Kulisy śmierci Legasowa. Nie było tak, jak w słynnym serialu HBO
Walerij Legasow był kluczową postacią w dochodzeniu wyjaśniającym przyczyny katastrofy w Czarnobylu. Jego samobójcza śmierć do dziś budzi kontrowersje. Naukowiec nie był bezkrytyczny wobec sowieckich rozwiązań technicznych i po wybuchu reaktora domagał się wyciągnięcia wniosków. Zanim odebrał sobie życie - prawdziwe szczegóły odbiegają od wersji przedstawionej przez twórców głośnego serialu o katastrofie - nagrał tajemnicze taśmy. W najnowszych odcinku podcastu Polskiego Radia "Czarnobyl. Prawdziwa historia" opowiedział o tym Roman Czejarek.
2026-05-07, 16:45
Kim był Walerij Legasow?
Profesor Walerij Legasow, z wykształcenia chemik, był pierwszym zastępcą szefa Instytutu Energii Atomowej im. I. Kurczatowa. Po wybuchu reaktora w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, do którego doszło 26 kwietnia 1986 roku - jako jeden z najważniejszych naukowców w Związku Sowieckim specjalizujących się w tej dziedzinie - doradzał władzy w procesach podejmowania decyzji.
Latem 1986 r. uczestniczył w konferencji w Wiedniu, podczas której sowieccy naukowcy uspakajali Zachód, umniejszając skali i skutkom katastrofy, a także przekonując, że jej przyczyny nie były związane z wadami konstrukcyjnymi elektrowni (wszak sowiecka technika, zgodnie z linią partii, miała być rzekomo najlepsza na świecie), tylko z błędami ludzkimi - dokładnie związanymi z obsługą reaktora. Wydaje się, że przynajmniej znacząca część zachodnich mediów bezkrytycznie przyjęła propagandową narrację.
Sierpień 1986, Wiedeń. Prof. Walerij Legasow na konferencji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) dotyczącej katastrofy w Czarnobylu (Fot. PAP/APA) - Zachód chciał wierzyć, że nie było tak źle, jak było w rzeczywistości - relacjonował Roman Czejarek w podcaście Polskiego Radia "Czarnobyl. Prawdziwa historia".
Prof. Legasow wszedł w skład komisji, która zajmowała się wyjaśnianiem przyczyn eksplozji reaktora. - Był na zebraniu aktywu gospodarczo-partyjnego w swoim instytucie, gdy dowiedział się, że ma stawić się na lotnisku Wnukowo. Dzwonił po znajomych, pytając, czy coś się stało? Ale nikt nie wiedział... - relacjonował Polskiemu Radiu Waldemar Siwiński, dziennikarz i prawdopodobnie jedyny Polak, który niedługo po katastrofie spotkał się z Legasowem w jego willi pod Moskwą (o czym napiszemy więcej za chwilę).
Fioletowy słup powietrza przeraził naukowców
Początkowo Legasow i inni naukowcy, których skierowano na Ukrainę, nie byli świadomi skali tragedii. Uspokoiła ich wiadomość, że w elektrowni pompowana jest woda do chłodzenia reaktorów. - Leciałem do końca nie wiedząc, gdzie i po co - opowiadał. W Kijowie naukowcy przesiedli się do śmigłowca.
Gdy maszyna zbliżyła się do miejsca wybuchu, odchodząc na krąg wokół elektrowni, miny inżynierów zrzedły. Ujrzeli fioletowy słup rozgrzanego powietrza. Wtedy zrozumieli, jak poważna jest sytuacja.
Spotkanie na tajnym osiedlu. Siwiński: przyjechała po mnie czarna wołga
Waldemar Siwiński opowiedział Romanowi Czejarkowi o spotkaniu z Legasowem, do którego doszło w lesie pod Moskwą, w pobliżu Instytutu Energii Atomowej im. Kurczatowa. Jego relacja odbiega od obrazu wykreowanego przez twórców serialu "Czarnobyl" o tragedii z kwietnia '86, emitowanego przez HBO. Przede wszystkim serialowy Legasow mieszkał w ponurym, zaniedbanym mieszkaniu na zwyczajnym osiedlu. Prawdziwy - w eleganckiej willi na tajnym osiedlu dla komunistycznych vipów.
- Willa, która dla niego wybudowano (lub ją przydzielono), została wykonana trochę w carskim stylu. Samodzielne dojechanie do niej było praktycznie niemożliwe. Ulice nie miały nazw i numerów. Przyjechała po mnie czarna wołga z asystentem Legasowa czy oficerem. Długo jechaliśmy ulicą, wokół były wysokie płoty, by nie było nic widać. Nagle otworzyła się brama, na schodach willi czekał Legasow - opowiadał Siwiński.
Rozmowa trwała prawie dwie godziny. Dziennikarz nadmienił, że dla profesora katastrofa w Czarnobylu była niezwykle bolesnym doświadczeniem. Bardzo ją przeżywał. Miał on wizję, by rozwijać przemysł i technikę w taki sposób, by w przyszłości wyeliminować możliwość wystąpienia podobnych katastrof. Z podcastu Polskiego Radia wynika, że stał się niewygodny dla władzy. Z jednej strony firmował pewne decyzje swoim nazwiskiem, z drugiej domagał się przemian w przemyśle, do realizacji których u schyłku ZSRS nie było ani woli politycznej, ani środków.
- Był ambitny, odegrał jedną z kluczowych ról po katastrofie. Był przekonany, że należy wyciągnąć wnioski, by podobna tragedia nie wydarzyła się w przyszłości - opowiadał Siwiński.
Tajemnicza śmierć. Naukowiec popełnił samobójstwo?
Śmierć naukowca (Legasow powiesił się we wspomnianej willi) do dziś budzi kontrowersje. Podczas pobytu w Czarnobylu po katastrofie, Legasow został napromieniowany - według niektórych głosów, mogło się to przyczynić do jego śmierci. Zdaniem Siwińskiego nie został on napromieniowany do tego stopnia, by "było to główną przyczyną, która skłoniła go do samobójstwa".
Wiadomo, że krótko przed śmiercią Walerij Legasow nagrał kilka kaset, które - jak wynikało z pozostawionego na nich opisu - miały trafić do dziennikarza Władimira Gubariewa. Po śmierci naukowca do jego domu przyszli funkcjonariusze KGB i przejęli nagrania. Wprawdzie po pewnym czasie Gubariew otrzymał kasety, jednak nie jest jasne, co na nich się znajdowało i czy otrzymał pełny materiał.
Nie brakuje też teorii, że Legasow mógł zostać zamordowany. Roman Czejarek uważa, że najbardziej prawdopodobna jest jednak wersja o samobójstwie. Zwłaszcza że rok wcześniej chemik próbował popełnić samobójstwo. Chciał otruć się lekarstwami, ale szybka pomoc medyczna (w tym płukanie żołądka) sprawiły, że udało się go uratować.
27 kwietnia 1988 roku, dzień po drugiej rocznicy katastrofy, profesor podjął drugą próbę - tym razem skuteczną. Zanim to zrobił, poprzedniego dnia Walerij Legasow przyniósł z biura do domu dokumentację dotyczącą wybuchu reaktora. A także swoje ulubione zdjęcie, przedstawiające dwa bociany w Czarnobylu - symbol powracającego tam życia.
- Płyn Lugola. Próba reakcji na katastrofę w Czarnobylu
- Nad Polską unosiła się radioaktywna chmura z Czarnobyla. "Norma przekroczona 550 tys. razy"
- Czarnobyl. Serial a rzeczywistość. Czy tak przebiegała katastrofa? Pytamy fizyka jądrowego
Źródło: Polskie Radio/łl