Relacje USA-Iran. "Demonstracja siły ma wymusić ustępstwa"
Relacje USA-Iran są obecnie bardzo napięte, a wojskowe przygotowania obu stron sugerują ryzyko dalszej eskalacji. - Jeśli Iran nie ugnie się pod presją, to Trump znajdzie się w pułapce - powiedział w Polskim Radiu 24 dr Michał Lipa.
2026-02-23, 17:00
Czy USA zaatakują Iran? "Amerykanie żądają maksimum"
Eksperci sugerują, że relacje między Stanami Zjednoczonymi a Iranem znalazły się na ostrzu noża. Wojskowe przygotowania po obu stronach rosną w tempie, które budzi niepokój na całym świecie. Amerykańska administracja rozmieściła siły wojskowe w regionie Bliskiego Wschodu, argumentując to chęcią odstraszenia Iranu i wymuszenia kompromisu.
Napięcia dotyczą przede wszystkim irańskiego programu nuklearnego, który Waszyngton uznaje za poważne zagrożenie. Punktem zwrotnym mogą być rozmowy, które odbędą się pod koniec lutego w Genewie.
Napiętą sytuację geopolityczną skomentował w Polskim Radiu 24 dr Michał Lipa z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego. W rozmowie pojawił się wątek oczekiwań USA, które skupiają się na programie atomowym.
- Jeśli chodzi o program atomowy, to Amerykanie żądają maksimum i tak naprawdę wyzerowania irańskiego programu nuklearnego. Oczywiście nie wiemy do końca, czy nie zadowoliliby się opcją nisko wzbogaconego uranu, gdyby ze strony Irańczyków pojawiła się taka propozycja - mówił. Dodał, że jego zdaniem właśnie takiej propozycji należy się spodziewać. - Natomiast przynajmniej ten punkt wyjściowy jest taki, że Stany Zjednoczone w ogóle nie akceptują tego, żeby Iran w jakimkolwiek stopniu posiadał uran wzbogacony - dodał gość Polskiego Radia 24. Wspomniał, że zgodnie z tym, co mówi druga strona sporu, to Irańczycy chcą posiadać uran do "celów cywilnych, czyli związanych z produkcją energii".
Posłuchaj
Relacje Iran-USA. Co planuje Trump?
Prezydent Donald Trump ostrzegł, że jeśli Iran odmówi spełnienia warunków negocjacji nuklearnych, Stany Zjednoczone są przygotowane do eskalacji działań - w tym potencjalnych ograniczonych uderzeń militarnych na instalacje w Teheranie. Do jego postawy nawiązał gość Marii Furdyny.
- Wydaje mi się, że Trump początkowo myślał, że uda mu się wymusić na Iranie ustępstwa poprzez demonstrację siły. Mimo to sądzę, że opcja wojskowa nie była "pierwszą opcją na stole" - tłumaczył dr Michał Lipa. - Mamy trochę inną sytuacją niż 22 lata temu, kiedy Bush atakował Irak. Wtedy Ameryka parła do wojny z Irakiem. Wydaje mi się, że w tym wypadku Trump nie zabiega o wojnę z Iranem. Natomiast demonstracja siły ma wymusić ustępstwa - mówił ekspert w Polskim Radiu 24.
Podkreślił, że najważniejszym pytaniem jest to, co się stanie, jeśli Iran nie pójdzie na ustępstwa, których oczekuje USA. - Gdyby Trump nie dokonał ataku, czyli nie zrobiłby tego, czym grozi, to wyjdzie na przegranego. Wydaje mi się to bardzo ryzykowne. Jeśli Iran nie ugnie się pod presją amerykańską, to Trump znajdzie się w swojej pułapce. Pułapce własnej taktyki, maksymalnej presji i straszenia, która w wielu sytuacjach okazała się dla niego skuteczna - powiedział.
Gość przyznał, że tym razem sprawy mogą potoczyć się inaczej. - Tym razem ta taktyka może okazać się porażką. Zmusić go niejako, żeby przeprowadzić przynajmniej ograniczoną operację - powiedział. - Jeśli Trump nie dostanie tego, czego oczekuje od Iranu, albo przynajmniej części, to wówczas może się zdecydować na atak ograniczony - podsumował.
- Porażka Donalda Trumpa w Sądzie Najwyższym. "Traci argumenty"
- Atak USA na Iran jest nieuchronny? "Operacja typu szok i przerażenie"
- Ukraina docenia pomoc. Wasyl Bodnar: przeżycie zimy zawdzięczamy Polkom i Polakom
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Maria Furdyna
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk