Flagi przy warzywach od 17 lutego. Sklepy ostrzegają: to wprowadzi chaos
Od 17 lutego 2026 r. przy każdym warzywie i owocu sprzedawanym luzem obowiązkowo pojawi się flaga kraju pochodzenia. Choć rząd chce w ten sposób promować polską żywność, sieci handlowe ostrzegają przed chaosem. Według nich podobne do siebie barwy narodowe wprowadzą klientów w błąd, a ogromne koszty wdrożenia nowych etykiet - szacowane na 17 mln zł - mogą odbić się na cenach produktów.

Andrzej Mandel
2026-01-31, 06:43
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W sklepach przy owocach i warzywach sprzedawanych luzem od 17 lutego będą musiały pojawić się małe flagi państw, z których dany produkt pochodzi
- Organizacja zrzeszająca sklepy (POHiD) twierdzi, że flagi są do siebie zbyt podobne (np. Polska, Monako, Indonezja), co wprowadzi klientów w błąd
- Wprowadzenie kolorowych flag na etykietach może kosztować duże sieci nawet 17 mln zł, co zdaniem handlowców jest niepotrzebnym wydatkiem
Flagi przy ziemniakach i jabłkach. Pomoc czy utrudnienie?
Już niedługo wygląd działów warzywnych w polskich sklepach mocno się zmieni. Rząd chce, aby obok nazwy produktu i ceny widniała flaga kraju pochodzenia. Ma to pomóc nam szybciej rozpoznawać polską żywność. Jednak sieci handlowe nie podzielają tego entuzjazmu.
Handlowcy podkreślają, że obecne oznaczenie "Produkt Polski" jest wystarczająco czytelne i dobrze spełnia swoją funkcję. Ich zdaniem wprowadzenie kolorowych flag może wprowadzać chaos - wiele z nich jest do siebie podobnych, co może utrudniać identyfikację kraju pochodzenia. Problemem są także kwestie techniczne: flagi są drogie i skomplikowane w druku, a elektroniczne etykiety cenowe, oparte głównie na technologii e-ink, często nie umożliwiają wyświetlania kolorów.
Dodatkowo Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji zwraca uwagę na aspekt ekologiczny - produkcja milionów kolorowych etykiet i naklejek oznaczałaby powstawanie kolejnych odpadów. Same sieci handlowe szacują, że koszt wdrożenia nowych oznaczeń sięgnąłby około 17 mln zł.
"Produkt Polski" skazany na wymarcie?
Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji podkreśla, że zmiana ta jest "nadmierna" i uderza w swobodę prowadzenia biznesu, nie dając konsumentom realnych korzyści. Do tego uderza w stosowane i znane oznakowanie "Produkt Polski".
- W ocenie POHiD zmiana ta nie tylko nie wzmocni rozpoznawalności polskich produktów, lecz wręcz może zdeprecjonować markę "Produkt Polski", zrównując ją wizualnie z produktami z dowolnego regionu świata - stwierdza POHiD w komunikacie prasowym.
Obowiązek oznaczania graficznego dotyczyć będzie owoców i warzyw sprzedawanych luzem. Oznacza to, że przy cenie wyraźnie będzie musiała być umieszczona informacja (w formie identyfikacji wizualnej czyli flagi) o kraju pochodzenia.
Problem na wyrost?
Pewne wątpliwości budzi jednak argument POHiD dotyczący możliwych pomyłek między importowanymi a polskimi owocami i warzywami - wydaje się on nieco przesadzony. Z Indonezji do Polski trafiają głównie owoce tropikalne, które nie są uprawiane w naszym kraju, a sporadycznie także imbir.
Z kolei w przypadku Monako, którego flaga rzeczywiście przypomina odwróconą flagę Polski, ryzyko jakiejkolwiek pomyłki jest praktycznie zerowe. To niewielkie państwo nie prowadzi bowiem działalności rolniczej, a jego produkty rolne nie trafiają do polskich sklepów.
Czytaj także:
- Warzywa tanieją, ale nie wszystkie. Ekspert wskazuje wyjątek
- Czy wiesz, co jesz? Między dietą a marketingiem, czyli co naprawdę trafia na nasz talerz
- Bunt pracowników Biedronki. Żądają 1000 zł podwyżki i zmian w kasach
Źródło: PAP/POHiD/Andrzej Mandel