Afera z dyplomami Roberta Lewandowskiego. Ujawniono nowe fakty

Pojawiły się nowe okoliczności w sprawie dwóch dyplomów Roberta Lewandowskiego. Wcześniej napastnik Barcelony złożył zeznania w tej sprawie. Jak poinformował "Przegląd Sportowy Onet", sprawa przybrała nowy obrót w trakcie zamkniętego procesu z jego byłym menedżerem Cezarym Kucharskim. Wszystko zaczęło się od pytania w kierunku piłkarza o jego wykształcenie.

2026-02-10, 08:56

Afera z dyplomami Roberta Lewandowskiego. Ujawniono nowe fakty
Nowe wieści ws. dyplomów Lewandowskiego. Foto: PAP/Marcin Obara
Czytaj więcej:

Tajemnicze dyplomy Lewandowskiego

W 2021 roku "Przegląd Sportowy Onet" ujawnił, że Robert Lewandowski poza dyplomem warszawskiego AWF-u  ma jeszcze dwa inne zdobyte na łódzkiej uczelni z pedagogiki. W domu naukowca i działacza sportowego Zbigniewa D. znaleziono dyplom magistra ze zdjęciem napastnika i jego podpisem. Dodatkowo na dyplomie magisterskim widnieje data z 2018 roku.

Lewandowski nie odpowiadał na pytania od portalu, a teraz serwis dotarł do nowych faktów. Niespodziewanie temat jego dyplomów pojawił się w trakcie procesu z jego byłym menedżerem Cezarym Kucharskim. Jak przekazał "Przegląd Sportowy Onet", podczas procesu odbywającego się za zamkniętymi drzwiami, kapitan polskiej kadry miał otrzymać pytanie o swoje wykształcenie. W zeszłym roku, zeznając w charakterze świadka miał powiedzieć:

"Wychowanie fizyczne to jedyny kierunek, jaki skończyłem. Żadnych innych studiów nie mam". Portal dotarł do osób, które w tamtym czasie były obecne na rozprawie i słyszały słowa piłkarza. Mimo to ani Cezary Kucharski, ani mecenas Tomasz Siemiątkowski – adwokat Lewandowskiego nie chcieli komentować tej sprawy.

Serwis pozostaje nieugięty i próbuje znaleźć cokolwiek na temat wzmianki o dyplomach Lewandowskiego. Innym tropem była obszerna biografia 38-latka.

Śledztwo prokuratury, zeznania piłkarzy

"Szczegółów na temat dyplomów Lewandowskiego próżno szukać także w jego obszernej biografii napisanej przez dziennikarza Sebastiana Staszewskiego. Lewy nie od dziś ma wyraźny kłopot z publicznym opowiadaniem, jakie ma dyplomy i jak to się stało, że miałby w tajemnicy zdobywać wykształcenie na uczelni ściśle związanej z naukowcem Zbigniewem D." - czytamy.

Gdańska prokuratura kontynuuje śledztwo ws. Zbigniewa D., który usłyszał 46 zarzutów w tym m.in. fałszowania dokumentów. W sumie zarzuty postawiono 23 osobom. Poza Lewandowskim zeznania złożyli Arkadiusz Milik, czy Jacek Góralski, którzy powiedzieli, że nie wiedzieli, że ktoś miałby wystawiać na ich nazwiska fałszywe dyplomy.

"Gdańska prokuratura, o czym informowała nas już w 2021 r., stanęła na stanowisku, że nie jest przestępstwem posiadanie fałszywego dyplomu i trzymanie go np. w szufladzie. Jej zdaniem, nawet jeśli któryś ze sportowców wiedział, co dostaje, to nie złamał prawa, dopóki nie użył dyplomu np. starając się o jakieś stanowisko" - pisze portal.

Źródło: PolskieRadio24.pl/Przegląd Sportowy Onet/mw

Polecane

Wróć do strony głównej