Nerwowy początek Świątek w Rzymie. "Nie pamiętam takich warunków”

Iga Świątek przyznała po piątkowym zwycięstwie nad Caty McNally w turnieju WTA w Rzymie, że był to dla niej bardzo wymagający mecz. Polka podkreśliła, że spotkanie od początku nie układało się łatwo, a dodatkowym utrudnieniem były trudne warunki atmosferyczne.

2026-05-08, 17:20

Nerwowy początek Świątek w Rzymie. "Nie pamiętam takich warunków”
Pierwszy mecz Świątek w Rzymie trwał dwie godziny i 43 minuty. Foto: Reuters
Czytaj więcej:

Iga Świątek awansowała do 3. rundy

- To nie był łatwy pierwszy mecz, warunki były dość ciężkie - przyznała Polka. Podkreśliła, że pamięta fragment gry, w którym nie do końca dostosowała się do wiejącego wiatru.

- Nie pamiętam, żeby tak wiało tutaj w Rzymie i dlatego było o wiele bardziej ryzykowne podejmowanie decyzji - powiedziała. - Kiedy Caty zaczęła grać piłki trochę bez energii, to wcale nie było tak łatwo je odgrywać, jak w dobrych warunkach - odnotowała.

Trzecia rakieta świata dodała, że musiała być cierpliwa. - Jestem szczęśliwa, że byłam silna. Polka podkreśliła, że chce zobaczyć cały mecz, by przekonać się, czy zrobiła coś źle.

Zapytana czy spodziewała się tak trudnego meczu z McNally na samym początku turnieju odparła: - Raczej nie myślałam o tym, czego się spodziewać, a czego nie, ale na pewno spośród meczów, które zagrałam przez ostatnie miesiące mało było takich, które od początku do końca szły jak po maśle, więc byłam gotowa na wyzwanie. 

- Poza tym wiem, że Caty potrafi grać naprawdę niełatwy tenis, bo dużo zmienia rytm i trzeba się do tego przystosować. W warunkach, w których kort jest wilgotny i jest dość chłodno jak na Rzym i piłki są dość ciężkie, nie było łatwo jej czasami odpowiedzieć, więc nie spodziewałam się na pewno łatwego meczu - wyjaśniła.

Trener Świątek Francisco Roig ma nogę w gipsie 

Pytana o okoliczności kontuzji swojego trenera Francisco Roiga, w wyniku której ma on nogę w gipsie, wyjaśniła, że stało się to podczas treningu na rzymskim Piazza del Popolo. Jej hiszpański trener ma zerwane ścięgno Achillesa i musiał przejść operację w Warszawie. 

Wyjaśniła, że w czasie treningu ludzie nie zorientowali się, jak poważna była kontuzja Roiga. - On był taki dzielny w tamtym momencie. Myślałam na początku, że on żartuje - mówiła.

Świątek pokonała Amerykankę Caty McNally 6:1, 6:7 (5-7), 6:3. Mecz trwał dwie godziny i 43 minuty. Kolejną rywalką Raszynianki będzie w niedzielę albo rozstawiona z numerem 28. Amerykanka Emma Navarro, albo Włoszka Elisabetta Cocciaretto.

Źródło: PolskieRadio24.pl/PAP/ah

Polecane

Wróć do strony głównej