Przejedziesz 100 km, zapłacisz 8 zł podatku? Problem stworzyły auta elektryczne
Finansowanie dróg jest w sporej części oparte na opłacie paliwowej zawartej w cenie paliw. Jest jeden problem - z naturalnych przyczyn nie płacą go właściciele coraz popularniejszych elektryków. Rozważane są więc nowe podatki, które mają być bardziej sprawiedliwe i objąć wszystkich użytkowników dróg. Islandia znalazła już sposób.
2026-01-22, 12:25
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Wzrost popularności aut elektrycznych wymusza myślenie o zmianie sposobu finansowania dróg. W większości krajów oparte jest ono o opłaty zawarte w cenie paliw
- Właściciele pojazdów elektrycznych nie płacą opłaty paliwowej zawartej w cenie paliwa. Podatki płacone przez nich (akcyza, VAT od energii elektrycznej) trafiają do budżetu ogólnego
- Islandia wprowadziła podatek od kilometra, który zapłacą wszyscy kierowcy
Elektryczny problem drogowy
Finansowanie dróg było do niedawna oparte o relatywnie prosty system. W większości krajów funkcjonują podatki zawarte w cenie paliw. Każdy kierowca dorzucał więc do systemu pieniądze de facto za każdy przejechany kilometr. Dodatkowo pojazdy ciężarowe czy autobusy płaciły dodatkowe opłaty (w Polsce e-TOLL).
Rosnąca popularność samochodów elektrycznych podważa jednak fundamenty tego systemu. Choć "tankując" auto elektryczne również płaci się podatki - w Polsce to choćby akcyza i VAT - to jednak nie są to pieniądze "znaczone" i przeznaczone na drogi.
Wymusza to zmiany w systemie finansowania dróg. Notabene - opłata drogowa nigdy nie pokrywała całości wydatków na drogi. Resztę trzeba było dokładać z budżetów państwa czy samorządów.
Podatek od kilometra?
Na pionierskie rozwiązanie zdecydowała się Islandia. Wprowadzony został od 2026 nowy podatek - Kílómetragjald. Każdy właściciel auta osobowego (pojazdu do 3,5 tony DMC) płacić będzie co roku równowartość ok. 20 groszy za każdy pokonany na drogach publicznych kilometr.
Równocześnie jednak obniżono opłaty paliwowe zawarte w cenie benzyn i oleju napędowego. System ma bowiem na celu objęcie właścicieli elektrycznych pojazdów obowiązkiem dokładania się do funkcjonowania dróg, a nie dodatkowe obciążenia dla właścicieli pojazdów spalinowych.
Podobne rozwiązanie planuje na 2030 rok Szwajcaria. Z kolei znana z dużego udziału pojazdów elektrycznych Norwegia wycofuje się powoli z przywilejów, jakie dano "na zachętę" właścicielom pojazdów elektrycznych. Znosi ulgi w VAT, zniżki na parkingach czy płatnych drogach i promach.
Kílómetragjald
Islandia wprowadziła cyfrowy podatek od kilometra. A Polska ma już gotowy system.
Jak to działa na Islandii?
System jest całkowicie cyfrowy i bezobsługowy.
Kierowcy raz w roku zgłaszają stan licznika przez rządową aplikację.
System automatycznie wylicza należność i wystawia fakturę za przejechane kilometry.
Polski CEPiK
W Polsce mechanizm gromadzenia danych już działa.
Podczas każdego przeglądu technicznego diagnosta wpisuje przebieg auta do bazy CEPiK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców).
Państwo posiada więc coroczną, zweryfikowaną historię kilometrów każdego pojazdu.
Infrastruktura istnieje
Wprowadzenie podobnego podatku w Polsce jest prostsze niż się wydaje.
Bez nadajników GPSTechnicznie system jest gotowy. Nie wymaga montowania drogich urządzeń śledzących w autach – wystarczy wykorzystać dane, które już są zbierane.
Polska musi myśleć o nowym podatku drogowym?
W Polsce udział elektryków w ogólnej liczbie pojazdów wciąż jest niewielki. Rośnie jednak szybko, bo w 2025 udział pojazdów EV w rejestracjach samochodów osobowych wyniósł już 7,2%.
Wraz ze wzrostem tej liczby zmniejszać się będą wpływy z opłaty paliwowej i konieczne będzie wdrożenie nowego systemu. Jeżeli Polska wzorowałaby się na Islandii, to rozwiązaniem byłby podatek od kilometra.
Islandczyk, za przeciętną pensję może przejechać 79 136 km rocznie (czyli niemal dwa razy wokół równika). Aby Polak mógł pozwolić sobie na podobny dystans, to podatek od kilometra musiałby w Polsce wynieść 8 gr/km.
Egzekwowanie podatku od kilometra jest względnie proste - wystarczy raz w roku spisać licznik w aucie. Dane te już teraz trafiają ze Stacji Kontroli Pojazdów do CEPiK.
Czytaj także:
- ETS2 przesunięty. Mamy 2 lata i 11,4 mld euro od UE, żeby uciec od opłat
- "Elektryki" rządzą w Norwegii. To jedyne takie miejsce w Europie
- Chińskie marki szturmują polski rynek samochodowy. Wielokrotne wzrosty sprzedaży
Źródło: Superbiznes.se.pl/island.is/Andrzej Mandel