Ukraińcy w czwartą rocznicę rosyjskiej inwazji. "Nie mamy do czego wracać"
W Polsce przebywa około 1,5 miliona Ukraińców. W czwartą rocznicę rosyjskiej inwazji zapytaliśmy mieszkańców dużych miast, czy chcieliby wrócić do ojczyzny. Zdania były podzielone.
2026-02-24, 09:23
Czwarta rocznica wojny w Ukrainie. W Polsce przebywa 1,5 miliona uchodźców
Mija 4. rocznica rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Według oficjalnych danych w Polsce przebywa obecnie ponad 1,5 mln obywateli Ukrainy. W dużych miastach, takich jak Wrocław, społeczność ukraińska liczy setki tysięcy mieszkańców. Chcą wrócić w rodzinne strony, ale w praktyce często nie mają już do czego wracać. Tak o swojej sytuacji opowiadają Polskiemu Radiu uchodźcy z Ukrainy.
Część marzy o powrocie do ojczyzny. "Jesteśmy realistami"
- Na razie nie ma tam dokąd wracać. Tam po prostu jest ciężko przetrwać. Moja przyjaciółka pracuje w internacie dla osób chorych. Otrzymuje 8 tysięcy hrywien wynagrodzenia. Jej mąż jest na froncie. Jak można przeżyć za takie pieniądze - przyznała kobieta. - Tak, oczywiście, bardzo chciałabym wrócić do ojczyzny, ale wszyscy jesteśmy realistami. Również w jakiś sposób zapuszczamy już tutaj korzenie, a w jakiś sposób nasze życie jest ściśle splecione z Polską. Nasze dzieci uczą się tutaj, zdobywają wykształcenie i budują przyszłość - przyznała inna respondentka.
Dla innych Polska jest drugim domem
Wśród odpowiedzi pojawiały się również głosy Ukraińców, którzy nie wyobrażają już sobie życia poza Polską. - Niestety, już za bardzo lubię Polskę, uwielbiam Wrocław. Już myślę tylko o życiu w tym mieście i kraju - przyznała młoda mieszkanka Wrocławia. - Dla nas, młodszego pokolenia, nie ma już drogi powrotnej, ale moi rodzice marzą o powrocie do domu - dodała inna respondentka.
Ośrodki zbiorowego zakwaterowania. Przeznaczone dla grup wrażliwych
Według danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców, najwięcej obywateli Ukrainy mieszka dziś w największych aglomeracjach, m.in. w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. Część uchodźców należących do tzw. grup wrażliwych, czyli emeryci, osoby z niepełnosprawnością lub kobiety w ciąży oraz samotne matki wychowujące małe dzieci, trafiają do specjalnych Ośrodków Zbiorowego Zakwaterowania, w których przebywa obecnie łącznie około 1900 osób.
"Żyliśmy lepiej niż Rosjanie, nie trzeba było nas wyzwalać"
Prawie 80-letnia pani Ala wyjechała z Ukrainy w sierpniu 2022 roku razem z wnuczką i teraz żyje w pięcioosobowym pokoju w Ośrodku Zbiorowego Zakwaterowania na warszawskiej Białołęce. - Pochodzę z Kachowki, gdzie wysadzono elektrownie wodną na Dnieprze przez co zginęło mnóstwo ludzi. Piękny prezent od naszych sąsiadów, rosyjskich braci, którzy "przyjechali nas wyzwolić". Żyliśmy lepiej niż Rosjanie i nie trzeba było nas wyzwalać - przyznała.
Emerytka Ludmiła Mycek pochodzi z Kupiańska, gdzie obecnie trwają intensywne walki po ukraińskim kontruderzeniu. Do Polski przyjechała razem z córką. W rozmowie z Polskim Radiem wspomina pierwsze dni wojny, kiedy miasto znalazło się pod rosyjską okupacją. - Przyszli do mnie i zapytali, czy widziałam symbole Stepana Bandery, czy ktoś je tu ukrywał, czy mogłabym je pokazać. Córka wróciła do domu, do Charkowa, syn wyjechał do Niemiec a ja nadal jestem w Polsce. Miałam operację serca, było ze mną bardzo źle. Teraz oddycham, chodzę, normalnie. Ale wrócić do domu? Kupiańska już nie ma. Został tylko ruiny - podkreśliła.
- 24 lutego 2022, 2026 i 2030. Jak się zaczęło, jak jest teraz, jak może się skończyć?
- To miał być blitzkrieg. Tak przebiegały pierwsze godziny inwazji na Ukrainę
- Czwarta rocznica rosyjskiej inwazji. Zełenski do Trumpa: nie możemy być głupcami
Źródła: Polskie Radio/ JL