Kim była dr Jolanta Wadowska-Król? Lekarka ujawniła tragedię "ołowianych dzieci"
Kim była dr Jolanta Wadowska-Król, bohaterka serialu "Ołowiane dzieci", w którą wciela się Joanna Kulig? Nazywali ją "Matką Boską z familoków", "doktórką z familoków" lub "lekarką z Szopienic". Stała się symbolem niezłomności i samotnej walki z komunistycznym reżimem.
Joanna Zaremba
2026-02-11, 07:05
Joanna Kulig w roli heroicznej lekarki
Joanna Kulig w serialu Netflix "Ołowiane dzieci" wciela się w postać dr Jolanty Wadowskiej-Król – lekaraki, która w latach 70. nagłośniła dramat zatrucia ołowiem wśród dzieci na Śląsku. To rola oparta na prawdziwej historii, podkreślająca siłę jednostki w starciu z systemem i obojętnością władz.
Kim była dr Jolanta Wadowska-Król? Sylwetka wybitnej lekarki z Katowic
Dr Jolanta Wadowska-Król przyszła na świat 27 czerwca w 1939 w Katowicach, w rodzinie inteligenckiej. Jej ojcem był Piotr Wadowski, matką - Stanisława z Chwistów. Jej dzieciństwo i młodość przypadły na wczesne lata powojenne, co miało duży wpływ na ukształtowanie jej prospołecznej postawy, wrażliwość społeczną oraz poczucie odpowiedzialności za innych. Mała Jolanta szybko musiała nauczyć się życia. Dziewczynka sześć razy zmieniała szkołę.
"Z powodu trudnej sytuacji w domu (kiedy dziewczynka miała rok, jej rodzicielka uległa wypadkowi - w wyniku porażenia piorunem częściowo straciła wzrok) matka Jolanty zamieszkała u jednej z kilku swoich sióstr, a ona sama u innej z sióstr matki" – czytamy na łamach publikacji "Medycyny Środowiskowej" (environmed.pl). To spowodowało, że mała Jolanta szybko musiała się usamodzielnić. Już jako dziecko wiedziała, że musi polegać przede wszystkim na sobie.
Młode lata i początki pracy w zawodzie
Jadwiga Wadowska-Król zdecydowała, że zostanie lekarką. Po wojnie poszła na Śląską Akademię Medyczną, czyli dzisiejszy Śląski Uniwersytet Medyczny, którą ukończyła w 1964 roku. Wybrała specjalizację pediatria i już na etapie studiów oraz stażu zaczęła poświęcać się ratowaniu zdrowia dzieci z rodzin robotniczych, którym brakowało podstawowych środków do życia.
Dla dr Jadwigi Wadowskiej-Król bycie pediatrą nie oznaczało samego bycia lekarzem. Katowicka medyczka traktowała zawód jako misję społeczną. Szczególnie trudne było to w realiach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej – służba zdrowia była niedoinwestowana, obciążana, z ograniczonym dostępem do nowoczesnych rozwiązań i diagnostyki. Do tego dochodziła rządowa propaganda komunistyczna, z którą Wadowska-Król musiała walczyć sama.
Po ukończeniu studiów Jadwiga Wadowksa-Król zaczęła pracę jako pediatra w przychodniach rejonowych na Górnym Śląsku. W latach 60. i 70. trafiła do Szopienic – przemysłowej dzielnicy Katowic, która znajdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie huty metali nieżelaznych. To właśnie wtedy odkryło coś, co wstrząsnęło polską i na zawsze zmieniło bieg jej dotychczasowej pracy.
W tamtym okresie Szopienice uchodziły za jeden z najbardziej zanieczyszczonych rejonów Polski. Z uwagi na bliskie sąsiedztwo z hutą, okoliczne powietrze, woda i gleba skażone były ołowiem oraz metalami ciężkimi. Mieszkańcy dzielnicy żyli w skrajnych warunkach, w biedzie. Dzieci miały kontakt ze skażonymi materiałami – bawiły się na hałdach hutniczych i w skażonej metalami ziemi.
Sprawa "ołowianych dzieci"
Dr Jadwiga Wadowska-Król – w trakcie codziennego przyjmowania i leczenia dzieci – zaczęła zauważać serię niepokojących objawów. U małych pacjentów widoczne były opóźnienia w rozwoju psychoruchowym. Dzieci miała zaburzenia koncentracji i problemy z nauką, cierpiały na chroniczne bóle brzucha, głowy, niedokrwistość, uszkodzenia układu nerwowego. Zmagały się z ciężkim, przewklekłym osłabieniem, wiele z nich miało zahamowany wzrost. Ponadto objawy te pojawiały się masowo, a to tylko wzmogło podejrzenia lekarki. Występowały one u dzieci z Szopienic i m.in. Zabrza.
Mali pacjeni trafiali do szpitali i sanatoriów, ale leczenie nie przynosiło efektów. Objawy wracały, a po terapiach w placówkach dzieci wracały do zatrutego ołowiem środowiska. Toksyczny ołów osiadał na wszystkim: podwórkach, ławkach, ubraniach, warzywach sprzedawanych na targu, dostawał się do domów.
Pediatrka powiązała nasilające się u dzieci symptomy z zatruciem ołowiem, związanym z działalnością huty. Zauważyła powtarzalność objawów u najmłodszych z tych samych osiedli. To właśnie wtedy rozpoczęła własne śledztwo: sporządzała zestawienia przypadków zachorowań, gromadziła dokumentację, kierowała dzieci na badanie poziomu ołowiu we krwi i informowała ich rodziców o zagrożeniu, co często było niezgodne z procedurami i zaleceniami jej przełożonych. Wyniki mówiły same za siebie: dzieci cierpiały na ołowicę.
Nierówna walka z systemem
W zamian za to spotykała się z próbami uciszania, naciskiem ze strony przełożonych oraz blokowaniem jej pracy. Władze PRL usiłowały blokować dostęp do dokumentacji medycznej, utrudniały przeprowadzania dalszych badań i próbowały dyskredytować katowicką lekarkę. Jednym z najdotkliwszych ciosów zadanych Jolancie Wadowskiej-Król przez reżim było wstrzymanie jej doktoratu. Pracę naukową lekarki, na temat masowych zatruć dzieci, okrzyknięto politycznie niepożądaną.
Aby ratować dzieci i rodziny mieszkające w Szopienicach Wadowska-Król podjęła nierówną walkę z systemem, a w tamtych latach ujawnienie problemu dotyczącego państwowego przedsiębiorstwa graniczyło z cudem, lub było raczej wręcz niemożliwe.
Przyznanie się komunistycznych władz do tak poważnych skutków działalności zakładu – jakim było skażenie środowiska – oznaczałoby kompromitację aparatu państwowego, straty gospodarcze, ale też odpowiedzialność polityczną. Reżim rozpoczął kampanię torpedowania jej działalności: nie tylko nie otrzymała za swoje działania żadnej nagrody, ale była poddana ostracyzmowi, marginalizowana zawodowo, a sprawa "ołowianych dzieci" stała się państwową tajemnicą, o której latami milczano. Wiele rodzin przez to nigdy nie poznało prawdziwej przyczyny chorób swoich dzieci.
Wadowska-Krol jednak nie poddała się. Doprowadziła do tego, że tysiące dzieci zostało przebadanych i poddanych dalszemu leczeniu. To jej siła, postawa i determinacja sprawiły, że wiele rodzin uzyskało pomoc, a część skażonych terenów objęto programami interwencji zdrowotnej.
Rzecznik Praw Obywatelskich wręczyła w Katowicach odznakę honorową RPO dr Jolancie Wadowskiej-Król, marzec 2015 r. Foto: PAP/Andrzej Grygiel – Doktor Wadowska-Król po raz pierwszy postawiła tezę, że to, co było chorobą, w jednostkowych przypadkach, w Dąbrówce Małej, Szopienicach i tych okolicach, które graniczyły z Hutą Metali Nieżelaznych w Katowicach-Szopienicach, ma rozmiar epidemii – mówił w maju 2025 roku w audycji "Brakująca połowa dziejów" na antenie radiowej Trójki Michał Jędryka, autor książki o Jolancie Wadowskiej-Król "Ołowiane dzieci", który sam w przeszłości był jej pacjentem.
Dr Jolanta Wadowska-Król. Życie prywatne
Dr Jolanta Wadowksa-Król unikała rozgłosu i konsekwentnie oddzielała swoją pracę od życia prywatnego. Wiadomo, że była żoną i matką, a jej mężem był Zbigniew Józef Król, urodzony 23 września 1936 roku w Łagiewnikach – adiunkt w Instytucie Chorób Wewnętrznych w Klinice Nefrologii Śląskiej Akademii Medycznej. Wadowska-Król nigdy nie aspirowała do bycia na widoku – nie opowiadała publicznie o sobie nawet po 1989 roku, kiedy zabiegano o wywiady z nią. Na piedestale stawiała przede wszystkim dobrostan swoich pacjentów.
Z relacji osób jej bliskich wynika, że była bardzo wymagająca wobec samej siebie, zdyscyplinowana i pracowita. Jednocześnie spokojna i powściągliwa – wszelkie nagrody przyznane jej za działalność w sprawie "ołowianych dzieci" traktowała raczej jako zadośćuczynienie dla ich rodzin, a nie jako własny sukces.
Jolanta Wadowska-Król stroniła od rozgłosu
W czasach PRL jej działalność miała jednak wpływ na jej życie osobiste, i to w dużym wymiarze. Wadowska-Król znajdowała się pod stałą presją, musiała zachowywać ostrożność na każdym kroku i latami żyła ze świadomością, że jej praca może nie zostać nigdy doceniona. Na szczęście jednak tak się nie stało, ale powściągliwość na temat własnych osiągnięć w niej pozostała. Uznania doczekała się dopiero po 40 latach – jako bohaterka licznych artykułów, książek a nawet murali.
Jolanta Wadowska-Król nie chciała budować własnej legendy, promować swojej osoby – zależało jej jedynie na dobru innych. Zmarła 18 czerwca 2023 roku w wieku 84 lat. "W wielu laudacjach, komentarzach i publikacjach podkreśla się, że lek. Jolanta Wadowska-Król swoim obywatelskim działaniem, osobistą odwagą i poświęceniem wyprzedziła swój czas, stając się sygnalistką niebagatelnego problemu – kwestii ceny, jaką społeczeństwo płaci za zanieczyszczenie środowiska. Pokazała też, jak wiele może osiągnąć człowiek, gdy działa – nawet samotnie – w dobrej sprawie" – czytamy na łamach "Medycyny Środowiskowej".
Pogrzeb Jolanty Wadowskiej-Król. Foto: LUCYNA NENOW / POLSKA PRESS/Polska Press/East News Podcast Polskiego Radia
Na platformie polskieradio.pl dostępny jest nowy podcast Polskiego Radia "Ołowiane dzieci. Prawdziwa historia". To opowieść o tragedii dzieci i odwadze osób, które ujawniły to, co władza chciała ukryć. Produkcja powstała w oparciu o archiwalne nagrania oraz relacje świadków i uczestników wydarzeń. Autorzy sięgnęli do materiałów, które przez lata pozostawały poza publiczną debatą i oddają głos tym, którzy byli w samym centrum wydarzeń.
Źródła: environmed.pl/Polskieradio24.pl/hjzrmb