Kontrowersje wokół muzeum w Berlinie. Zmienią narrację o II wojnie światowej?
W Niemczech odżywa spór o sposób opowiadania historii II wojny światowej. Decyzje dotyczące berlińskiego muzeum wysiedlonych mogą wywołać napięcia również poza granicami kraju.
2026-03-26, 09:34
Niemieckie muzeum znów w centrum uwagi
Berlińska placówka poświęcona Niemcom wysiedlonym podczas i po II wojnie światowej ponownie może stać się źródłem międzynarodowych napięć. Jak informują media, rosną naciski żeby zmienić sposób prezentowania historii w kierunku większego uwzględnienia perspektywy niemieckich ofiar.
Chodzi o muzeum działające w ramach fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, które od lat próbuję łączyć różne narracje dramatycznych wydarzeń XX wieku. W czwartek ma zostać wyłoniony nowy dyrektor tej instytucji, co ponownie otwiera dyskusję o jej przyszłym kierunku.
Napięcia wokół pamięci historycznej
Według doniesień wpływ na sytuację miały zmiany polityczne w Niemczech. Po przekształceniach rządowych nadzór nad muzeum trafił do resortu spraw wewnętrznych, którym kieruje Alexander Dobrindt. To polityk związany z Bawarią - gdzie środowiska wypędzonych mają szczególnie silną pozycję.
Podobne kontrowersje pojawiały się już wcześniej. Po otwarciu muzeum w 2008 roku, podczas rządów Angeli Merkel, Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej zarzucały Niemcom, że skupiają się na własnych ofiarach, pomijając odpowiedzialność za wybuch wojny i zbrodnie okupacyjne.
Berlin i historia pod presją. Zmiana kierownictwa może być przełomem
Przełom nastąpił dopiero w 2016 roku, gdy kierownictwo objęła Gundula Bavendamm. Przygotowana pod jej nadzorem wystawa została zaprojektowana tak, aby najpierw pokazać niemiecką agresję i okupację, a dopiero później dramat powojennych wysiedleń. Dzięki temu ekspozycja była postrzegana jako bardziej wyważona i mniej konfliktogenna.
Obecnie pojawiają się obawy, że zmiana kierownictwa może doprowadzić do przesunięcia akcentów. Kanclerz Fredrich Merz ma opowiadać się za nowym konkursem na stanowisko dyrektora. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się Rolanda Borchersa, uznawanego za niezależnego badacza bez wyraźnych powiązań politycznych.
Obawy o upolitycznienie muzeum
Eksperci ostrzegają przed możliwym upolitycznieniem instytucji. Profesor Piotr Madajczyk zwraca uwagę, że ingerencja polityczna może podważyć sens pracy naukowej prowadzonej w muzeum. Podobne obawy wyraża Hanna Radziejowska, kierowniczka Instytutu Pileckiego w Berlinie. - Upolitycznienie wystawy i zmiana jej koncepcji przyczyni się do wymazania pamięci o zbrodniach, jakie Niemcy popełniły podczas II wojny światowej. Ta wiedza już i tak dzisiaj jest niewielka. W szkołach uczniowie znacznie częściej dowiadują się o zbrodniach, jakie popełnili na terenie III Rzeszy, a nie w krajach Europy Wschodniej - zaznaczyła.
Decyzje dotyczące przyszłości muzeum mogą mieć znaczenie nie tylko dla niemieckiej debaty historycznej, ale także dla relacji z krajami, które szczególnie dotkliwie doświadczyły skutków II wojny światowej.
- Przełom i rekord na Węgrzech? Tisza dystansuje partię Orbana
- Dron wtargnął do Rumunii. Służby znów miały pełne ręce roboty
- Ekshumacje w Ugłach. "Poszukiwaniom towarzyszy modlitwa"
Źródło: Polskie Radio/Gazeta Wyborcza/KZ