Spięcie na konferencji Czarnka. Padły pytania o Morawieckiego

Przemysław Czarnek podczas konferencji został zapytany, czy zamierza współpracować z Mateuszem Morawieckim. - Czy pani nie rozumie, co ja do pani mówię? - mówił polityk do dziennikarki Polskiego Radia. - Ja rozumiem, ale ucieka pan od jednoznacznej deklaracji - wskazała dziennikarka. Czarnek nie krył rozdrażnienia, gdy kolejne pytanie także dotyczyło inicjatywy Morawieckiego. Zarzucił mediom, że nie zajmują się rządem, który jest "obrazem nędzy i rozpaczy".

2026-04-20, 10:20

Spięcie na konferencji Czarnka. Padły pytania o Morawieckiego
Przemysław Czarnek. Foto: Piotr Polak/PAP

Spięcie na konferencji Przemysława Czarnka

Podczas poniedziałkowej konferencji przed zakładem Łucznika w Radomiu Przemysław Czarnek został zapytany o stowarzyszenie założone przez Mateusza Morawieckiego. Jak zauważyła dziennikarka Polskiego Radia polityk krytycznie odniósł się do projektu. - Nie wiem, gdzie pani widziała moje odniesienie się do tego projektu. Ja powiedziałem, że wszyscy patrioci powinni iść i wygrać dla Polski - odpowiedział Czarnek.

Dziennikarka zwróciła uwagę, że Ryszard Terlecki przekonywał, że "trzeba grać na dwa fortepiany". Polityk został zapytany, czy on też tak uważa. - Wielokrotnie to powtarzałem podczas wielu moich spotkań w Polsce i za granicą, teraz, w zeszłym roku, podczas kampanii prezydenckiej, to jest oczywiste, że macie państwo znowu dwa obrazy. PiS jako bardzo szeroka formacja polityczna, z różnymi nurtami, które zawsze w tej partii były, zdobywało nawet do 45 proc. poparcia właśnie dlatego, że są różne nurty, mamy wspólny fundament, ale różne widzenie na różne detale. Dzięki temu, że PiS zwyciężyło dwukrotnie samodzielnie, to właśnie ten zakład Łucznik się rozwija i to jest przyszłość również tego zakładu - PiS jako jedna siła, z różnymi nurtami, po to żeby rozwijać polską zbrojeniówkę - mówił.

- Z drugiej strony macie państwo obraz nędzy i rozpaczy Tuska, Kosiniaka-Kamysza i Czarzastego. To jest dla mnie oczywiste. Skupmy się na tym, jak doprowadzić do sytuacji, w której PiS będzie mogło tutaj w Radomiu powiedzieć pracownikom Łucznika: słuchajcie, macie świetnie płatną pracę i długotrwałą, bo będziemy zamawiać u was - powiedział.

Dziennikarka próbowała dowiedzieć się, czy Czarnek zamierza współpracować z Mateuszem Morawieckim. - Czy pani nie rozumie, co ja do pani mówię? To jest zupełnie oczywiste - mówił polityk. - Ja rozumiem, ale ucieka pan od jednoznacznej deklaracji - wskazała dziennikarka.

- Pani redaktor, ja nie uciekam od kłopotów Łucznika i pracowników Łucznika, pani ucieka od kłopotów Łucznika, ja rozumiem, że pani jako przedstawicielki Polskiego Radia w likwidacji nie interesuje los polskich zakładów zbrojeniowych - powiedział Czarnek, na co dziennikarka odparła, że to nie jest prawda. - Jeszcze raz pani powtarzam, ma pani dwa obrazy, wtedy, kiedy rządził PiS, premierem był Mateusz Morawiecki […] ten zakład zwiększał swoje przychody czterokrotnie i swoje zyski netto trzynastokrotnie, dziś stoi na skraju bankructwa - przekazał.

Kolejne pytanie podczas konferencji także dotyczyło stowarzyszenia Morawieckiego. Czarnek zasugerował, żeby telewizja TVN więcej czasu poświęcała na informowanie widzów o sytuacji Łucznika. - Dzisiaj ten zakład popada w ruinę, bo nie ma zamówień z państwa polskiego, a pan się pyta o Mateusza Morawieckiego. Niech się pan zapyta Kosiniaka-Kamysza dlaczego doprowadza do ruiny Łucznik w Radomiu. Wydaje mi się, że byłoby to bardziej korzystne dla wszystkich widzów w całej Polsce, którzy nie interesują się specjalnie tym, co dzieje się w jednym czy drugim stowarzyszeniu, tylko tym, dlaczego polska zbrojeniówka i polski przemysł pada - powiedział.

Doniesienia ws. fabryki Łucznik

W ostatnim czasie Portal Obronny podawał, że pomimo rozwoju w ostatnich latach nowych zdolności i inwestycji zakład ma mieć problem z brakiem nowych zamówień ze strony MON, co w konsekwencji może doprowadzić do utraty stanowisk przez wielu pracowników. Premier Donald Tusk w ubiegły piątek odniósł się do doniesień o braku nowych zamówień, wskazując, że "sprawa jest bardzo bliska rozwiązania".

- Problem Łucznika wynika z zawetowania SAFE przez prezydenta Nawrockiego. My robimy wszystko, żeby zakłady Łucznika nie znalazły się w trudnej sytuacji, mimo że Nawrocki zawetował instrument, który miał pomóc bezpośrednio Łucznikowi [...]. Szukamy rozwiązania innego, to jest sto razy trudniejsze. Znaleźliśmy to rozwiązanie i zakłady Łucznik na pewno będą uratowane, ale będzie to kosztowało niestety i więcej pieniędzy, i więcej problemów. To jest zasługa prezydenta Nawrockiego - mówił.

W poniedziałek podczas konferencji Czarnek stwierdził, że "jeśli ktoś mówi, że za wszystko winę ponosi SAFE i jego brak, to u marszałka Czarzastego leży projekt SAFE 0 proc". - Dzisiaj jak na dłoni widać tutaj brak działania państwa na rzecz polskiego przemysłu i za ten brak działań odpowie ta ekipa. Żądamy natychmiastowych zamówień dla polskiego Łucznika - przekazał.

Czytaj także:

Źródło: PolskieRadio24.pl/aw

Polecane

Wróć do strony głównej