2000 zł pękło. Rodziny wygrały bitwę z cenami, ale przegrały wojnę
Styczeń przyniósł zaskoczenie dla budżetów rodzin 2+2 - Indeks Miesięcznych Zakupów wrócił pod granicę 2000 zł, odnotowując z miesiąca na miesiąc spadek o 110,31 zł. Nie uratowało to jednak przed wzrostem cen rok do roku. To efekt specyfiki rodzinnego koszyka, wypełnionego produktami, które wyraźnie potaniały po świętach, ale nie oparły się rocznej inflacji.
Michał Tomaszkiewicz
2026-02-23, 07:10
Najważniejsze informacje w skrócie:
- 1948,91 zł za koszyk rodziny: Tyle wyniósł w styczniu Indeks Miesięcznych Zakupów. Po grudniowym szczycie (2059,22 zł) koszt utrzymania czteroosobowej rodziny spadł poniżej psychologicznej bariery 2000 zł.
- 22,12% domowego budżetu: Udział zakupów w budżecie rodziny wyniósł w styczniu 22,12%. Choć to duża ulga po wyjątkowo drogim grudniu (kiedy wskaźnik sięgnął 23,88%), to rok do roku sytuacja się pogorszyła (wzrost z 21,86% w styczniu 2025). Oznacza to, że podwyżka płac minimalnych nie zrekompensowała w pełni wyższych cen w sklepach.
- Tarcza z ziemniaka i mąki: Rodziny skuteczniej niż inne grupy bronią się przed inflacją dzięki gotowaniu w domu. Spadki cen ziemniaków (o blisko 29% r/r), cukru i mąki pozwoliły obniżyć "osobistą inflację" rodziny do 3,41%, co jest wynikiem lepszym niż średni wzrost cen w sklepach (3,7%).
Rodzina poniżej kreski. Ponad 110 złotych więcej w portfelu
Indeks Miesięcznych Zakupów, czyli koszt nabycia zestawu produktów niezbędnych do funkcjonowania przez 30 dni dla czteroosobowej rodziny (dwoje dorosłych, dwoje dzieci), wyniósł w styczniu 2026 roku 1948,91 zł.
Jeszcze w grudniu wskaźnik ten wynosił 2059,22 zł, padając ofiarą przedświątecznej gorączki zakupów, wykorzystywanej przez sklepy do dyskretnego, ale skutecznego podnoszenia cen. Styczniowa odwilż w budżetach domowych jest wyraźna i odczuwalna. W ujęciu miesięcznym wartość koszyka spadła aż o 110,31 zł, co oznacza obniżkę o 5,36%.
Dla domowego budżetu to już nie są "wirtualne" pieniądze. Kwota ta wystarczy na sfinansowanie dużych, niedzielnych zakupów, opłacenie jednego z mniejszych rachunków za media lub rodzinne wyjście do kina.
Rok temu (styczeń 2025) rodzina płaciła za identyczne zakupy 1884,65 zł. Oznacza to, że roczna "inflacja" dla koszyka rodzinnego wynosi 3,41%. Rodziny skutecznie bronią się przed drożyzną, korzystając na spadkach cen produktów masowych, takich jak mąka, ziemniaki czy cukier, które w ich kuchniach zużywa się kilogramami.
Warto spojrzeć na te dane również przez pryzmat kosztów dziennych. Utrzymanie rodziny w styczniu kosztowało średnio 64,96 zł każdego dnia. To spadek o ponad 3,60 zł dziennie względem grudnia. Oznacza to, że każdego dnia w kieszeni zostaje równowartość litra mleka lub kilograma jabłek, co w skali miesiąca buduje wspomnianą oszczędność.
Rodzina 2+2
Indeks Miesięcznych Zakupów kontra zarobki. Dwie pensje i 800 plus to wciąż za mało na luksusy
W gospodarstwach domowych, w których na budżet pracują dwie osoby, a domowy portfel zasilają świadczenia na dzieci, styczeń przyniósł wyraźną ulgę dzięki podwyżce płacy minimalnej. Łączny dochód netto przykładowej rodziny (dwa najniższe wynagrodzenia + dwa świadczenia 800 plus) wzrósł do poziomu 8811,70 zł.
W grudniu 2025 roku wydatki na żywność i chemię pochłaniały 23,88% domowego budżetu. W styczniu 2026, dzięki spadkowi wartości koszyka i waloryzacji płac, wskaźnik ten spadł do 22,12%. Oznacza to, że rodzina odzyskała prawie 2 punkty procentowe swojej siły nabywczej w ciągu zaledwie miesiąca.
Jednak analiza rok do roku studzi ten optymizm. W styczniu 2025 roku na identyczne zakupy rodzina przeznaczała 21,86% ówczesnych dochodów. Różnica jest niewielka (0,26 p.p.), ale symboliczna. Dowodzi ona, że mimo podwyżki płacy minimalnej i stabilnych cen żywności, wzrost cen produktów kupowanych przez rodziny wciąż minimalnie wyprzedza wzrost dochodów. Rodziny nie bogacą się, ale w miarę skutecznie bronią swojego status quo: drożyzna nie przeprowadza głębszego drenażu portfeli.
– To ważny sygnał ostrzegawczy. Mimo że dochód dyspozycyjny rodziny wzrósł o blisko 200 zł (dzięki wyższej płacy minimalnej), to koszty życia wzrosły jeszcze bardziej. Efekt? Realnie rodzina może kupić za swoją pensję nieco mniej niż rok temu. To pokazuje, że bez waloryzacji świadczenia 800 plus lub wyraźniejszego spadku cen żywności, siła nabywcza polskich rodzin może w 2026 roku stanąć w miejscu – zauważył Michał Tomaszkiewicz, autor Indeksu Miesięcznych Zakupów.
Rodzina 2+2
Ekstra wydatek miesiąca. Cena białego szaleństwa
Styczeń 2026 przyniósł zjawisko, którego najmłodsze pokolenie po prostu nie zna – siarczysty mróz i góry śniegu. Ostatni raz taką zimę widzieliśmy w lutym 2012 roku, gdy temperatury w dzień spadały poniżej -20 stopni, a Wisła zamarzała na całej szerokości. Dla dzisiejszych uczniów obecna aura to pierwsze w życiu zderzenie z "prawdziwą zimą". Rodzice doskonale wiedzą, że takie warunki pogodowe mogą się nie powtórzyć przez kolejną dekadę, dlatego gdy tylko zorientowali się, że mróz nie zamierza odpuścić, ruszyli do sklepów w trybie awaryjnym.
Przez lata łagodnych, bezśnieżnych zim stare sanki zardzewiały lub zostały wyrzucone, a plastikowe jabłuszka nie przetrwały próby czasu. Trzeba było kupić wszystko od nowa – i to w szczycie popytu.
Aby zapewnić dwójce dzieci bezpieczną zabawę na mrozie, rodzice musieli sięgnąć głębiej do kieszeni. Przy dużych mrozach tani plastik pęka, więc wybór pada na tradycyjne, polskie sanki bukowe z oparciem i sznurkiem. Koszt jednej sztuki w sezonie to ok. 220-250 zł. Dodając do tego dwa solidne jabłuszka, czyli ślizgacze (do wyścigów równoległych z górki), paragon wzrośnie do ok. 320 zł.
To może być jednorazowy wydatek, który nie przyda się ponownie, jeśli “zima stulecia” nie powtórzy się w ciągu dekady. Może też cieszyć jeszcze przez kilka lat w przypadku cyklicznego powracania śniegu i mrozu. Z punktu widzenia rodziców najważniejsze było, że dzieci mogły poczuć “białe szaleństwo” na własnej skórze.
Co podrożało, co potaniało? Tani obiad, drogocenne pranie
Analiza roczna koszyka rodziny to opowieść o dwóch różnych światach. Z jednej strony mamy wyraźną ulgę w kuchni, z drugiej – drożyznę w łazience i szafce ze słodyczami. To właśnie ten dysonans sprawia, że choć podstawowe produkty rolnicze tanieją, ostateczny rachunek za zakupy jest o 3,41% wyższy niż rok temu. Głównym hamulcem drożyzny w koszyku rodziny są płody rolne. Ziemniaki potaniały aż o 28,8% r/r, cukier o 17,3%, a mąka ustabilizowała swoją cenę. Dzięki temu przygotowanie tradycyjnego, domowego obiadu jest tańsze.
Problem w tym, że oszczędności te są natychmiast niwelowane przez inne wydatki. Rodzina 2+2 generuje góry prania i brudnych naczyń. Tymczasem chemia gospodarcza to lider podwyżek – detergenty zdrożały średnio o 25,5%. To, co rodzina zaoszczędzi na tańszych ziemniakach, z nawiązką oddaje przy kasie, kupując proszek do prania czy tabletki do zmywarki.
Rodzice płacą też znacznie więcej za kawę dla siebie (wzrost o 30,2%) oraz słodycze dla dzieci. Czekolada i wyroby kakaowe zdrożały o ponad 17%, co przy czteroosobowej rodzinie jest odczuwalną pozycją na paragonie. W efekcie "tarcza" z tanich warzyw okazuje się zbyt słaba, by w pełni obronić portfel przed "przemysłową" inflacją chemii i żywności przetworzonej. Dlaczego koszty produktów rolnych spadają, a przemysłowych - detergenty, słodyczy - rosną? Co trzyma ceny produktów przetworzonych tak wysoko?
- Paradoks ten wynika z faktu, że cena ziemniaka zależy od natury, a cena chemii od sztywnych kosztów produkcji. W przemyśle surowiec to relatywnie mała część ceny, a pozostałe koszty w ostatnich latach znacząco wzrosły. Ceny detaliczne rosną szybko, gdy drożeją surowce, ale spadają wolno, gdy surowce tanieją. Koszty rolne to tylko jeden z wielu komponentów ceny finalnej, a pozostałe systematycznie rosną. Przede wszystkim ma tu na myśli podwyższone koszty energii elektrycznej, które nadal ograniczają konkurencyjność przemysłu. Wymierny wpływ ma wzrost płacy minimalnej, jak i średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Nie bez znaczenia są równie koszty transportu, systemu kaucyjnego, opłat środowiskowych, czy strategie firm związane z odbudową marż – wyjaśnił dr Robert Orpych z Uniwersytetów WSB Merito.
Z miesiąca na miesiąc widać wielką odwilż cen w mięsnym. Wędliny i mięso surowe to największa pozycja kwotowa w rodzinnym budżecie. Po grudniowym szczycie, ceny spadły o 8-9%. Przy zakupach dla czterech osób, każda obniżka na kilogramie schabu generuje duże oszczędności na całym paragonie.
- Korekta sezonowa po świętach jest standardowa. Popyt na wędliny w grudniu rośnie, a styczeń przynosi ochłodzenie. Zakłada się jednak, że standardowy sezonowy spadek to 3 -5%, a nie 8-9%. Tak duża skala wynika z kryzysu na europejskim rynku wieprzowiny. Produkcja w UE wzrosła o blisko 4% rok do roku, a Chiny nałożyły cła antydumpingowe i eksport unijnej wieprzowiny do tego kraju istotnie spadł. Ogniska ASF w Hiszpanii zamknęły wybrane rynki. Efekt domina był natychmiastowy i cena skupu tuczników w Polsce drastycznie spadła. Dla budżetu rodziny 2+2 wiadomość jest dobra: niższe ceny mięsa mają szansę utrzymać się przez co najmniej pierwsze półrocze. Dla hodowców zdecydowanie nie są to dobre wieści – uzupełnił dr Robert Orpych.
Radość mącą jednak punktowe podwyżki: masło zdrożało o 11%, co jest dla rodziny bolesne. Przy śniadaniach i kolacjach dla czterech osób kostka masła znika błyskawicznie. Sezonowy skok cen ogórków (+55%) i pomidorów zmusił rodziców do szukania tańszych zamienników, np. kiszonek czy warzyw korzeniowych, żeby dostarczyć dzieciom witaminy i składniki odżywcze.
Rodzina 2+2
"Oszczędzamy na tym, co musimy, żeby mieć na to, co chcemy. A chcemy przede wszystkim spokoju i uśmiechu dzieci."
Życie kręci się wokół logistyki: praca, szkoła, zakupy. Kupują w dużych ilościach i polują na promocje. Ich celem nie jest idealna dieta, ale znalezienie złotego środka, który pozwoli nakarmić rodzinę w ramach budżetu i uniknąć konfliktów przy stole.
Analiza Koszyka
Ekonomia skali
Produkty w rozmiarze XL. Duże, planowe zakupy wolumenowe to podstawa przetrwania.
Rząd Dzieci
Dominacja smaków najmłodszych: słodycze, słodkie napoje i "pewniaki" obiadowe (parówki, płatki). Rozpieszczanie to strategia na spokój.
Praktyczne gotowanie
Solidna baza produktowa (mąka, cukier, olej, ziemniaki) do tradycyjnych, sycących obiadów. To fundament oszczędności budżetowych.
Porównanie indeksów. Rodzina wygrywa ze średnią sklepową
Na koniec warto osadzić sytuację polskich rodzin w szerszym kontekście gospodarczym. Styczeń 2026 przyniósł trzy kluczowe odczyty, które pozwalają ocenić, czy "osobista inflacja" rodziny 2+2 jest wysoka, czy niska.
Podczas gdy Główny Urząd Statystyczny ogłosił ogólną inflację konsumencką (CPI) na poziomie 2,2%, średnie ceny w sklepach detalicznych wzrosły znacznie mocniej – o 3,7% (wg raportu "Indeks cen w sklepach detalicznych"). Pomiędzy tymi dwiema wartościami uplasował się wynik dla rodziny. Jej koszyk w badaniu IMZ zdrożał o 3,41%.
Co oznaczają te liczby? Rodzina znajduje się w specyficznym "rozkroku". Z jednej strony jej koszyk drożeje szybciej niż wskaźnik GUS (o 1,2 p.p.), ponieważ urząd statystyczny uwzględnia w swoim koszyku taniejące paliwa, odzież i usługi, których udział w budżecie domowym wydatki żywnościowe nie jest uwzględniany.
Z drugiej strony – i to jest dobra wiadomość – rodzina radzi sobie z drożyzną lepiej niż "średnia sklepowa" (3,41% vs 3,7%). Dlaczego? Ponieważ struktura rodzinnych zakupów opiera się na produktach, które hamują inflację. Podczas gdy średnią rynkową ciągną w górę drogie produkty przetworzone i impulsowe, w wózku rodzinnym dominują "ciężkie" kategorie: mięso, mąka, ziemniaki i cukier. To właśnie te produkty w ostatnim roku taniały lub drożały wolniej niż reszta rynku.
– Indeks Miesięcznych Zakupów pokazuje, że tradycyjny model gospodarowania, skupiony na przygotowywaniu posiłków w domu, jest obecnie najskuteczniejszą strategią finansową. Gotując w domu z podstawowych składników i unikając gotowych dań, rodziny zdołały obniżyć swoją osobistą inflację poniżej poziomu, jaki notujemy średnio w sklepach. To premia za pracowitość i planowanie zakupów – podsumował Michał Tomaszkiewicz.
Źródło: PolskieRadio24.pl/UCE Research/WSB Merito/Michał Tomaszkiewicz
Skąd to wiemy? Jak to wyliczyliśmy?
Indeks Miesięcznych Zakupów (IMZ) to cykliczny raport oparty na autorskiej metodologii Michała Tomaszkiewicza, realizowany dla PolskieRadio24.pl we współpracy z UCE Research i Uniwersytetami WSB Merito.
W odróżnieniu od wskaźników inflacji (CPI) podawanych przez GUS, IMZ nie mierzy ogólnego poziomu cen w gospodarce, lecz pokazuje nominalny koszt zakupu ściśle określonego zestawu produktów (FMCG), niezbędnych do funkcjonowania przez miesiąc. Fundamentem wyliczeń są dane z raportu "Indeks cen w sklepach detalicznych" (UCE Research/WSB Merito), opartego na analizie 87 tys. odczytów cen w ponad 40 tys. placówek handlowych.
Badanie analizuje koszyki dla trzech typów gospodarstw domowych: Singla, Rodziny 2+2 oraz Emeryta. Prezentowany powyżej profil Rodziny 2+2 zakłada gospodarstwo domowe składające się z dwojga dorosłych i dwojga dzieci w wieku szkolnym, które dokonuje zakupów w sposób zoptymalizowany (większe opakowania), ale uwzględniający potrzeby dzieci (słodycze, przekąski). Koszty koszyka odniesiono do sumy dwóch płac minimalnych netto na 2026 rok oraz dwóch świadczeń wychowawczych 800 plus.