Koniec z darmowym zwiedzaniem Krakowa i Gdańska? 11 zł opłaty to dopiero początek zmian
Weekendowy wypad do Krakowa czy Gdańska może wkrótce zdrożeć o kilkadziesiąt złotych. Rząd szykuje rewolucję w opłatach turystycznych, która pozwoli gminom pobierać nawet 11 zł za każdą dobę pobytu. Sprawdziliśmy, gdzie zapłacisz najwięcej i co otrzymasz w zamian za ten przymusowy datek do miejskiej kasy.
2026-03-12, 10:34
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Gminy będą mogły samodzielnie ustalać wysokość opłaty turystycznej. Przepisy określą tylko jej maksymalną wysokość. Nie będzie ona podatkiem, bo będzie dobrowolna - gminy będą mogły, ale nie będą musiały jej wprowadzać
- Wiceminister sportu uważa, że maksymalna opłata turystyczna powinna odpowiadać średniemu poziomowi w Europie. Obecnie to około 11 złotych
- Opłata turystyczna ma pomóc gminom, w których ruch jest bardzo duży. Wpływy z niej mogą pozwolić na kompensację kosztów z nadmiernej turystyki
Nowy podatek? Wiceminister sportu zapewnia, że nie taki jest cel opłaty turystycznej
- Opłata turystyczna nie będzie nowym podatkiem. Jej celem ma być wsparcie promocji Polski i finansów gmin turystycznych – podkreślił w środę wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś podczas posiedzenia sejmowej komisji ds. kultury fizycznej, sportu i turystyki.
Wiceminister Raś zauważył, że obecnie turystyka generuje ponad 180 mld zł przychodu do budżetu rocznie, co odpowiada około 5 proc. PKB. Dlatego - jak podkreślił - konieczne jest wprowadzenie opłaty turystycznej, aby mogła być pobierana, zwłaszcza w popularnych destynacjach turystycznych jak na przykład Kraków. Miasto to obecnie odwiedza ok. 15-18 mln turystów rocznie (w 2006 było ok. 6 mln).
Raś zaznaczył, że gminy będą mogły samodzielnie ustalać wysokość opłaty, w ramach określonej przepisami górnej granicy. W opinii wiceministra powinna ona odpowiadać średniemu poziomowi europejskiemu, co odpowiadałoby (według Ireneusza Rasia) kwocie około 11 zł w najbardziej popularnych miejscach.
Według założeń ustawy, środki z opłaty miejscowej (czyli opłaty turystycznej) mają w większości trafiać do gmin turystycznych, a część przeznaczona byłaby na promocję turystyki poprzez Polską Organizację Turystyczną.
Samorządy będą mogły wprowadzić opłatę, ale nie będzie obowiązku
Raś podkreślił również, że zmiana w przepisach powinna być wprowadzona ponad podziałami politycznymi. Dodał, że opłata będzie fakultatywna (nieobowiązkowa), a gminy mogłyby w zamian oferować turystom bonusy np. w postaci kart turystycznych umożliwiających korzystanie z lokalnych atrakcji.
Wiceminister zaznaczył, że celem projektu jest nie tylko ułatwienie finansowania promocji Polski, ale też wsparcie gmin najbardziej obciążonych ruchem turystycznym oraz stworzenie przejrzystych zasad poboru opłaty w całym kraju. Dodał, że aż 70 proc. polskich destynacji turystycznych nie miało dotychczas możliwości pobierania takiej opłaty z uwagi na rygorystyczne normy jakości powietrza, mimo że generują znaczną część PKB.
Wiceszef resortu sportu podkreślił, że część środków z opłaty turystycznej byłaby także przeznaczona na rozwój infrastruktury turystycznej i promocję regionów w Polsce i zagranicą, co – jak mówił – jest szczególnie ważne w kontekście konkurencji z innymi destynacjami w Europie Środkowej. Wskazał też na konieczność wyważenia stawki opłaty, by była atrakcyjna dla turystów, a jednocześnie efektywna dla samorządów.
Dlaczego chcą nas „opodatkować”?
Zjawisko overtourismu zmusza miasta do sięgania po drastyczne narzędzia ekonomiczne.
Amsterdam i Barcelona
Najpopularniejsze miasta świata nie wprowadzają opłat, by zarobić „więcej pieniędzy”.
Mechanizm: Wysoka opłata ma pełnić funkcję bariery popytowej. Miasto świadomie podnosi koszt wizyty, aby ograniczyć napływ gości do poziomu, który infrastruktura jest w stanie udźwignąć.
Rachunek za gościa
Powszechny mit mówi, że turysta to „czysty zysk”. W rzeczywistości każda osoba generuje realne koszty dla budżetu gminy:
Mieszkańcy płacą podatki (PIT), które finansują miasto. Turysta korzysta z tych samych usług, nie dokładając się do systemu – aż do momentu wprowadzenia opłaty.
Polska stawka: 11 zł
W polskim kontekście nowa stawka ma być systemową odpowiedzią na potrzeby miast turystycznych.
Pozwoli gminom sfinansować te ukryte koszty, których nie pokrywają podatki stałych mieszkańców, chroniąc lokalne budżety przed drenażem.
Opłata rekompensatą dla gmin obciążonych turystami
Raś dodał ponadto, że opłata mogłaby pełnić funkcję rekompensacyjną dla gmin najbardziej obciążonych ruchem turystycznym.
- To pozwoliłoby finansowo wesprzeć infrastrukturę, organizację wydarzeń lokalnych i ochronę środowiska w miejscowościach, które przyciągają najwięcej gości - wyjaśnił.
W dyskusji zwrócono również uwagę, że wprowadzenie opłaty w formie fakultatywnej może zwiększyć zainteresowanie turystów korzystaniem z lokalnych atrakcji i usług. Raś zaznaczył, że gminy mogłyby oferować różnego rodzaju bonusy, np. zniżki na wejściówki do muzeów, parków rekreacyjnych czy innych instytucji kultury i turystyki.
Zdaniem Rasia, nowelizacja przepisów daje też możliwość lepszej koordynacji promocji turystycznej Polski przez Polską Organizację Turystyczną oraz współpracę z regionalnymi organizacjami turystycznymi.
- To pozwoli skuteczniej docierać z ofertą promocyjną zarówno do turystów krajowych, jak i zagranicznych, szczególnie w sezonach poza szczytem - dodał.
Zgodnie z obecnie obowiązującym rozporządzeniem gminy turystyczne mogą pobierać opłatę miejscową, jeśli spełniają określone normy dotyczące m.in. zanieczyszczenia powietrza oraz walorów klimatycznych i krajobrazowych. W 2024 roku wpływy z opłat miejscowych wyniosły ponad 76 mln zł, a największe dochody zanotowały m.in. Mielno, Gdańsk, Zakopane, Karpacz i Szklarska Poręba.
Obecna polska opłata miejscowa wynosi maksymalnie 3,31 zł/osoba za dobę, w rejonach ochrony uzdrowiskowej 4,67 zł, a w uzdrowiskach 6,38 zł. Inkasowana jest przez hotel, pensjonat czy gospodarza i wpłacana do budżetu gminy.
Przy stawce 11 zł od osoby (zakładając brak zwolnień) wspomniany już wyżej Kraków mógłby na opłacie "zarobić około 176 mln złotych rocznie. Zwiększyłoby to dochody gminy o około 1,5%.
| Cecha | Obecny system (Miejscowa/Uzdrowiskowa) | Nowa propozycja (Opłata turystyczna) |
|---|---|---|
| Maksymalna stawka | 3,31 zł – 6,38 zł | ok. 11,00 zł (średnia UE) |
| Główna bariera | Surowe normy czystości powietrza | Brak barier – decyzja gminy |
| Dostępność | Tylko 30% popularnych gmin | 100% gmin (dobrowolnie) |
| Przykład: Kraków | Obecnie 0 zł (brak możliwości poboru) | +176 mln zł rocznie |
| Dodatkowe korzyści | Brak bezpośrednich profitów | Bonusy: karty zniżkowe, tańsze muzea |
Opłata turystyczna - europejskie miasta bronią się nią przed nadmiarem turystów
W wielu krajach Unii nie ma czegoś takiego, jak podatek czy opłata turystyczna. Jednak są też takie, w których pełni ona ważną funkcję i wcale nie chodzi o przyciąganie większej liczby turystów. Popularny wśród turystów Amsterdam wprowadził wysoką opłatę w wysokości 12,5% ceny noclegu po to, by ograniczyć liczbę odwiedzających przekraczającą możliwości infrastruktury miasta.
W Katalonii podatek turystyczny został ostatnio podniesiony - maksymalna stawka w Barcelonie sięgnie 15 euro za noc (w najdroższych hotelach), a połowa wpływów ma iść na zapewnianie tanich mieszkań miejscowym mieszkańcom.
Z kolei Grecja wprowadziła wysoką opłatę za "zejście na ląd" dla pasażerów statków wycieczkowych. Ma ona zniechęcić tych turystów do schodzenia na ląd (maksymalna stawka to 20 euro od osoby) i zapewnić samorządom środki na zużywaną przez turystów infrastrukturę.
Przeciętna stawka w UE, tam gdzie jest stosowana, wynosi równowartość ok. 16 złotych za dobę.
Czytaj także:
- Barcelona wypowiada wojnę turystom. Nowy podatek dla odwiedzających
- Nowy podatek turystyczny w Grecji. Polacy też zapłacą od 1 lipca
- Amsterdam szokuje turystów. Dopisuje im do cen "podatek grozy"
Źródło: PAP/Andrzej Mandel