To miał być blitzkrieg. Tak przebiegały pierwsze godziny inwazji na Ukrainę
Inwazję na Ukrainę zapoczątkował zmasowany atak rosyjskiego lotnictwa i wojsk rakietowych. Dopiero po nim kolumny czołgów i pojazdów opancerzonych przekroczyły granicę. Jednocześnie rosyjskie dowództwo wysłało w bój siły specjalne. Rosjanie liczyli na przejęcie lotniska Antonowa w Hostomelu pod Kijowem, a następnie przerzucenie wojska i ciężkiego sprzętu na przedpole ukraińskiej stolicy. Żołnierze speznacu zostali jednak rozbici, a decydenci na Kremlu przekonali się, że to nie będzie blitzkrieg, lecz długa batalia.
Łukasz Lubański
2026-02-24, 07:59
Zmasowany ostrzał i przełamanie pierwszej linii obrony
Wielkie natarcie Rosjan na różnych kierunkach frontu rozpoczęło się nad ranem 24 lutego. Atak poprzedziło nocne orędzie Władimira Putina do narodu, w którym rosyjski przywódca poinformował o rozpoczęciu "specjalnej operacji wojskowej". Z kolei uderzenie piechoty i czołgów poprzedził intensywny ostrzał z powietrza, przeprowadzony z terotorium Rosji, Białorusi, a także z Morza Czarnego. Na Ukrainę spadł grad pocisków, miotanych przez wojska rakietowe i rosyjskie lotnictwo.
Dopiero po zmasowanym ataku rakietowym, skierowanym m.in. w ukraińską obronę powietrzną, stacje radiolokacyjne, magazyny broni i amunicji, bazy militarne, czołowe lotniska wojskowe (oraz w port lotniczy Boryspol pod Kijowem - największe lotnisko na Ukrainie); po zintensyfikowaniu działań w Donbasie (wojna na wschodzie Ukrainy trwa już od 2014 roku), uderzeniu znacznymi siłami na obwód ługański, co związało część sił ukraińskich - dopiero po takim przygotowaniu, o godzinie 8.00 czasu polskiego (9.00 czasu w Kijowie), rosyjskie "formacje lądowe przekroczyły granice Ukrainy" - wynika z raportu Ośrodka Studiów Wschodnich. Na wszystkich kierunkach, w strefie przygranicznej, pierwsza linia obrony ukraińskich sił zbrojnych została przełamana.
Na północy Rosjanie wdarli się do obwodów: sumskiego, charkowskiego i czernihowskiego. Z kolei na południu wojsko zgromadzone na Krymie wtargnęło do obwodu chersońskiego. Rosjanie od pierwszych godzin inwazji starali się dezinformować przeciwnika, m.in. rozpowszechniając informacje o desancie w okolicach Odessy i Mikołajowa. Ponadto "dowództwo rosyjskie poinformowało o unieszkodliwieniu ukraińskiej obrony powietrznej, z kolei ukraińskie o zestrzeleniu pięciu samolotów i śmigłowca armii rosyjskiej" - czytamy w raporcie OSW, opisującym pierwsze godziny pełnoskalowej wojny.
Bitwa o lotnisko w Hostomelu
W międzyczasie Rosjanie desantowali na Ukrainie grupy dywersyjno-rozpoznawcze. A także grupy szturmowe, chociażby w postaci żołnierzy specnazu. Tak było w Hostomelu, położonym ok. 25 km na północny zachód od centrum Kijowa, gdzie doszło do krwawych walk o cenne lotnisko. Analityk OSW Andrzej Wilk, pod koniec pierwszego dnia walk wnioskował, że "pierwszoplanowym celem Moskwy było opanowanie lub odcięcie od reszty terytorium Ukrainy Kijowa". Późniejsze analizy wykazały, że Kreml prawdopodobnie zakładał wojnę błyskawiczną - zajęcie kluczowych punktów logistycznych, jak właśnie lotnisko w Hostomelu, które miało zostać zabezpieczone w celu przyjmowania samolotów transportowych z tysiącami żołnierzy i ciężkim sprzętem zmechanizowanym. Siły te miały przeprowadzić natarcie na Kijów, szybko doprowadzając do upadku stolicy.
Lotnisko w Hostomelu miało długi pas startowy. Mogły na nim lądować największe samoloty. To było dla Rosjan dobre miejsce do utworzenia tzw. mostu powietrznego. Dlatego też Ukraińcy za wszelką cenę bronili lotniska. To był jeden z przełomowych momentów wojny, który prawdopodobnie przesądził o jej losach - o tym, że Ukraina obroniła swoją niepodległość.
Antonow An-225 Mrija, największy samolot transportowy na świecie, zniszczony na skutek walk o lotnisko w Hostomelu (Fot. Ukrinform/East News/Volodymyr Tarasov) Początkowo mogło się wydawać, że lotnisko zostało stracone. Rosjanie przeprowadzili brawurowy desant przy użyciu śmigłowców szturmowych. W akcji brali udział żołnierze sił specjalnych (głównie specnazu), którzy opanowali teren lotniska. Ukraińcy bohatersko bronili tego miejsca. Między innymi regularnie ostrzeliwali pas startowy, uniemożliwiając lądowanie samolotom transportowym. Jak relacjonował ówczesny szef MSW Ukrainy, Denys Monastyrski (polityk kilka miesięcy później, w styczniu 2023 roku, zginął w katastrofie śmigłowca w Browarach pod Kijowem), Rosjanie atakując w Hostomelu mieli doskonałe rozeznanie sytuacyjne - wiedzieli, gdzie rozlokowani są obrońcy lotniska i gdzie znajdują się stanowiska ogniowe. Pozycje Ukraińców szybko zostały porażone rosyjskimi pociskami. W ocenie Monastyrskiego, specnaz musiał otrzymać szczegółowe informacje, dotyczące obrony - od szpiegów i dywersantów działających na tych terenach.
Rosjanie zostali przykryci ogniem artyleryjskim
Ukraińskie dowództwo podjęło decyzję o wycofaniu wojsk z lotniska. Nie wiadomo, czy od początku był taki zamysł, czy może była to konieczność, wynikająca z naporu żołnierzy specnazu, wspieranych przez śmigłowce szturmowe. Już wydawało się, że Rosjanie są blisko osiągnięcia celu - przejęcia pełnej kontroli nad lotniskiem i utworzenia mostu powietrznego. Ale nagle znaleźli się w śmiertelnej pułapce.
Ukraińskie dowództwo wydało rozkaz przykrycia ogniem artyleryjskim terenu lotniska, w tym pasa startowego, który został uszkodzony. Ukraińcy przeszli do kontrofensywy. Wprawdzie dzień później Rosjanie przysłali posiłki, jednak prawdopodobnie nie docenili zdolności operacyjnych i determinacji ukraińskich żołnierzy. Ostatecznie, po zaciętych walkach, rosyjscy szturmowcy zostali rozbici.
"Szybko okazało się, że jakikolwiek blitzkrieg i scenariusz krymski nie wchodzi w grę, a większe desanty śmigłowcowe i spadochronowe, przy dobrze zorganizowanej ukraińskiej obronie i dużym nasyceniu środkami OPL krótkiego zasięgu, mogą zakończyć się ogromnymi stratami" - podkreślił w swojej analizie Marcin Gawęda, autor portalu Defence24.
Porażka Rosjan pod Wasylkowem, postępy na południu
Rosjanie mimo dotkliwej porażki w Hostomelu, nie porzucili planów utworzenia mostu powietrznego. W pierwszych dniach wojny próbowali przejąć bazę lotniczą w Wasylkowie, około 30-40 km na południowy zachód od Kijowa. W tym przypadku również przeprowadzono desant. Ostatecznie, podobnie jak w Hostomelu, górą byli obrońcy lotniska.
Wojska rosyjskie czyniły za to szybkie postępy na południu Ukrainy. Od początku wojny przeprowadzali też uderzenia w infrastrukturę energetyczną. Terroryzowali ludność cywilną atakami rakietowymi i dronowymi na dzielnice mieszkalne, co czynią również dzisiaj - nieprzerwanie od czterech lat.
Czytaj także:
- 24 lutego 2022, 2026 i 2030. Jak się zaczęło, jak jest teraz, jak może się skończyć?
- Postępy w metrach. Śmierć w błocie. Wojna zeszła do bunkrów i ekranów
Źródło: PolskieRadio24.pl/łl