Putin szykuje manewry na Białorusi, zakłada retranslatory. "Tak zaczęli inwazję"
- Rosja coraz mocniej wciąga Białorusinów w wojnę - ostrzega prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Ujawnia, że Władimir Putin i Aleksander Łukaszenka planują zorganizować rosyjsko-białoruskie manewry na Białorusi, a poprzednia inwazja również zaczęła się od ćwiczeń. Militarna współpraca Mińska i Moskwy przybiera na sile. Niedawno Alaksandr Łukaszenka pozwolił ustawić na Białorusi retranslatory, korygujące ruch Shahedów. Na Białoruś rozmieszczany ma być pocisk Oriesznik.
2026-02-24, 23:00
Łukaszenka przekonywał, że nic od niego nie zależy
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w długiej rozmowie z niezależnym białoruskim portalem Zerkalo.io przekazał, że Kijów nie ma już wątpliwości co do roli Alaksandra Łukaszenki w rosyjskiej agresji. Przekonał się, że białoruski przywódca doskonale wie, co dzieje się na terytorium jego państwa, uczestniczy w aktach agresji wobec Ukrainy i nie może dłużej twierdzić, że nie ma na nie wpływu. To oznacza nowy format relacji między Ukrainą i Białorusią.
W wywiadzie Wołodymyr Zełenski mówił, że już w lutym 2022 roku zrozumiałe było, że Rosja ma sojusznika - Białoruś. Podkreślił, że w sojuszu z Rosją jest reżim Alaksandra Łukaszenki, a na szczęście nie białoruski naród. - Jednak gdy lecą rakiety Białorusini muszą zrozumieć, że Ukraińcy umierają. Dla (Ukraińców) Białoruś jest obecnie sojusznikiem agresora Rosji - mówił Zełenski.
Na Białorusi pojawiły się retranslatory, korygujące ruch dronów
Zełenski ujawnił, że na początku pełnoskalowej inwazji Łukaszenka zapewniał go w rozmowie telefonicznej, iż nie odpowiada za rosyjskie działania prowadzone z terytorium Białorusi. - Armii Rosji Białoruś nie kontroluje - ale jest to prawdą nie do końca - mówił Zełenski. - Nie można już powiedzieć, jak mówił mi wcześniej Łukaszenka, po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji, że "rakiety stały tu od dawna", a "my tego nie kontrolujemy", "nie kontrolujemy startu" itd. - Teraz na Białorusi pojawiły się retranslatory Shahedów, które nas zabijały i atakowały nasz sektor energetyczny. To nowy sprzęt, który pojawił się na terytorium Białorusi - wskazał Zełenski.
Dodał, że dzięki tym retranslatorom korygowany jest ruch Shahedów. Bez tego rodzaju infrastruktury wiele uderzeń nie byłoby możliwych. Naloty Shahedów, jak powszechnie wiadomo, doprowadziły do śmierci licznych cywilów i tą zbrodnią zajmują się obecnie śledczy ukraińscy.
Retranslatory zostały wykryte m.in. w wyniku operacji ukraińskich sił zbrojnych, specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa oraz portalu InformNapalm. W sprawie pojawił się także wątek polski - według ustaleń nocny przelot dronów nad Polską z 9 na 10 września miał być testem nowej taktyki i przygotowaniem do ewentualnego ataku na szlaki dostaw uzbrojenia.
Władiimir Putin i Aleksander Łukaszenka. PAP/EPA/ALEXANDER KAZAKOV / SPUTNIK / KREMLIN POOL "Oriesznik jest celem dla NATO"
Zełenski zwrócił również uwagę na rozmieszczanie na Białorusi pocisków manewrujących Oriesznik. - Sprowadzanie Oriesznika to eskalacja - zauważył prezydent Ukrainy. Jak podkreślił, trwają przygotowania infrastruktury pod rozmieszczenie tych rakiet na Białorusi. Na razie - jak mówił, - nie przerzucono na Białoruś całego systemu, lecz pewne jego elementy. Mimo to Łukaszenka już robi "wielkie show" i wykorzystuje tę sprawę do straszenia Europy.
Zapytany, czy retranslatory i Oriesznik są uzasadnionym celem wojskowym dla Ukrainy, Zełenski odpowiedział, że niektóre repetytory już nie działają w wyniku ingerencji ukraińskich wojskowych, a Oriesznik powinien być celem dla NATO.
Ocenił też, że Rosja i tak ostatecznie rozmieści system na Białorusi, nie pytając już Mińska o dodatkową zgodę. Sam Łukaszenka już 19 grudnia mówił publicznie, że pociski Oriesznik są na Białorusi.
Prezydent Ukrainy ujawnił także, że Władimir Putin i Aleksander Łukaszenka rozważają przeprowadzenie ćwiczeń wojskowych na Białorusi. Podkreślił, że trzeba obserwować, jak duże będą to ćwiczenia - bo ich skala będzie kluczowa. Przypomniał, że poprzednia inwazja również rozpoczęła się także w trakcie trwających manewrów.
Rosja chce wciągnąć Białoruś w wojnę
Zełenski powiedział, że Moskwa od początku dążyła do pełnego wciągnięcia Białorusi w konflikt - zarówno politycznie, jak i militarnie. Choć białoruscy żołnierze nie zostali dotąd masowo wysłani na front, państwo zostało zaangażowane w wojnę w inny sposób. Mińsk przekazał Rosji zasoby ze swoich magazynów wojskowych, w tym pociski do artylerii. I co warto podkreślić, białoruskie zakłady wciąż produkują m.in. amunicję artyleryjską. Zełenski mówił wcześniej, że na potrzeby wojskowego przemysłu Rosji działa 3000 przedsiębiorstw na Białorusi.
- Łukaszenka pcha Białoruś w stronę Putina. To już nie tylko kwestia niepodległości, ale bezpieczeństwa - mówił Zełenski. Dodał, że na Białoruś trafiają technologie stanowiące zagrożenie także dla Europy.
Zrelacjonował również swoją rozmowę z Łukaszenką początku wojny, w które dyktator twierdził, że nie ponosi winy za to, co się dzieje, a Ukraina - jeśli chce - może zbombardować rafinerię w Mozyrzu. W ocenie Zełenskiego mogło to być elementem rosyjskiej strategii, mającej stworzyć pretekst do bezpośredniego wejścia białoruskich wojsk do działań zbrojnych.
Jak zaznaczył, jednym z celów Kremla jest zmuszenie Ukrainy do utrzymywania znacznych sił przy granicy z Białorusią, co osłabiałoby jej potencjał na innych odcinkach frontu.
"Nie można nikomu oddawać wolności"
Zełenski skierował również apel do białoruskiego społeczeństwa. - Nie można nikomu oddawać swojej wolności. Nie można nikomu pozwolić nią handlować - podkreślił. Zwrócił uwagę, że Rosja ma trudności z uzupełnianiem strat osobowych, czego skutkiem było sprowadzenie żołnierzy z Korei Północnej. Jego zdaniem Władimir Putin unika szerokiej mobilizacji mieszkańców Moskwy i Petersburga, rekrutując głównie osoby z uboższych regionów oraz oferując wysokie kontrakty finansowe.
Prezydent Ukrainy podkreślił, że wykorzystuje wszelkie dostępne kanały - media, kontakty z opozycją - aby ostrzegać pokojowo nastawionych Białorusinów, żę dyktator wciąga ich w wojnę. Jest także przeciwny znoszeniu sankcji wobec Łukaszenki, argumentując, że wojna wciąż trwa.
Na koniec podkreślił, że przyszłość Ukrainy i Białorusi widzi w Unii Europejskiej. Ostrzegł jednak, że propaganda przekonuje dziś Białorusinów, iż integracja z UE oznacza biedę i ograniczenia, niższe płace i rzekomy wyzysk. - Wiele tu zależy od samych obywateli Białorusi - zaznaczył.
Czytaj także:
- Fatalna słabość Oriesznika. Pułkownik: "deep strike" rozniesie go w pył
- Cztery lata po inwazji. "Rosja może uderzyć na kraj NATO"
- Wiadomo, co testowały drony Rosji nad Polską. Hakerzy ujawnili zagrożenie z Białorusi
- Co się dzieje na Białorusi? Ćwiczenia wojskowe na zachodzie i masowane wezwania rezerwy
Źródło: Zerkalo.io/PolskieRadio.pl/YouTube/inne