PZN rozbity ws. Horngachera. Małysz i zarząd już się z tym nie kryją. "Ciężko"
Zatrudnienie Stefana Horngachera w Polskim Związku Narciarskim wciąż nie jest pewne. Prezes Adam Małysz oraz członkowie zarządu PZN mają odmienne zdania na temat podpisania wieloletniego kontraktu z austriackim szkoleniowcem przed zbliżającymi się wyborami.
2026-04-23, 11:15
- PKOl reaguje po aferze z Zondacrypto. Piesiewicz przekazał wiadomość
- Oto tajna broń Igi Świątek. Roig tworzy Nadala 2.0?
- Ciche pożegnanie Lewandowskiego. Tak Barcelona traktuje Polaka
Zarząd PZN wstrzymuje się z decyzją w sprawie Stefana Horngachera
Kwestia powrotu Stefana Horngachera do pracy w Polskim Związku Narciarskim pozostaje nierozwiązana. Adam Małysz przyznaje, że w końcówce jego kadencji podjęcie decyzji o zatrudnieniu Austriaka jest problematyczne ze względów finansowych. — Wiem, że tak poważnymi sprawami, jak czteroletni kontrakt, czy samo finansowanie takiej osoby ciężko się zająć na koniec kadencji — poinformował ustępujący prezes PZN w rozmowie z Polsatem Sport.
Były skoczek ogłosił wcześniej, że nie będzie ubiegał się o reelekcję w nadchodzących wyborach. — Moja wizja tego, jak to ma wyglądać, nie jest spójna z zarządem. Moja decyzja jest na nie, nie będę kandydować. Na razie się nie zastanawiałem nad inną rolą — przekazał Adam Małysz.
Ewentualne podpisanie umowy ze szkoleniowcem zostało odłożone w czasie z powodu braku zgody wewnątrz struktur. — W wielu sprawach moje zdanie było odmienne od tego zarządu, ale ta sprawa Horngachera na pewno nie jest zamknięta, ona jest otwarta. Jest szansa, że Stefan przyjdzie do PZN-u, ale to zostawiam nowemu zarządowi — ogłosił prezes.
Ostateczną decyzję podejmą nowe władze Polskiego Związku Narciarskiego
Członkowie zarządu mają świadomość kosztów związanych z kontraktem dla szkoleniowca i nie chcą narzucać zobowiązań swoim następcom. — Absolutnie jesteśmy za tym - wszyscy członkowie zarządu - żeby Horngacher przyszedł. Chcemy go. Tylko nie chcemy, że tak powiem, narzucać tego już przyszłemu zarządowi i, co najważniejsze, przyszłemu prezesowi — powiedział Rafał Kot.
Zdaniem działacza zagraniczny trener może poczekać na zakończenie zaplanowanych na czerwiec wyborów. — Nikt Stefana nie zmusi, żeby poczekał do czerwca. Natomiast myślę, że jeżeli mu zależy, żeby przyjść, a z tego, co wiem, to jemu na tym zależy, to dla niego te półtora miesiąca nie robi różnicy — podsumował Kot.
Wśród członków federacji pojawiają się również głosy nawołujące do zachowania ostrożności przed finalizacją rozmów. — Moje zdanie na początku było takie: jakbym to ja decydował, to ten specjalista miałby nie przychodzić. Ja nie mam zaufania do tego specjalisty, ale wcale nie twierdzę, że jeśli zarząd go przyjmie, to będzie to zły ruch. (...) Jeżeli faktycznie specjalista z zagranicy ma przyjść i nam pomóc, to nie mówię, że nie zmienię zdania, gdy zobaczę jego wizję i plan działania. Człowiek zmiennym jest — skomentował Wojciech Adam Fickowski.
Źródło: PolskieRadio24.pl/