były w tureckich produkcjach telewizyjnych. Jeśli zaś mowa o lokalnej kulturze, nie może zabraknąć wzmianki o wyjątkowym, cyklicznym wydarzeniu - Festiwalu Szlaku Kultury (Kültür Yolu Festivali), który w 2025 po raz pierwszy odbył się właśnie w kamiennym Mardin.
To teraz kilka słów o festiwalu i o tym, dlaczego warto było doświadczać związanych z nim wydarzeń właśnie w Mardinie. Organizowany jest co roku przez tureckie Ministerstwo Kultury i Turystyki.
Cele? Promowanie tutejszej kultury, sztuki, dziedzictwa narodowego i kulturowego, integracja społeczna. W 2025 roku odbywał się w dniach 18-26 października na ulicach Mardinu, oferując zarówno mieszkańcom jak i przyjezdnym liczne wydarzenia artystyczne - wystawy, koncerty, pokazy, a także warsztaty i eventy edukacyjne. Dzięki tegorocznej edycji miasto nabrało tajemniczej i jednocześnie fascynującej aury. Podczas powrotu z wieczornej kolacji na spacerujących ulicami gości czekały liczne, kulturowe niespodzianki. Jak m.in. billboard z urzekającą animacją, która opowiadały historię Szahmaran. Tegoroczny festiwal wieńczył koncert jednej z największych tureckich gwiazd estrady - Bengü.
Turystyka i ceny w Mardinie
Będąc w Mardinie z pewnością nie ominie nas spacer Pierwszą Aleją. Birinci Cadde (nazwa turecka) to główna ulica handlowa i turystyczna, przy której koncentruje się ruch pieszy, sklepy z pamiątkami, restauracje i kawiarnie. Przebiega przez kamienną część miasta, charakteryzującą się licznymi zaułkami, bazarami i historycznymi budynkami.
Może też kilka słów o cenach. Podróżując do Mardin nie musimy planować budżetu kilka miesięcy naprzód - region ten, rzadziej uczęszczany, wyjdzie taniej niż popularniejsze części Turcji, takie jak Kapadocja lub szeroko rozumiane, turystyczne wybrzeże. Nie mówiąc już o tym, że wybierając jeden z oferowanych przez miasto urokliwych, kamiennych hotelików możemy spać w murach, które pamiętają dzieje starożytnej Mezopotamii. Ich nieocenionym atutem są tarasy, z których rozciąga się zapierająca dech w piersiach panorama Mardin. W oddali majaczy turecko-syryjska granica.
To jak z tymi cenami? Jeśli chodzi o noclegi, to ceny oczywiście mogą się różnić w zależności od sezonu, standardu pokoju i terminu rezerwacji. Ale przystępną, budżetową, komfortową i jednocześnie cieszącą oko opcję możemy dorwać już za 130-170 złotych za noc dla jednej osoby. Hostele oraz niewielkie - i wciąż niezwykle urokliwe - pensjonaty będą tańsze, nawet od 120 złotych za noc. Wybredni mają w czym wybierać, w mieście znajdą się bowiem też opcje z tzw. wysokiej półki, oferujące wyższy standard.
Nocna panorama Mardinu Jeśli chcemy spędzić kilka dni w tej mniej odkrytej części Turcji, warto wybrać właśnie Mardin - też ze względu na pogodę. Późna jesień - październik i listopad - to dobry czas na taką wycieczkę, ponieważ w ciągu dnia temperatura wynosi tu zazwyczaj od ok. 15 do 20 stopni. W grudniu i lutym jest już chłodniej ( ok.10-14 stopni), ale nadal jest to miła ucieczka od srogiej, polskiej zimy. Marzec będzie idealny - w tym miesiącu możemy cieszyć się tu najprzyjemniejszą temperaturą, od ok. 15 do 20 stopni.
Cen ciąg dalszy. Z pewnością wielu z nas będzie chciało opuścić tę turecką kolebkę historii z upominkami. Ceny za unikatowe, naturalne mydło z Mardinu wahają się od 50 do 200 lir tureckich za sztukę (jedna lira turecka to w przeliczeniu około 8,9 polskich groszy), ale też oczywiście zależy od lokalizacji. Im dalej od głównej ulicy - tym taniej. Jeśli zaś chodzi o wyroby ze srebra - telkari - to np. za ekskluzywną bransoletkę powinniśmy być gotowi zapłacić od 5000 do 8000 lir. Tańsze będą kolczyki - od ok. 1200-200 lir za parę oraz pierścionki - ok. 1000-1500 lir. Wizyta w Turcji to również niepowtarzalna okazja, by skorzystać z hamamu, tradycyjnej tureckiej łaźni. W Mardin jest ich dostatek, tych dla kobiet również. Koszty zaczynają się od ok. 400-800 lir, w zależności od rodzaju wybranych usług.
Mardin. Kolebka kultur i miasto tolerancji
Zachwyt nie kończy się jednak na Mardin. Bliska okolica tego miasta to raj dla miłośników historii - niedaleko leży Midyat, miasto będące miłością tureckich filmowców. W samym Mardinie ponadto wznosi się też zapierający dech w piersiach, słynny monastyr Deyrulzafaran (Klasztor Szafranowy). Niespełna godzinę drogi autem - Dara, starożytne miasto z VI wieku p.n.e, na którego fundamentach nadal mieszkają ludzie. O tym jednak innym razem.
Chcąc opisać to zapadające w pamięć miasto, nie sposób przejść obojętnie obok wspomnianej wielokulturowości. Z pewnością niejedna osoba będzie przecierać ze zdumienia oczy widząc, jak różne religie i tożsamości łączą się tu ze sobą w jeden, współgrający i barwny organizm. Na ulicach usłyszmy język turecki, kurdyjski, ormiański, arabski i aramejski, a kościoły, meczety, synagogi i klasztory stoją tu obok siebie. Możliwe? Tak, na pewno w "mieście tolerancji", jak również nazywany jest Mardin. Aby dowiedzieć się o tym więcej, wystarczy zagadnąć mieszkających tu ludzi. Każdy podkreśla, że niezależnie od wyznania i języka, łączy ich wspólna tożsamość, ta sama ziemia na granicy dwóch krain: Anatolii i Mezopotamii.
Joanna Zaremba, dziennikarka Polskieradio24.pl
* W artykule wykorzystałam własne źródła oraz doświadczenia zebrane podczas wizyty w tureckim Mardinie, a także źródła z publikacji Ministerstwa Kultury i Turystyki Turcji (mardin.ktb.gov.tr), uczelni Artuklu (artuklu.edu.tr), lokalnych serwisów informacyjnych oraz kilku opracowań o architekturze regionu.
**Opisy lokalnych atrakcji, ciekawostki, a przede wszystkim piękne ujęcia miasta znajdziemy na oficjalnym profilu @gomardin. Warto go odwiedzić, jeśli chcemy mieć pewność, że zobaczymy wszystkie najważniejsze miejsca i zabytki.