Afera Zondacrypto. "Wiedzieli, co i kiedy sponsorować"

Setki zawiadomień dziennie, 350 milionów złotych strat i porównania do Amber Gold. Giełda kryptowalut Zondacrypto stała się centrum jednej z największych afer finansowych ostatnich lat. - Nie mówimy już o problemach technicznych, czy o problemach z wypłacaniem pieniędzy, ale wręcz o wielu różnych sygnałach, które w świecie finansów zwiastują prawdziwą katastrofę - ocenił na antenie Polskiego Radia 24 Damian Szymański, redaktor naczelny Biznesenter.

2026-04-23, 11:34

Afera Zondacrypto. "Wiedzieli, co i kiedy sponsorować"
Afera Zondacrypto. Foto: Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Prokuratura notuje lawinowy napływ zgłoszeń poszkodowanych przez Zondacrypto - każdego dnia wpływa od 200 do 300 zawiadomień, a klienci od początku kwietnia mają poważne problemy z wypłatą środków
  • Damian Szymański zwrócił uwagę, że pojawiające się sygnały są typowe dla poważnych nadużyć finansowych i mogą zwiastować "prawdziwą katastrofę"
  • Ocenił, że powołanie sejmowej komisji śledczej nie daje gwarancji wyjaśnienia sprawy

Prokuratura każdego dnia otrzymuje od 200 do 300 zawiadomień od osób poszkodowanych przez giełdę kryptowalut Zondacrypto. Od początku kwietnia klienci mają problemy z wypłacaniem środków zgromadzonych na kontach. Według ustaleń służb skala strat może sięgać nawet 350 milionów złotych, a - jak wskazał na antenie Polskiego Radia 24 redaktor naczelny Biznesenter Damian Szymański - kwota ta wciąż rośnie i powiększa się o kolejne miliony.

Według gościa Polskiego Radia mamy do czynienia z jedną z największych afer finansowych ostatnich lat - zarówno ze względu na liczbę poszkodowanych, jak i skalę procederu, który, jak podkreślił, można już określać mianem wyłudzeń. - Nie mówimy już o problemach technicznych, czy o problemach z wypłacaniem pieniędzy, ale wręcz o wielu różnych sygnałach, które w świecie finansów zwiastują prawdziwą katastrofę - dodał.

Szymański zwrócił uwagę, że skutki afery Zondacrypto mogą wykraczać daleko poza grono bezpośrednio poszkodowanych klientów i odbić się na postrzeganiu stabilności całego systemu finansowego w Polsce. Sprawa będzie rzutować również na wizerunek Komisji Nadzoru Finansowego, choć - jak zaznaczył - obecnie instytucja ta nie dysponuje pełnymi narzędziami działania w tym obszarze, ponieważ odpowiednie przepisy wciąż są w trakcie procedowania. Ekspert podkreślił jednak, że dla opinii publicznej te uwarunkowania prawne mogą mieć drugorzędne znaczenie, a konsekwencje afery będą silnie odczuwalne na całym rynku finansowym.


Posłuchaj

Damian Szymański gościem Ewy Wasążnik (Temat dnia) 21:46
+
Dodaj do playlisty

 

Dlaczego afera wybuchła dopiero teraz? 

Pytany o to, czy możliwa była wcześniejsza reakcja, rozmówca Ewy Wasążnik wskazał na ograniczone kompetencje krajowego nadzoru w tego typu sprawach. Wyjaśnił, że w przypadku spółki zarejestrowanej w Estonii polska Komisja Nadzoru Finansowego nie ma realnych narzędzi, by samodzielnie kontrolować jej działalność, w tym dostęp do ksiąg.

- Takie sygnały szły, tylko niestety estoński KNF był na tyle opieszały, że nie zdążył dokładnie wszystkiego sprawdzić. Jeśli wcześniej pojawiałyby się sygnały, że polscy użytkownicy Zondacrypto mają problemy z wypłatą pieniędzy, to oczywiście byłaby to sprawa dla prokuratorów i mogliby pana Przemysława Krala, szefa zarządu, ścigać i zadawać mu niewygodne pytania. To się nie wydarzyło. To się wydarzyło dosłownie w ostatnich tygodniach, dlatego ta afera tak szybko nam się rozlała i z taką intensywnością - powiedział Szymański.

Mechanizm ten sam co w Amber Gold?

Zwrócił również uwagę na podobieństwa do głośnej afery Amber Gold, podkreślając, że choć zmieniają się realia i osoby stojące za tego typu przedsięwzięciami, mechanizmy działania pozostają bardzo podobne. - Metody zazwyczaj są te same i one przede wszystkim bazują na naszej nieświadomości i chciwości. Tutaj zawsze jest taki bardzo płynny motyw czystego humanizmu, czyli tego, że my się nie zastanawiamy, klikając "wpłacam pieniądze", gdzie wpłacam - kontynuował ekspert.

Podkreślił, że w obliczu dynamicznego rozwoju nowych technologii, takich jak sztuczna inteligencja czy deepfake’i, rozpoznanie wiarygodnych informacji staje się coraz trudniejsze. Jego zdaniem w najbliższych latach skala tego zjawiska będzie rosnąć, co dodatkowo utrudni walkę z nadużyciami finansowymi. Zwrócił uwagę, że kluczowe znaczenie ma tu odpowiednie przygotowanie państwa - zarówno poprzez wyposażenie służb w nowoczesne narzędzia, jak i intensyfikację działań edukacyjnych.

Koneksje, wpływy i setki milionów złotych. Czy politycy pomogą wyjaśnić aferę?

Odnosząc się do pojawiających się w debacie publicznej postulatów powołania komisji śledczej, zaznaczył, że Zondacrypto, tak jak inne firmy, które chciały ugrać wiele na polskim rynku, "musiały mieć jakieś koneksje polityczne", ponieważ Zondacrypto "wiedziała, co i kiedy sponsorować i jakie mieć dojścia, żeby mieć ten zapewniony spokój na 2-3 lata".

- Jeśli pan Kral mówił jeszcze w ostatnich swoich wystąpieniach, że nie miał dostępu do kluczy bitcoinowych na grube setki milionów czy miliardów złotych, to oznacza dwie rzeczy. Jedna rzecz jest taka, że przez cztery lata po prostu oszukiwał swoich użytkowników i dopiero teraz to wypłynęło, albo po prostu o tym też nie wiedział wcześniej. Tutaj nie można być naiwnym, że prezes o tym po prostu nie wiedział - zaznaczył Szymański.

- Komisje śledcze niestety w polskim Sejmie mają taką historię, że niewiele wyjaśniają i robią tylko i wyłącznie teatr polityczny z danego zagadnienia. Czy tym razem byłoby inaczej? No ja bym trzymał kciuki, ale nauka i historia nas uczą, że nie zawsze niestety tak musi być - stwierdził.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: 
Ewa Wasążnik
Opracowanie: 
Natalia Łomnicka

Polecane

Wróć do strony głównej