Grozi nam III wojna światowa? Takich danych jeszcze nie było
Świat zmierza w kierunku III wojny światowej - wynika z najnowszego sondażu opinii publicznej opublikowanego przez Politico. Wśród respondentów znaleźli się wyborcy z USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Francji i Niemiec.
2026-02-13, 13:50
Ryzyko wybuchu III wojny światowej rośnie? Nowy sondaż
"Świat stacje się coraz bardziej niebezpieczny" - to wniosek, który nasunął się zdecydowanej większości badanych. Uważają oni, że wybuch wojny światowej w następnym pięcioleciu jest bardzo prawdopodobny. Politico podaje, że od marca 2025 roku, kiedy pracownia Public First po raz pierwszy przeprowadziła tego rodzaju badania, "odsetek wyborców przewidujących nowy konflikt globalny gwałtownie wzrósł".
- Zmiana nastawienia opinii publicznej na Zachodzie, do której doszło na przestrzeni niespełna roku, odzwierciedla gwałtowny zwrot w kierunku niepewnego świata, w którym wojna jest postrzegana jako prawdopodobna, a sojusze jako niestabilne - komentuje dla Politico Seb Wride, szef działu sondaży w Public First.
Wydatki na obronność. Wyborcy nie są skłonni do kompromisów?
To jednak nie wszystko. Jak czytamy, sondaż ujawnił również ograniczoną gotowość społeczeństw Zachodu do poświęceń. Chodzi na przykład o kwestię przyzwolenia (dla polityków) na zwiększenie wydatków na zbrojenia. Co prawda we Francji, Kanadzie, Wielkiej Brytanii czy Niemczech zwiększenie wydatków na obronność jest popierane, jednak "gwałtownie ono spadło, gdy ludzie dowiedzieli się, że może to oznaczać zaciągnięcie większego długu publicznego, ograniczenie innych usług lub podniesienie podatków".
Seb Wride nadmienia, że sondaże świadczą o tym, iż "rosnące obawy dotyczące wojny nie idą w parze z upoważnieniem przywódców do wydawania dużych sum na obronność". - Jest wręcz przeciwnie, wyborcy są teraz mniej skłonni do kompromisów niezbędnych do poprawy bezpieczeństwa militarnego - wskazuje ekspert, dodając, że europejscy przywódcy znaleźli się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Nie mogą też polegać na USA, odkąd do Białego Domu powrócił Donald Trump, prowadzący politykę typowo transakcyjną. Znaleźli się pod dużą presją, by "pilnie rozwiązać problem w świecie, w którym konflikt wydaje się być coraz bliższy" - czytamy.
Największe poparcie dla zwiększenia wydatków na zbrojenia - spośród badanych krajów - mają władze w Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Serwis podkreśla, że sprawa ta odciśnie piętno na dyskusjach polityków z całego świata, którzy biorą udział w właśnie rozpoczętej corocznej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
Odmienna opinia Niemców
Największe obawy w sprawie wybuchu konfliktu na szeroką skalę mają mieszkańcy USA. Otóż 46 proc. Amerykanów wskazało, że wybuch kolejnej wojny światowej jest "prawdopodobny" albo "bardzo prawdopodobny". To oznacza wzrost o 8 punktów procentowych względem badania z zeszłego roku. W Wielkiej Brytanii taką opinię ma 43 proc. wyborców - wynika z sondażu. Ponadto tylko wśród niemieckich wyborców przeważa opinia, że nie ma realnego zagrożenia wojną światową w najbliższym pięcioleciu.
Grozi nam wojna nuklearna?
Politico wnioskuje na podstawie wyników sondażu, że "mocarstwa nuklearne NATO mogą być bardziej przygotowane na konflikt niż inne państwa". Z kolei Donald Trump, kreujący się na "prezydenta pokoju", nie przekonał respondentów, by postrzegali go jako rzeczywisty gwarant bezpieczeństwa.
W dodatku co najmniej jedna trzecia osób biorących udział w badaniu w USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Kanadzie sądzi, że "broń jądrowa prawdopodobnie lub bardzo prawdopodobnie zostanie użyta w wojnie w ciągu najbliższych pięciu lat".
Widoczny brak zaufania do USA
Sondaż pokazuje, że w Europie jako największe zagrożenie dla pokoju postrzegana jest Rosja. Z kolei Kanadyjczycy zagrożenie wiążą przede wszystkim z polityką Donalda Trumpa. Ponadto we Francji, w Niemczech i w Wielkiej Brytanii, jako drugie największe zagrożenie (po Rosji), respondenci wskazali USA. Ta odpowiedź padała znacznie częściej niż "Chiny".
- Zełenski się ugnie? Gotów na "największe ustępstwo"
- Trwa konferencja w Monachium. "Rewolucji nie należy się spodziewać"
Sondaż dla Politico został przeprowadzony przez Public First w dniach 6-9 lutego. W badaniu online wzięło udział 10 289 dorosłych. Mowa o co najmniej 2000 respondentach z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Wyniki dla każdego kraju zostały ważone, aby były reprezentatywne pod względem takich kryteriów jak wiek, płeć i położenie geograficzne. Całkowity margines błędu próby wynosi ±2 punkty procentowe dla każdego kraju. Mniejsze podgrupy mają wyższy margines błędu.
Źródło: Politico/łl