Biskup Jeż nie przyznał się do tuszowania pedofilii. "Ubolewam"
Ubolewam i przepraszam wszystkie osoby skrzywdzone - mówił o ofiarach molestowania przez księży w środę przed sądem biskup diecezji tarnowskiej Andrzej Jeż. Duchowny nie przyznał się do zarzutu zbyt późnego zgłaszania organom ścigania przypadków tych przestępstw.
2026-02-18, 12:14
Biskup Jeż przed sądem. "Ubolewam i przepraszam"
Biskup Andrzej Jeż jest oskarżony o zbyt późne poinformowanie organów ścigania o czynach pedofilskich dwóch podległych mu duchownych. W 2017 roku nowelizację przepisów, mówiącą o konieczności "niezwłocznego zgłoszenia przypadków pedofili".
W środę przed sądem w Tarnowie ruszył proces bp Jeża. Duchowny nie przyznał się do winy. Obrończyni biskupa, radczyni prawna Monika Brzozowska-Pasieka, podkreślała, że duchowny zgłosił organom ścigania przypadki pedofilii w odpowiednim terminie. Biskup Jeż zeznając przed sądem zaznaczył, że "pedofilia w ogóle, a zwłaszcza w Kościele, jest naganna i należy z nią z całą stanowczością podejmować walkę".
- Jest to trudne doświadczenie i Kościół musi się z tym uporać, żeby oczyszczony był wiarygodnym świadkiem Ewangelii. Trzeba uszanować wszystkie osoby pokrzywdzone. Ubolewam, że to się dokonuje, dokonywało - mówił przed sądem biskup. - We wszystkich komunikatach, wypowiedziach ubolewam i przepraszam wszystkie osoby skrzywdzone, i inne osoby, które ucierpiały z tego powodu, to często rodziny - dodał.
Hierarcha uważa, że proces jest wynikiem paradoksu, ponieważ - jak stwierdził - odpowiada on za to, że zgłosił przypadki pedofilii. - Paradoksalnie za gorliwość jestem oskarżony - zaznaczył.
Tuszowanie pedofilii. Co śledczy zarzucają biskupowi z Tarnowa?
Sprawa biskupa Jeża dotyczy dwóch księży: Stanisława P., który miał molestować 95 chłopców oraz Tomasza K. - duchowny miał dopuścić się czynów o charakterze seksualnym z trzema małoletnimi. Biskupowi grożą trzy lata więzienia.
Proces biskupa Jeża rozpoczął się z rocznym opóźnieniem. Po tym jak prokuratura wysłała akt oskarżenia, sędziowie z Tarnowa chcieli przekazać sprawę innemu sądowi, tłumacząc to dobrem wymiaru sprawiedliwości. Sąd Najwyższy uznał jednak, że tarnowscy sędziowie nie mogą unikać rozpoznawania trudnych spraw. Potem konieczna była zmiana sędziego referenta, bo poprzednia sędzia przez dłuższy czas przebywała na zwolnieniu lekarskim. Procedury zajęły prawie rok.
- "To niewłaściwe i niestosowne". Watykan wypowiedział się w sprawie ważnej kwestii wiary
- Kościół zapłaci Polakom reparacje? Chce tego Watykan
Źródła: Polskie Radio/Paweł Pawlica