Apel Trumpa do sojuszników. "Sprzeczne stanowiska są całkowicie pomijane"
Prezydent USA Donald Trump wezwał sojuszników do wsparcia w udrożnieniu cieśniny Ormuz. W Polskim Radiu 24 prof. Michał Urbańczyk został zapytany, jakie konsekwencje może mieć postawa większości państw europejskich. - Stanowiska państw europejskich, jeśli są one sprzeczne z bieżącą polityką Stanów Zjednoczonych, dla Amerykanów są całkowicie nieważne i pomijane - ocenił.
2026-03-20, 10:20
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Trump zaapelował do swoich sojuszników o wsparcie w operacji w cieśninie Ormuz
- W Polskim Radiu 24 prof. Michał Urbańczyk został zapytany, jakie konsekwencje może mieć postawa większości państw europejskich
- - Stanowiska państw europejskich, jeśli są one sprzeczne z bieżącą polityką Stanów Zjednoczonych, dla Amerykanów są całkowicie nieważne i pomijane - ocenił
Donald Trump zabiegał o wsparcie sojuszników w zapewnieniu bezpieczeństwa i odblokowania cieśniny Ormuz, kluczowej dla światowego transportu ropy naftowej. W czwartek sześć państw zadeklarowało swoją pomoc, w tym m.in. Japonia i Wielka Brytania. - Zobaczymy, jak ta pomoc realnie będzie wyglądać. Tak naprawdę większości państw, z punktu widzenia globalnego, raczej wszystkim zależy na szybkim uspokojeniu sytuacji, właśnie z racji położenia cieśniny Ormuz, z racji źródeł surowcowych, jest to problem dla globalnego porządku - mówił w Polskim Radiu 24 prof. Michał Urbańczyk.
Prowadząca zapytała, jakie mogą być konsekwencje stanowiska większości państw europejskich. Przypomniała przy tym słowa szefa Pentagonu Peta Hegsetha, który stwierdził, że "niewdzięczni sojusznicy Ameryki powinni być wdzięczni za wyeliminowanie zagrożenia dla świata ze strony Iranu". - Wydaje mi się, że stanowiska państw europejskich, jeśli są one sprzeczne z bieżącą polityką Stanów Zjednoczonych, dla Amerykanów są całkowicie nieważne i pomijane - ocenił prof. Urbańczyk.
Posłuchaj
"Ameryka chce być najważniejszym rozgrywającym"
Gość Małgorzaty Żochowskiej przekazał, że sprawy wyglądają inaczej, jeśli te stanowiska są zgodne. - Wówczas jest to dowód na to, że polityka amerykańska idzie w dobrym kierunku. Natomiast, jeśli pojawiają się protesty, to Amerykanie je całkowicie ignorują. To pokazuje, w jakim punkcie dziejowym jesteśmy, jeśli chodzi o wagę nie tylko Europy, jako całości, ale poszczególnych państw europejskich - stwierdził ekspert. - Dokładnie widać, że w tych czasach przede wszystkim liczy się argument siły, a państwa, które tego argument siły nie posiadają, to nie uczestniczą w podejmowaniu decyzji - powiedział amerykanista.
Prof. Michał Urbańczyk zaznaczył, że "Ameryka nie chce być globalnym strażnikiem porządku". - Chce być najważniejszym rozgrywającym i najważniejszym graczem, który chce pokonać swojego wroga, czyli Chiny. Tego typu stanowiska nawoływania do przestania działań lub też krytyka nie robi na Amerykanach wrażenia - stwierdził
- Cieśnina Ormuz pełna pułapek. "Ta opcja byłaby bardzo ryzykowna"
- USA zmiażdżyły irańską fabrykę pocisków w Karadżu. Kratery widoczne z kosmosu
- Rewizja ETS. Szynkowski vel Sęk: nie nazwałbym tego przełomem
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk