Ekonomiści krytycznie o "SAFE zero procent". "To sprzeczne z konstytucją"
Redakcja "Rzeczpospolitej" w czwartkowym wydaniu pisze o projekcie ustawy dotyczącej SAFE, którą Kancelaria Prezydenta nazwała "SAFE zero procent". Powołując się na wypowiedzi ekonomistów, poinformowano, że "pomysł prezydenta i szefa NBP sprowadza się do tego, by to oni decydowali na co będą wydane zyski NBP. To sprzeczne z konstytucją".
2026-03-12, 10:19
"SAFE zero procent". Założenia projektu
"SAFE zero procent" zakłada, że w ramach Banku Gospodarstwa Krajowego powstanie Polski Fundusz Inwestycji Obronnych, który będzie zasilany zyskami NBP. Aby zapewnić płynność funduszu, BGK będzie mógł zaciągać kredyty i pożyczki, jak również emitować obligacje na rynku krajowym i zagranicznym. Dzięki temu na modernizację polskich sił zbrojnych miałoby docelowo trafić 185 mld zł.
Decyzje, na co miałyby pójść środki z nowego funduszu, podejmowałby specjalny komitet sterujący. Tworzyłoby go pięć osób: szef MON, przedstawiciele premiera i MSW, a także po jednym przedstawicielu prezydenta i BBN. Do podjęcia decyzji potrzebna byłaby większość 2/3 głosów. W obecnym układzie, jak zauważa "Rz", ludzie prezydenta mogliby skutecznie blokować decyzje wydatkowe strony rządowej.
Co ekonomiści mówią o projekcie ustawy?
Jednak ekonomiści, cytowani przez "Rzeczpospolitą", są przeciwni tej ustawie. Profesor Witold Orłowski mówi wprost, że jest ona sprzeczna z konstytucją.
- Jest to też bardzo ryzykowne ekonomicznie i na pewno nie jest zerokosztowe, bo wiąże się z różnymi kosztami, z którymi nasz bank centralny musiałby się zmierzyć - komentuje ekonomista.
Z kolei Maciej Bukowski, ekonomista, prezes zarządu think tanku WiseEuropa, twierdzi, że nie ma mowy o żadnym "zero procent" - aby zachować płynność funduszu, BGK musiałby wypuszczać obligacje po takim oprocentowaniu, po jakim chciałby je kupić. Jego zdaniem, projekt ustawy nie jest także niczym nowym czy wyjątkowym.
- Zysk NBP jest papierowy. W ostatnich latach go nie było, bank centralny notował straty. Ale nawet jeśli by był, to i tak trafiałby on do budżetu centralnego. Tutaj nie ma niczego nadzwyczajnego poza tym, że prezydent i szef NBP chcieliby decydować, co robić z tym zyskiem. Ale niby dlaczego? Przecież to rząd prowadzi politykę fiskalną - tłumaczy.
Jakub Karnowski, prezes zarządu KredoBanku, również uważa, opierając się na dotychczasowym doświadczeniu zawodowym, że "nie ma czegoś takiego jak SAFE zero procent". W jego opinii, udział w unijnym programie SAFE jest najlepszy dla polskich finansów, polskiej gospodarki i dla bezpieczeństwa Polski. - Niezdefiniowane propozycje prezesa NBP i prezydenta to groźne, i to z wielu powodów, bajki - dodaje.
Czytaj także:
- Propozycja prezydenta ws. SAFE. "Polityczny gniot przygotowany na kolanie"
- Domański: nie ma żadnego "SAFE 0 procent". To finansowa fikcja
- Finansowanie "SAFE 0 procent". "Baśń opowiadana przez Glapińskiego"
Źródło: Polskie Radio/"Rzeczpospolita"/asz