Króliczek Marcyś przeżył piekło. Obcięte uszy i odparzenia
To, co spotkało kilkumiesięcznego królika Marcysia to "okrucieństwo w najczystszej postaci i sadyzm" - podkreślają działacze Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Zwierzę, którego znaleziono na ulicy, miał obcięte uszy, głęboką ranę na grzbiecie, złamania, zwichnięcia i odparzenia. "Wszystko wskazuje na to, że został skatowany przez człowieka" - czytamy w komunikacie fundacji.
2026-02-13, 18:32
Kraków. Skatowany króliczek Marcyś znaleziony na ulicy
Skatowany króliczek został znaleziony przez przypadkowych przechodniów w centrum Krakowa w środę. Zwierzątko miało m.in. obcięte uszy, głęboką ranę na grzbiecie, złamania, zwichnięcia i odparzenia. Leżał przy ulicy Rakowickiej w okolicy Ogrodu Kasztanowego Krakowian. W całodobowej lecznicy, do której trafił, otrzymał opiekę medyczną, wsparcie, opatrunek leki i imię - Marcyś.
"Odebrało nam mowę, poleciały łzy… Okrucieństwo w najczystszej postaci i sadyzm - tak można delikatnie określić to, co spotkało tego króliczka. Wszystko wskazuje na to, że został skatowany przez człowieka" - napisali działacze KTOZ, zamieszczając zdjęcia Marcysia.
Źródło: facebook.com/Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Wymienili też obrażenia, jakich zwierzę doznało z rąk oprawcy. Świadczą one o wyjątkowym bestialstwie, zadanym królikowi z wyrachowaniem. Marcyś miał obcięte uszy, ciętą ranę na grzbiecie, przez którą było widać mięśnie, ranę na wargach, złamaną prawą kończynę miedniczną, zwichnięty staw skokowy, kacheksję - czyli tzw. zespół wyniszczenia, charakteryzujący się gwałtowną utratą masy mięśniowej i tłuszczowej. Miał też zaropiałe oczy oraz odparzenia i zabrudzenia okolicy urogenitalnej.
Wiek króliczka oszacowano na 4-5 miesięcy. "Ale jest tak wychudzony, że może być trochę starszy" - zauważają działacze.
"To człowiek wyrządził mu taką krzywdę"
"Lekarz nam przekazał, że rany wskazują na celowe działanie. To nie zwierzę go zaatakowało, a najprawdopodobniej człowiek wyrządził mu taką krzywdę" - czytamy w komunikacie.
Jakiś czas później fundacja zamieściła aktualizację informacji dotyczących stanu zdrowia Marcysia. Na szczęście króliczek poczuł się lepiej i zaczął "brykać po klatce". Jego fundacyjni opiekunowie dodali jednak, że nadal przesypia większość czasu z powodu osłabienia. Dobrą wiadomością jest jednak powrót apetytu. Marcyś zaraz po przebudzeniu "leci wcinać sianko i ziółka".
Pojawiła się martwica na łapkach
Niestety okazało się, że na łapkach zwierzęcia pojawiły się pierwsze oznaki martwicy. "Jutro rano Marcyś będzie miał konsultacje chirurgiczną i jeśli nie będzie przeciwwskazań, to zostanie poddany hirudoterapii (leczenie za pomocą niektórych gatunków pijawek). Więc jak widzicie, zrobimy absolutnie wszystko, aby uratować jego łapki" - przekazało w piątek Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.
Źródło: PolskieRadio24.pl/hjzrmb