Tak wyglądało spotkanie Nawrockiego z szefami służb. Ujawniono kulisy

Spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z szefami służb specjalnych miało być punktem zwrotnym w ich relacjach. Tak przynajmniej przedstawiał to gabinet głowy państwa. Z relacji uczestników styczniowych rozmów wynika jednak, że nic się nie zmieniło, a atmosfera w czasie spotkania była daleka od ideału - pisze w środę Onet. 

2026-02-11, 09:46

Tak wyglądało spotkanie Nawrockiego z szefami służb. Ujawniono kulisy
Karol Nawrocki podczas spoktania z szefami służb i ministrami . Foto: Kancelaria Prezydenta

"Przełomowe spotkanie"? 

Spotkanie Karola Nawrockiego z szefami służb, do którego doszło 15 stycznia, miała przede wszystkim załagodzić napiętą sytuację między obiema stronami. Złe relacje mają swoje źródło w odrzuceniu przez prezydenta 136 nominacji na pierwszy stopień oficerski funkcjonariuszy ABW i SKW.

Karolowi Nawrockiemu w czasie rozmów towarzyszył Zbigniew Bogucki (szef KPRP), Paweł Szefernaker (szef gabinetu prezydenta, Rafał Leśkiewicz (rzecznik prasowy), płk Krzysztof Wacławek (były szef ABW z czasów PiS, obecnie doradca prezydenta), oraz gen. Andrzej Kowalski (wiceszef BBN). 

Z kolei szefowie służb przybyli na spotkanie wraz z szefem resortu obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem. 

"Prezydent nas lekceważy"

Jak przypominał Onet, komunikaty Kancelarii Prezydenta po spotkaniu wskazywały na "merytoryczny" i "konstruktywny" dialog pomiędzy stronami. Rafał Leśkiewicz po rozmowach mówił, że prezydent otrzymał raporty dotyczące bezpieczeństwa kraju i zapewniał, że Karol Nawrocki jeszcze raz przyjrzy się wnioskom o nominacje na stopnie oficerskie. 

Według ustaleń portalu niewiele ma to jednak wspólnego z rzeczywistością. Uczestnicy relacjonowali, że w czasie spotkania prezydent i jego otoczenie uwydatniali swój negatywny stosunek do służb. - Prezydent zwyczajnie nas lekceważy. Na spotkaniu sześciokrotnie, patrząc nam w oczy, wkładał sobie snusa do ust - mówiła jedna z osób uczestniczących w rozmowach. 

Kontrowersyjna lista uczestników

- Już samo zaproszenie na spotkanie Krzysztofa Wacławka, który szefem ABW został niczym królik wyciągnięty z kapelusza, nie można określić inaczej, niż jako prowokację - stwierdził kolejny z uczestników.

- Do ABW przyjęty został za rządów PiS, w roku 2016. W ciągu zaledwie czterech lat przeszedł drogę od szeregowca, zatrudnionego w biurze logistyki, do pułkownika. Kiedy wiadome było, że po wyborach straci stanowisko, a jednocześnie nie miał wysługi lat do nabycia mundurowych uprawnień emerytalnych, to przeszedł na rentę. Pobiera ją do dzisiaj - powiedział rozmówca Onetu.

Zresztą na kilka lat przed objęciem przez Karola Nawrockiego fotela prezydenckiego, Wacławek przyczynił się do przyznania mu uprawnień do informacji niejawnych. - Lokalna delegatura, z uwagi na kontakty Nawrockiego z półświatkiem, rekomendowała odmowę przyznania mu takich uprawnień. Mimo to Wacławek poszedł Nawrockiemu na rękę - tłumaczył. 

"To jakiś obłęd"

To jednak niejedyne okoliczności, które zaprzeczają komunikatom Kancelarii Prezydenta, dotyczącym dobrej i konstruktywnej atmosfery. Zdaniem kolejnego źródła Onetu prezydent "okazał się człowiekiem, który mówi paskami z Telewizji Republika". 

- Podczas spotkania wypalił, że nigdy nie awansuje nikogo, kto był zaangażowany w "brudną kampanię prezydencką" wobec niego lub w torturowanie księdza Michała Olszewskiego. Przecież to jakiś obłęd - relacjonowało źródło portalu.

Rzecznik Praw Obywatelskich przeanalizował tę kwestię. Jego zdaniem doszło do "niehumanitarnego traktowania" poprzez ciągłe stosowanie kajdanek i 15-godzinnych czynności bez zapewnienia odpoczynku czy posiłku. O torturach jednak nie było mowy. 

Wytknięta przez prezydenta "brudna kampania" odnosiła się natomiast do publikacji Onetu z kampanii prezydenckiej, dotyczących przejęcia kawalerki od Jerzego Ż., a także pracy Karola Nawrockiego w charakterze ochroniarza w Grand Hotelu w Sopocie. Z informacji przekazanych "Wyborczej" przez Wojciecha Czuchnowskiego wynika, że Krzysztof Wacławek miał analizować listy z nazwiskami funkcjonariuszy służb, rzekomo zaangażowanych w sprawę ks. Olszewskiego i przeszłości prezydenta.

Służby sobie, a prezydent sobie

- Po tym, jak Karol Nawrocki złożył 6 sierpnia ubiegłego roku ślubowanie przed Zgromadzeniem Narodowym, naszym zadaniem jako służb jest jego ochrona, a nie grzebanie w jego przeszłości. Jako głowie państwa przysługuje mu również immunitet, a odpowiadać za swoje ewentualne czyny może jedynie przed Trybunałem Stanu - wyjaśniła osoba z kierownictwa jednej ze służb.

Jesteśmy państwowcami i działamy w ramach prawa i konstytucji. A te nakładają na nas obowiązek dbania o prezydenta i jego ochrony. Żadna ze służb nie prowadzi i nie będzie prowadzić obecnie żadnych czynności mających wyjaśnić kontakty Karola Nawrockiego z kimkolwiek. Jeśli o kimś mamy informacje, które nakazywałyby powstrzymywać się od kontaktów z taką osobą, to przekazujemy to prezydentowi. Inna sprawa, że z takich ostrzeżeń pan prezydent niewiele sobie robi. Służby w żaden sposób nie mogą mu zabronić kontaktów z kimkolwiek - mówił kolejny rozmówca Onetu z kierownictwa ze służb.

W tym kontekście portal przypomniał niedawną sprawę wyjątkowo ciepłego powitania prezydenta z szefem kiboli Jagiellonii Białystok Tomaszem P. ps. "Dragon" - wielokrotnie karanym za przestępstwa, w tym podżeganie do napadu, w którym zginął człowiek. 

Co z nominacjami?

Po spotkaniu szefowie służb mieli przeświadczenie, że wkrótce nominacje oficerskie zostaną rozpatrzone - w ciągu dwóch tygodni. Tak się jednak nie stało, a prezydent do teraz nie podął w tej sprawie kroków. 

- A to oznacza, że styczniowe spotkanie było jedynie teatrem, grą obliczoną na przekonanie opinii publicznej, że prezydent szuka porozumienia z rządem i służbami. Jeśli Karol Nawrocki wciąż odmawiać będzie złożenia podpisu pod wnioskami awansowymi, to nie wyobrażam sobie jakichkolwiek poprawnych stosunków pomiędzy służbami a prezydentem. Nie do pomyślenia jest, że w czasie, gdy za naszą wschodnią granicą trwa regularna wojna, a nasze służby od dawna po cichu toczą ją ze służbami rosyjskimi i białoruskimi, komuś do głowy przychodzi kłócenie się o awanse na pierwszy stopień oficerski. I powielanie bzdur o rzekomym zaangażowaniu służb państwowych w kampanię wyborczą sprzed pół roku - stwierdziło źródło portalu w Kancelarii Premiera. 

Czytaj także:

Źródło: Onet/egz

Polecane

Wróć do strony głównej