18 godzin opóźnienia pociągów. Tak zima stulecia sparaliżowała kolej w Polsce
"Czy mój pociąg odjedzie o czasie?". "Jakie ma opóźnienie?". "Gdzie jest mój pociąg!?". Te pytania zadaje sobie chyba każdy podróżujący koleją w czasie srogiej zimy. Śnieżyce i mrozy potrafią skutecznie utrudnić ruch pociągów – przekonują się o tym podróżni dziś, przekonywali się, bardzo boleśnie, i wiek temu.
2026-01-23, 07:53
- Atomowa zagłada, rządy fanatyków. Za tymi historiami o USA stoją największe lęki
- Ekspert: Rosja znów symulowała atak na Polskę. Jest nagranie
- Tajemniczy atak drona. Ten statek widmo regularnie kursuje do Rosji
Luty 1929 rok, zima stulecia. Śnieżyce zasypały Polskę (zresztą, większą część Europy też), a temperatury spadły do niewyobrażalnych minus 30-40 stopni Celsjusza. "Tegoroczna zima stworzyła nowe niezwykle ciężkie warunki, na które nasze koleje nie mogły być przygotowane", stwierdzono rzeczowo w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym". Artykuły tego pisma niech posłużą do zilustrowania, z czym musieli wówczas mierzyć się kolejarze i podróżni.
Rozkład jazdy – wersja zimowa
Opóźnienia – jeden z uniwersalnych i oczywistych skutków ataku zimy na kolejową infrastrukturę. Sto lat temu – na długo przed internetem i aplikacjami, w których na bieżąco można sprawdzić, gdzie stoi pociąg i jak długo zamierza tam przebywać – podstawowym źródłem informacji o sytuacji na kolei była prasa codzienna. A w tej, w mroźnym lutym 1929 roku, roiło się od tekstów na temat absolutnego rozchwiania kolejowych rozkładów jazdy.
Zaczęło się od wieści ogólnych: "wielkie opóźnienia w Krakowie", "w Warszawie straszliwe opóźnienia". Ale nie trzeba było długo czekać na dokładniejsze wyliczenia. 5 lutego pociąg relacji Lwów-Kraków przyjechał osiem godzin po czasie. Dzień później w zderzeniu, gdzieś pod Warszawą, pociągów (10 osób rannych) uczestniczyły składy spóźnione o pięć i o dwie godziny. 11 lutego przyszła apokalipsa: "cały szereg pociągów pospiesznych, osobowych i towarowych przyszedł z opóźnieniami dochodzącymi do kilkunastu godzin".
Jeden z rekordów należał bez wątpienia do pociągów z 13 lutego, które przyjeżdżały do Krakowa z opóźnieniami sięgającymi osiemnaście godzin! Nawet jeszcze 22 lutego, kiedy się wydawało, że mrozy już powinny odpuścić, jeden z pociągów pospiesznych z Warszawy do Krakowa pojawił się po trzynastu godzinach od planowanego przyjazdu.
Dworzec kolejowy zimą. Polska, lata międzywojenne. Fot. NAC "Szyny pękają masowo"
5 lutego na stacji Piotrków "parowóz przymarzł do szyn". Zresztą, w ten sposób unieruchomionych pojazdów było wtedy znacznie więcej (parowozy zamarzały nawet w parowozowniach!). Taki przyklejony to szyn pociąg "trzeba było ruszać rezerwowymi lokomotywami, które nadjeżdżały z całym rozpędem".
Niespotykany mróz ścinał również smary używane przez kolejarzy (by temu zapobiec, próbowano dodawać do smaru nafty). Zamarzała woda w pompach kolejowych, przestawały działać zwrotnice (niektóre tylko funkcjonowały dzięki "specjalnemu ogrzewaniu"). Co więcej, mroźnej fali nie wytrzymywały elementy wydawałoby się najbardziej trwałe. "Szyny pękają masowo na kolejach Małopolski Wschodniej", krzyczał tytuł artykułu z 14 lutego. Okazało się, że na linii Lwów-Stryj zanotowano pęknięcia szyn w 33 miejscach.
Pług odśnieżny na torach, 1929 r. Fot. NAC Saperzy jadą w zaspy
Obok mrozu drugim zimowym żywiołem, z którymi kolei musiała się mierzyć, był oczywiście śnieg. Pociągi wpadały w kilkumetrowe zaspy i często zostawały tam na dłużej. Najgorsza sytuacja panowała na południowym wschodzie II RP. Bywało, jak w województwie stanisławowskim, że na jakiś czas musiano wstrzymać cały ruch kolejowy.
Jak sobie radzono? Próbowano z pługami śnieżnymi, do likwidowania zatorów śnieżnych wzywano kompanie saperów czy żołnierzy. W nocy z 10 na 11 lutego 1929 roku zarząd ruchu kolejowego w Stanisławowie (dziś w Ukrainie) wysłał dziewięć parowozów "celem przekopania toru". Misja jednak nie powiodła się, wszystkie pojazdy utknęły w śniegu. Dopiero wojsko poradziło sobie z ze śnieżnym problemem.
"Szereg odcinków zasypanych jest na wysokość 3-4 metrów, tak po oczyszczeniu toru pociągu kursował jakby tunelem wysokości kilka metrów", opisywał, jakby nie dowierzając tej scenie, dziennikarz "Ilustrowanego Kuriera Codziennego".
Odśnieżanie torów na trasie Tarnopol-Łanowce, 1929 r. Fot. NAC
Odśnieżanie torów na trasie Tarnopol-Łanowce, 1929 r. Fot. NAC Nieogrzane wagony, paragony grozy
A co z pasażerami? Na początku lutego w podkrakowskich miejscowościach klienci kolei "nie mogli pomieścić się w szczupłych i nędznie opalanych poczekalniach". W związku z tym musieli wyczekiwać na mrozie na kilkugodzinne opóźnione pociągi. Wśród tych wypatrujących rozpaczliwe horyzont tłumów znajdowała się też "dziatwa szkolna". Uczniowie, "dygocący z zimna i skostniali", przyjeżdżali do szkół mniej więcej po trzeciej godzinie lekcyjnej (o ile w ogóle udawało im się wyjechać).
Nielekko mieli również ci w pociągach. "Pasażerowie odbywają przeważnie podróż w zimnych wagonach, gdyż przewody przepuszczające wodę do ogrzewania zamarzają", czytamy w prasie. Na tych zmarzniętych ludziach próbowano jednak nieuczciwie zarabiać.
"Drobni spekulanci, ciepło ubrani, jeżdżą w tych pociągach z wódką i gorącą herbatą w termosie i w czasie nieprzewidywanego postoju sprzedają pasażerom swój towar po niesłychanie paskarskich cenach: kieliszek wódki lub szklanka gorącej herbaty dochodzi nieraz do 3 złotych", opisywał z oburzeniem "Ilustrowany Kurier Codzienny".
Odśnieżanie dworca towarowego we Lwowie, 1932 r. Fot. NAC "Wilki dobywały się do wagonów"
Na koniec przywołajmy jeszcze informację natury ogólnej, z samych szczytów urzędowej drabiny – oraz zatrważającą ciekawostkę z zagranicy.
Co do zimy, kolei II RP i chaosu organizacyjnego: owego arktycznego lutego 1929 "ministerstwo komunikacji miało przerwy w komunikacji". Chodziło o łączność telegraficzną ze Lwowem i Krakowem, zaś telefoniczną z Katowicami, Gdańskiem i Poznaniem. "Wobec tego szereg pociągów na obszarze całego kraju kursuje bez żadnego planu i porządku".
Co do zaś przerażających wieści o kolejowych horrorach spoza Polski – oto notatka, w której pojawiają się zasypane śniegiem pociągi, wielodniowe oczekiwania na pomoc i atak wilków.
"Ilustrowany Kurier Codzienny", luty 1929 r. Fot. domena publiczna
Zasypany śniegiem pociąg, 1941 r. Fot. NAC
Odśnieżanie torów na trasie Lwów-Tarnopol, 1929 r. Fot. NAC Źródło: Polskie Radio/jp