6,20 zł czy 9,50 zł? Tak mogą wzrosnąć ceny paliw po ataku na Iran
Iran kontroluje około 10% światowych zasobów ropy naftowej. Ma także władzę nad cieśniną Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowego zapotrzebowania na ropę. Czy atak USA na Iran oznacza powrót do rekordowo wysokich cen na stacjach paliw, tak jak stało się po ataku Rosji na Ukrainę?
2026-03-02, 09:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Pierwsze uderzenie rynkowej paniki, windujące notowania ropy Brent w okolice 78 dolarów za baryłkę przy jednoczesnym porannym umocnieniu amerykańskiej waluty do poziomu 3,60 zł, zwiastuje nieuniknione, choć na ten moment umiarkowane, podwyżki przy dystrybutorach.
- Brak bezpośredniego uzależnienia polskich rafinerii od irańskiego surowca sprawia, że – w przeciwieństwie do kryzysu wywołanego inwazją na Ukrainę w 2022 roku – nie grożą nam fizyczne braki paliw, a ewentualne wzrosty cen wynikają wyłącznie z globalnej, giełdowej wyceny ryzyka.
- Przyszłość sklepowych i stacyjnych cenników zależy od wariantu rozwoju bliskowschodniego konfliktu; o ile realizacja scenariusza bazowego oznacza wzrosty rzędu kilkunastu groszy na litrze, o tyle ewentualna, fizyczna blokada strategicznej Cieśniny Ormuz mogłaby wywindować koszty tankowania do historycznych, ośmiozłotowych rekordów.
Globalny strach decyduje o cenach, braku paliw nie będzie
Obecna, niezwykle napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie budzi naturalne i zrozumiałe skojarzenia z szokiem gospodarczym, jaki przeżyliśmy po wybuchu wojny w Ukrainie. Warto jednak oddzielić emocje od fundamentów rynku. W 2022 roku Europa i Polska były fizycznie uzależnione od rurociągów dostarczających surowiec z Rosji. Dziś perspektywy dla krajowego rynku są zupełnie inne – Polska ze względu na wieloletnie sankcje nie kupuje irańskiej ropy, opierając swoje zapotrzebowanie na dostawach m.in. z USA, Norwegii czy od innych państw bliskowschodnich.
Fizyczne bezpieczeństwo dostaw nie jest zatem bezpośrednio zagrożone, co potwierdza również Orlen, uspokajając kierowców. To, co uderzy w polskiego konsumenta, to czysta ekonomia i rynkowa wycena globalnego strachu. Cena paliwa w Polsce to bowiem w dużym uproszczeniu iloczyn giełdowej ceny ropy naftowej oraz bieżącego kursu dolara amerykańskiego.
Ropa i złoty na rynkowych huśtawkach
Reakcja giełd po weekendowym ataku Izraela i USA na Iran była natychmiastowa i niezwykle nerwowa. Na poniedziałkowym otwarciu (2 marca) notowania ropy Brent wystrzeliły w panice o około 13%, na moment przebijając barierę 80 USD za baryłkę. Obecnie kurs zdołał się nieznacznie ustabilizować i oscyluje wokół 78,34 USD (co wciąż oznacza wzrost o ok. 7,5%), natomiast amerykańska ropa WTI podrożała o 7,3% do poziomu 71,88 USD.
W obliczu eskalacji konfliktu i irańskich akcji odwetowych, inwestorzy masowo uciekają do tak zwanych "bezpiecznych przystani". Zyskują metale szlachetne – w tym złoto, które podrożało o 1,5% – a także dolar amerykański i frank szwajcarski. Kapitał odpływa z rynków wschodzących, co nakłada presję na polskiego złotego. W poniedziałkowy poranek za jednego dolara trzeba było zapłacić już około 3,60–3,61 zł. Chociaż lokalna waluta wykazuje pewną odporność – i daleko nam do kursu rzędu 5 zł z czasów paniki w 2022 roku – wyraźny trend wzrostowy amerykańskiej waluty nie napawa optymizmem.
Atak na Iran a ceny paliw
Prognoza na marzec/kwiecień zależna od sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Umiarkowana eskalacja
Długotrwały konflikt
Szok podażowy
Jakich podwyżek spodziewać się w najbliższych dniach?
Połączenie drożejącego od rana surowca i umacniającego się dolara stanowi mieszankę, która bezwzględnie, z niewielkim opóźnieniem logistycznym, przełoży się na polskie dystrybutory. Jeśli obecna sytuacja utrzyma się w ramach umiarkowanej, rynkowej eskalacji, w najbliższych dniach na stacjach paliw możemy spodziewać się odczuwalnych podwyżek rzędu kilkunastu lub kilkudziesięciu groszy na litrze. Wynika to z prostej matematyki: 7-8% wzrostu ceny baryłki przy jednoczesnym słabszym złotym.
Dlatego eksperci z pragmatycznego punktu widzenia doradzają zatankowanie do pełna, jeśli mamy akurat pusty bak – kupimy w ten sposób paliwo ze starych, tańszych dostaw, zanim stacje zaktualizują cenniki hurtowe. Równocześnie stanowczo odradzają paniczne robienie zapasów w kanistrach, ponieważ takie zachowania generują oblężenie stacji, sztuczne braki wynikające z niedoborów cystern, i dają pretekst do dalszego, ręcznego windowania marż.
Scenariusze konfliktu. Ile potrwa operacja?
Dalsze losy portfeli kierowców będą zależeć od czasu trwania wymiany ognia oraz bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej na Bliskim Wschodzie. Prezydent USA odniósł się do przewidywanego czasu trwania ataków wymierzonych w Iran:
- To zawsze był proces czterotygodniowy. Zakładaliśmy, że to potrwa około czterech tygodni. Zawsze chodziło o czterotygodniowy proces więc – jakkolwiek silnym i dużym krajem jest Iran – zajmie to cztery tygodnie lub mniej - powiedział Trump brytyjskiemu dziennikowi „Daily Mail”.
Jeśli scenariusz bazowy się spełni – uderzenia zamkną się w kilku obiecanych tygodniach, a irański odwet nie zablokuje morskich szlaków transportowych – podwyżki cen paliw pozostaną zauważalne, lecz umiarkowane.
Widmo zablokowanej Cieśniny Ormuz
Największy strach na rynkach budzi jednak scenariusz pesymistyczny. Narasta zaniepokojenie w związku z praktycznym wstrzymaniem ruchu tankowców w kontrolowanej przez Teheran strategicznej Cieśninie Ormuz, przez którą przepływa ok. 20% światowego zapotrzebowania na surowiec.
Gdyby doszło do pełnej, militarnej blokady tego wąskiego przesmyku, lub przerodzenia się konfliktu w pełnoskalową wojnę regionalną, rynek doświadczyłby potężnego szoku podażowego. W takim wypadku notowania ropy mogłyby wystrzelić do poziomów znacznie przekraczających 100-120 dolarów za baryłkę. Jeśli taka sytuacja zbiegłaby się z silnym uderzeniem w rynki wschodzące i dolarem przebijającym psychologiczną barierę 4,50 zł, na polskich stacjach moglibyśmy doświadczyć powrotu do historycznych, bolesnych rekordów w okolicach 8 złotych za litr.
- Styczniowe zamieszanie w portfelu singla. Podwyżka minimalnej minimalnie za mała
- 2000 zł pękło. Rodziny wygrały bitwę z cenami, ale przegrały wojnę
- Święta, święta i nie po świętach. Ceny w styczniu łaskawsze dla emerytów
Źródło: PAP/PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz