Zondacrypto, Marian W. i program dla więźniów. Media ujawniają szczegóły współpracy
Spółka Mariana W., zamieszanego w aferę Zondacrypto, korzysta z programu "Praca dla więźniów" Ministerstwa Sprawiedliwości - poinformowała "Rzeczpospolita". Współpraca ma trwać już 9 lat. Jednym z założeń programu są "ulgi i ułatwienia organizacyjne dla przedsiębiorców i kontrahentów zatrudniających osoby pozbawione wolności".
2026-05-13, 14:56
Sprawa Zondacrypto. Firma powiązana z Marianem W. zatrudnia więźniów
Zakład Karny w Wojkowicach przekazał "Rz", że osadzeni (w tym więzieniu - red.) "są zatrudniani w spółce Delta Oil Plus od marca 2017 r. na stanowisku pracownika myjni samochodowej". Spółka należy do Mariana W., ps. Maniek, jednego z antybohaterów afery Zondacrypto. Jak czytamy, "od 2023 r. Marian W. zatrudnia równocześnie ok. 20 skazanych, wcześniej kilkunastu".
Marian W. jest podejrzewany przez prokuraturę o uprowadzenie Sylwestra Suszka, założyciela giełdy kryptowalut BitBay, poprzedniczki Zondacrypto. "42-letni Marian W. to według prokuratury szef mafii paliwowej, który od dekady handluje lewym paliwem sprowadzanym z Niemiec" - podał dziennik. I nadmienił, że "Maniek" jest ponadto "jednym z największych przestępców VAT-owskich w Polsce", a śledczy szacują, że wyrządzone przez niego szkody sięgają 1,5 mld zł.
Co się stało z Sylwestrem Suszkiem?
W artykule został też opisany wątek zaginięcia Sylwestra Suszka. Mężczyzna po raz ostatni był widziany 10 marca 2022 roku. Mieszkający w Katowicach 34-latek po odwiezieniu dziecka do przedszkola udał się swoim porsche taycanem do Czeladzi - na stację paliw Mariana W. Na posesji znajduje się rozległa baza logistyczna - to tam Suszek miał trzymać m.in. swój śmigłowiec czy inne luksusowe samochody.
Jak ustaliła "Rz", według Mariana W. - Sylwester Suszek miał odjechać ze stacji innym samochodem "z nieznaną mu kobietą", po czym słuch po nim zaginął. Właściciel stacji miał rzekomo wyznaczyć wysoką nagrodę za jego odnalezienie. Prokuratura i policja jednak nie dają wiary tej wersji wydarzeń. Ostatnie logowanie telefonu Suszka odnotowano o godz. 15:08 w garażu w bazie Mariana W. Tego dnia nie działały tam kamery.
Dziennik nadmienił - wbrew wcześniejszym doniesieniom mediów - że "Maniek" nie był "ani twórcą, ani utajnionym prawdziwym właścicielem kryptogiełdy stworzonej przez Sylwestra Suszka - BitBay", przerejestrowanej po kilku latach na Zondacrypto.
- Maniek z giełdy Suszka wyciągał jedynie kasę. Nigdy nią nie zarządzał ani jej nie tworzył - przekazał informator gazety (ze służb), dodając, że W. jednak "zasypał dziurę po Suszku", gdy ten odchodził z giełdy. W tekście pada ("prawdopodobna") kwota 300 mln zł ("z lewych paliw"). W śledztwie pojawił się też wątek przedsiębiorcy Romana Ż., będącego obecnie na celowniku prokuratury, o którym dzisiaj już pisaliśmy.
Tajemnica kryptowalutowego miliardera: zniknął człowiek i klucz do fortuny
W ocenie rodziny Sylwestra Suszka - przedsiębiorca nie żyje. Do tej wersji skłaniają się również śledczy. Choć prywatny detektyw Wojciech Koszczuk, który pracował przy tej sprawie na zlecenie inwestorów giełdy kryptowalut, powiedział "Rz", że "analiza jego zachowania z ostatnich ośmiu miesięcy przed zaginięciem wskazuje, że było to zniknięcie intencjonalne, świadome i zaplanowane".
Razem z Suszkiem zniknął klucz do "portfela" kryptowalutowego, na którym znajdują się bitcoiny o wartości około 330 mln euro.
- Kto winny aferze Zondacrypto? "Informacje są bardzo mętne"
- Wątek Marka Falenty w aferze Zondacrypto. W tle rosyjska mafia i FSB
Źródła: "Rzeczpospolita"/łl