Rajd influencera nad Morskie Oko i 100 zł mandatu. Tusk reaguje

Wjazd sportowego auta na chronioną trasę do Morskiego Oka wywołał oburzenie w mediach społecznościowych i dyskusję o wysokości kar za łamanie przepisów w TPN. Influencer został ukarany mandatem w wysokości 100 zł. Donald Tusk zapowiedział, że zwróci się w tej sprawie do szefa MSWiA, aby "wyciągnięto surowe konsekwencje".

2026-05-23, 14:46

Rajd influencera nad Morskie Oko i 100 zł mandatu. Tusk reaguje
Donald Tusk reaguje ws. influencera, który wjechał samochodem nad Morskie Oko. Foto: Dawid Wolski/East News, tiktok.com/@gavryliv.andriy

Influencer wjechał sportowym autem nad Morskie Oko. Dostał 100 zł mandatu

Ukraiński influencer wjechał sportową corwetą na trasę prowadzącą do Morskiego Oka, mimo obowiązującego zakazu ruchu na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN). Mężczyzna przejechał ponad 8 km chronioną drogą, po czym zatrzymał się, aby zrobić zdjęcia z partnerką na tle samochodu.

Do zdarzenia doszło w piątek 22 maja wieczorem. Influencer poruszał się asfaltową drogą przeznaczoną wyłącznie dla uprawnionych pojazdów i służb. Po wykonaniu fotografii wrócił tą samą trasą i został zatrzymany przez policję przy wyjeździe z parku w rejonie Palenicy Białczańskiej. Funkcjonariusze ukarali kierowcę mandatem w wysokości 100 zł oraz ośmioma punktami karnymi. Jak przekazał rzecznik zakopiańskiej policji Roman Wieczorek, przepisy przewidują za takie wykroczenie karę od 20 zł do nawet 5 tys. zł, jednak policjanci zdecydowali się na niższy mandat.

Burza w sieci po decyzji policji

Sprawa szybko wywołała falę komentarzy w mediach społecznościowych. Internauci zwracali uwagę, że kara była niewspółmiernie niska do naruszenia przepisów obowiązujących na obszarze chronionym. Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, strażnicy Tatrzańskiego Parku Narodowego początkowo nie wiedzieli o incydencie. O wjeździe samochodu na teren objęty ochroną dowiedzieli się dopiero po publikacji zdjęć influencera w internecie. 

Po krytyce cudzoziemiec opublikował przeprosiny i tłumaczył, że błędnie zrozumiał informacje dotyczące dojazdu nad Morskie Oko. Wyjaśniał, że wraz z partnerką chcieli sprawdzić, czy rzeczywiście nie można tam dotrzeć samochodem. Mężczyzna napisał również, że "być może w pewnym sensie to wyjątkowe zdjęcie było warte tych 100 złotych", jednocześnie zaznaczając, że gdyby mógł ponownie podjąć decyzję, wybrałby pieszą wycieczkę.

Do sprawy odniósł się także Donald Tusk, który napisał na platformie X, że "rajd budzi zrozumiałe oburzenie". "Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji" - poinformował premier.

Czytaj także:

Źródła: PAP/X/tw

Polecane

Wróć do strony głównej