Brutalny atak na strusia w Bolechówku. Sprawca usłyszał wyrok
Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał Łukasza Sz. na 7 lat więzienia za zabicie strusia w Traperskiej Osadzie pod Poznaniem oraz handel narkotykami. Oprócz kary więzienia mężczyzna otrzymał 15-letni zakaz posiadania zwierząt i obowiązek wpłacenia nawiązek na rzecz poszkodowanej osady i schroniska.
2026-03-02, 16:10
Brutalny atak na strusia w Bolechówku. "Mężczyzna był pod wpływem narkotyków"
W Traperskiej Osadzie w Bolechówku (woj. wielkopolskie) doszło do brutalnego ataku na strusia o imieniu Zenek. Według aktu oskarżenia, Łukasz Sz. wraz z dwoma innymi osobami wtargnął na teren zagrody i zaatakował ptaka drewnianym drągiem. Zwierzę miało być kopane oraz ciągnięte za szyję i skrzydła, co doprowadziło m.in. do przerwania ciągłości przełyku. Struś zmarł w wyniku odniesionych obrażeń.
Oskarżony nie przyznał się jedynie do zarzutu podpalenia siana. Prokuratura postawiła mu ponadto zarzuty posiadania i handlu znacznymi ilościami narkotyków, zniszczenia mienia oraz groźby karalnej. W toku śledztwa ustalono, że mężczyzna był pod wpływem narkotyków.
Sąd orzekł wobec Łukasza Sz. karę pozbawienia wolności, 15‑letni zakaz posiadania zwierząt oraz obowiązek wpłaty nawiązki na rzecz schroniska i poszkodowanej osady. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.
"Jestem pierwszym typem w Polsce, który powalił strusia"
Mecenas Katarzyna Topczewska powiedziała, że przez 15 lat praktyki nie spotkała się ze sprawą takiego kalibru. - Ja nie znajduję żadnych okoliczności łagodzących dla oskarżonego. To, co oskarżony zrobił, to było bestialstwo w czystej postaci, a sam zamiar, z którym szedł do tej zagrody był szczególnie szokujący. Powiedzmy sobie wprost i szczerze, on szedł z zamiarem zgwałcenia tego zwierzęcia. Zenek musiał bardzo walczyć o życie, skoro taki poharatany, z takimi poważnymi obrażeniami jeszcze uciekł, a następnie wrócił, żeby umrzeć w swoim domu - powiedziała.
Mecenas przytoczyła fragment korespondencji oskarżonego: "Jestem pierwszym typem w Polsce, który powalił strusia. Mówią i piszą o mnie do tej pory w całym kraju, a filmik z telefonu przebije wszystko".
Prokurator Beata Trawczyńska podkreśliła, że czyn został popełniony umyślnie i z premedytacją, a oskarżony planował zadanie zwierzęciu cierpienia dla własnej zabawy i zysku. Każdy cios zadawany był z dużą siłą, powodując rozległe obrażenia. Dysproporcja sił między człowiekiem a bezbronnym strusiem w ograniczonym wybiegu była ogromna, a spożyty alkohol dodatkowo wzmagał agresję oskarżonego.
Czytaj także:
- Ukradli strusia i skatowali na śmierć. Usłyszeli zarzuty
- Właściciel pumy Nubii usłyszał wyrok. Zapowiada apelację
- Ognica. Mężczyzna rzucił psem o ziemię. Wszystko się nagrało
Źródło: IAR/asz/tvn24.pl