Umowa z Mercosurem bez klauzul ochronnych? "Nieprawdziwe zapewnienia polityków"

W Strasburgu trwają protesty rolników przeciwko umowie UE z Mercosurem, a zapewnienia polityków o skutecznych zabezpieczeniach dla europejskiego rolnictwa budzą coraz większe wątpliwości. - Okazuje się, że wiele zapewnień, które wcześniej składali politycy, nie do końca jest prawdą. Klauzule miały nas chronić, tymczasem strona Mercosuru już w dniu podpisania umowy podważyła ten fakt. Tych klauzul po prostu w umowie nie ma - podkreślił prof. Arkadiusz Artyszak ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

2026-01-20, 11:20

Umowa z Mercosurem bez klauzul ochronnych? "Nieprawdziwe zapewnienia polityków"
Protest rolników w Strasburgu . Foto: Pascal Bastien/Associated Press/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • W sobotę została podpisana umowa między Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej 
  • Zastrzeżenia do umowy zgłaszali między innymi polscy rolnicy
  • Zdaniem prof. Arkadiusza Artyszaka zapewnienia polityków dotyczące klauzul ochronnych dla europejskiego rynku nie są do końca prawdziwe 

W Strasburgu trwa protest rolników z wielu krajów Unii Europejskiej przeciwko umowie handlowej UE z Mercosurem, a także przeciwko wspólnej polityce rolnej i zasadom wypłat dla europejskich producentów. Demonstracje zbiegają się w czasie z podpisaniem umowy, które miało miejsce w sobotę w Petersburgu. Były minister rolnictwa Henryk Kowalczyk ocenił, że europejscy rolnicy nie stracą na porozumieniu pod warunkiem wdrożenia i skutecznego egzekwowania instrumentów ochronnych. Zdaniem prof. Arkadiusza Artyszaka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, takie założenie budzi jednak poważne wątpliwości. - Widziałem właśnie te obrazki ze Strasburga. Jestem pełen podziwu dla farmerów, także tych z Polski, którzy uczestniczą w tym proteście. To pokazuje, jak zła dla unijnego rolnictwa - nie tylko polskiego - jest umowa z Mercosurem. Bardzo szybko otwierają nam się oczy. Okazuje się, że wiele zapewnień, które wcześniej składali politycy, nie do końca jest prawdą - podkreślił ekspert. Jako przykład wskazał tzw. klauzule ochronne. - Miały nas chronić, tymczasem strona Mercosuru już w dniu podpisania umowy podważyła ten fakt. Tych klauzul po prostu w umowie nie ma - zaznaczył.

- Bardzo cenię pana profesora Kowalczyka, natomiast w tym przypadku można to ująć jednym zdaniem: diabeł tkwi w szczegółach. Rozwiązania proponowane w rozporządzeniu - na stronie Ministerstwa Rolnictwa - przedstawiane są bardzo optymistycznie jako sukces władz i dowód istnienia klauzul ochronnych. Tyle że tam mowa o rozporządzeniu, a nie o samej umowie - zwrócił uwagę. Ekspert poruszył też kwestię bezpieczeństwa żywności. - W ostatnich dniach zaskoczyła mnie informacja, że Polska wprowadzi zakaz importu żywności z krajów trzecich zawierającej pozostałości pestycydów dawno zakazanych w Unii Europejskiej. I dopiero wtedy zrozumiałem - choć zajmuję się rolnictwem od ponad 30 lat - że do dziś sprowadzamy żywność spoza UE z pozostałościami środków ochrony roślin, które w Unii są od dawna zabronione. Dlaczego nikt wcześniej nie zwracał na to uwagi? - pytał.

Posłuchaj

prof. Arkadiusz Artyszak o umowie z krajami Mercosuru (Temat dnia) 19:28
+
Dodaj do playlisty

Kontrole żywności z krajów Mercosuru. "W praktyce niewykonalne"

Według zapowiedzi importowana z krajów Mercosuru żywność ma być objęta kontrolami. Zdaniem prof. Artyszaka w praktyce może to być niewykonalne. - W zasadzie każda partia musiałaby zostać skontrolowana. Gdzie? W porcie? Na każdym przejściu granicznym? To oznaczałoby kontrolę każdej żywności wjeżdżającej do kraju. Moim zdaniem to nierealne - zarówno ze względów czasowych, jak i finansowych - ocenił. Dodał też, że w Ameryce Południowej występuje problem korupcji. - Mam poważne obawy, czy dokumenty, które będą do nas trafiać, zawsze będą zawierały prawdziwe informacje - zaznaczył. Ekspert uspokaja jednocześnie, że zagrożenie nie polega na natychmiastowym zalaniu polskiego rynku tańszą żywnością. - Ona będzie napływała do Unii Europejskiej. A głównym rynkiem zbytu polskiej żywności są właśnie kraje UE. Każdy kilogram cukru trzcinowego z Brazylii to jeden kilogram cukru, którego nasze cukrownie nie sprzedadzą - wyjaśnił. - Główne zagrożenie widzę nie w tym, że ta żywność od razu trafi do Polski, ale że wejdzie na rynki innych państw UE, gdzie będzie przetwarzana. Wtedy takie produkty trafią do nas już jako "unijne". Aby temu zapobiec, musielibyśmy fizycznie kontrolować każdy transport żywności na granicach. To jest nierealne. Bo co wtedy stanie się ze strefą Schengen i podobnymi ułatwieniami? - powiedział prof. Artyszak.

Wokół klauzul ochronnych w umowie handlowej UE–Mercosur od miesięcy narastają kontrowersje i rozbieżne interpretacje. Z dokumentów publikowanych przez Komisję Europejską wynika, że porozumienie przewiduje ogólne mechanizmy tzw. safeguard, umożliwiające czasowe zawieszenie preferencji handlowych w przypadku poważnych zakłóceń na rynku unijnym. Jednocześnie część wzmocnionych klauzul ochronnych, o których informowały polskie władze i europosłowie, nie została wpisana bezpośrednio do treści samej umowy międzynarodowej, lecz znalazła się w unijnych rozporządzeniach i dokumentach wykonawczych, które obowiązują wyłącznie po stronie UE. Potwierdzali to także przedstawiciele państw Mercosuru, wskazując, że nie są stroną tych regulacji. Media zwracają uwagę, że oznacza to brak formalnego związania krajów Ameryki Południowej dodatkowymi zabezpieczeniami, na które powołują się niektóre rządy państw członkowskich. W praktyce skuteczność ochrony unijnych producentów rolnych ma więc zależeć nie od zapisów samej umowy, lecz od późniejszego stosowania unijnych instrumentów prawnych i decyzji Komisji Europejskiej w przypadku wzrostu importu.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Robert Bartosewicz

Polecane

Wróć do strony głównej