Hołownia rozwali koalicję rządzącą? "Nie zrozumiał o co chodzi w polityce"
Szymon Hołownia stwierdził, że opuści swoją partię, jeśli "to będzie Polska 2050 Pauliny Hennig-Kloski zamiast wszystkich". Jego decyzja mogłaby skutkować nawet rozpadem koalicji rządzącej, jeśli - jak zapowiada - zabrałby ze sobą kilkunastu posłów. - Hołownia mnie wkurzył. To po prostu chamski szantaż i kompromitacja - ocenił w "Strefie Wpływów" dziennikarz Jacek Czarnecki. - Lider Polski 2050 nie zrozumiał o co chodzi w polityce - podkreślił z kolei dr Mirosław Oczkoś.
2026-01-31, 06:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Szymon Hołownia powiedział, że opuści swoją partię, jeśli "to będzie Polska 2050 Pauliny Hennig-Kloski zamiast wszystkich"
- W sobotę w Polsce 2050 odbędzie się powtórzona, druga tura wyborów
na przewodniczącego partii - Tę sprawę w podcaście "Strefa Wpływów" komentowali: dr Mirosław Oczkoś, Roch Kowalski i Jacek Czarnecki
OGLĄDAJ. Dr Mirosław Oczkoś gościem "Strefy Wpływów"
Hołownia stawia ultimatum? Polska 2050 a przyszłość koalicji
Szymon Hołownia zasugerował, że mógłby odejść z Polski 2050, jeśli realne przywództwo w ugrupowaniu przejęłaby ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Wypowiedź została odebrana przez część polityków i komentatorów jako element ostrej rozgrywki przed drugą turą wyborów na przewodniczącego partii, która odbędzie się w sobotę.
Kontrkandydatką Pauliny Hennig-Kloski jest ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, popierana przez Hołownię. W tym kontekście zapowiedź możliwego odejścia lidera była interpretowana nie tylko jako sygnał wewnętrznego konfliktu, lecz także jako potencjalna groźba wobec stabilności koalicji rządzącej.
Koalicja złożona z KO, PSL, Polski 2050 i Lewicy dysponuje formalnie 240 mandatami w 460-osobowym Sejmie, przy czym bezwzględna większość wynosi 231 głosów. Polska 2050 ma obecnie 31 posłów, dlatego ewentualne odejście Hołowni wraz z grupą parlamentarzystów miałoby istotny wpływ na sejmową arytmetykę. W wariancie, w którym z liderem odeszłoby 15 posłów, zaplecze rządu mogłoby spaść poniżej progu bezwzględnej większości.
Czy koalicja rządząca przetrwa bez Polski 2050?
Utrata stabilnej większości nie oznaczałaby automatycznego upadku rządu, ale znacząco ograniczyłaby jego zdolność do sprawnego rządzenia. Każde kluczowe głosowanie wymagałoby wówczas doraźnego budowania większości i negocjowania poparcia poza twardym rdzeniem koalicji. W takiej sytuacji niewielkie koła poselskie oraz posłowie niezrzeszeni zyskaliby rolę języczka u wagi, a opozycja mogłaby częściej testować zdolność rządu do utrzymania sejmowej większości.
Jacek Czarnecki w podcaście "Strefa Wpływów" stwierdził, że Szymon Hołownia, "którego bardzo cenił, teraz go wkurzył". A słowa o możliwości odejścia z własnej partii nazwał "chamskim szantażem". - Dla faceta, który wszedł do polskiej polityki po to, by ją odnawiać i był współtwórcą formacji, która się nazywa Trzecia Droga, takie szantaże to kompromitacja - stwierdził dziennikarz.
Przypomniał także, że w mediach Paulina Hennig-Kloska mówiła o tym, że "nie nadąża za tym jak Szymon Hołownia zmienia zdanie" w niektórych kwestiach. Jednym z przykładów takiej zmiany zdania jest rezygnacja Hołowni z funkcji lidera partii i późniejsze apele o przeprowadzenie ponownie pierwszej tury wyborów na przewodniczącego, w których chciałby wziąć udział. - To jest oznaka pogubienia się Szymona Hołowni, ale też topienia jego własnej partii - ocenił Jacek Czarnecki.
Hołownia grozi koalicji rządzącej. "Zmienił się w drobnego szantażystę"
Zdaniem eksperta ds. marketingu politycznego dra Mirosława Oczkosia, Hołownia "rozmienił się z bardzo dobrze prowadzącego obrady Sejmu marszałka, na drobnego szantażystę". - On w Polsacie powiedział, że z Polski 2050 "wyjdzie z większością rządową" - przypomniał gość "Strefy Wpływów".
Według niego takie zachowanie Hołowni może mieć związek z tym, że w 2020 roku uniemożliwiono mu - jak twierdzi sam lider Polski 2050 - wygranie wyborów na prezydenta Polski. Zdaniem dra Oczkosia Szymon Hołownia "nie zrozumiał o co chodzi w polityce i do tej pory nie został politykiem". - A w tym szantażu chodzi mu o to, żeby mieć przełożenie na Donalda Tuska i trochę też na partię: żeby wygrała Pełczyńska-Nałęcz, która ma zostać wicepremierem - zaznaczył ekspert.
Podkreślił też, że w razie opuszczenia partii przez Szymona Hołownię, nawet z piętnastoma osobami i po założeniu nowego koła, polityk ten automatycznie przestanie być wicemarszałkiem Sejmu. W jego opinii szantaż Hołowni "jest blefem". - A on nie umie blefować. Moim zdaniem partia powstała po to, żeby Hołownia mógł zostać prezydentem - powiedział dr Mirosław Oczkoś.
Chaos w Polsce 2050. "Bój toczy się o klub parlamentarny i subwencję"
W partii Szymona Hołowni zapanował ogromny chaos po nieudanej drugiej turze wyborów na przewodniczącego ugrupowania. Wyniki uznano za nieważne po tym, jak nie sprawdził się system informatyczny, za pomocą którego przeprowadzano internetowe głosowanie.
Teraz na placu boju pozostały Paulina Hennig-Kloska i Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. W razie zwycięstwa tej ostatniej, według dziennikarza Rocha Kowalskiego, Hołownia miałby "zarządzać wszystkim z tylnego siedzenia". Powtórzenie drugiej tury zaplanowano na sobotę 31 stycznia.
W partii panuje chaos, a jej członkowie wzajemnie obwiniają się za niepowodzenia, w tym za bardzo słabe wyniki sondażowe. - Teraz bój toczy się tylko o ten klub parlamentarny i subwencję - stwierdził Roch Kowalski.
Czytaj także:
- Tusk do Dudy i Nawrockiego. "Panowie, to nie wasza rola"
- Polska stawia tarczę antydronową. Gen. Polko: obrona jest trudniejsza niż atakowanie
- Grzegorz Braun usłyszy zarzuty. Wraca sprawa Oleśnicy
Źródło: Polskie Radio/Robert Bartosewicz