PiS chce odwołania Kierwińskiego. Kucharska-Dziedzic: to jest aberracja
Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało, że będzie domagać się odwołania Marcina Kierwińskiego. Politycy obwiniają ministra o brak kontroli nad służbami. - Dla mnie to jest aberracja, że kiedy służby odpowiednio reagują na alarmy i podejmują interwencję, składa się wnioski o odwołanie ministra MSWiA - powiedziała w Polskim Radiu 24 Anita Kucharska-Dziedzic (Lewica).
2026-05-26, 08:07
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek przekazał, że "państwo nie może pozostawać bierne", stąd decyzja o złożeniu wniosku o wotum nieufności
- To nie pierwsza tego typu sytuacja, kiedy opozycja zarzuca niekompetencję ministrów
- Polityczka Lewicy wskazała, że kroki podejmowane przez PiS mogą doprowadzić do tego, że coraz mniej osób będzie chciało wstąpić do policji czy straży pożarnej
OGLĄDAJ. Anita Kucharska-Dziedzic gościnią Rocha Kowalskiego
Zgodnie z narracją prawicy Marcin Kierwiński "nie panuje nad służbami i nie jest w stanie zapewnić Polakom bezpieczeństwa". - Dla mnie to jest aberracja, że kiedy służby odpowiednio reagują na alarmy i podejmują interwencję, składa się wnioski o odwołanie ministra MSWiA - powiedziała Anita Kucharska-Dziedzic, wiceprzewodnicząca Lewicy. Przyznała, że takiego ruchu można byłoby się spodziewać wtedy, gdyby służby nie reagowały na doniesienia o zagrożeniu życia czy zdrowia. - Wówczas powinno się rozliczać ministra z tego, dlaczego służby nie reagują - stwierdziła.
Posłuchaj
Anita Kucharska-Dziedzic gościnią Rocha Kowalskiego (24 pytania) 23:02
Dodaj do playlisty
"Anonimowe zgłoszenia są kluczowe dla zwiększenia bezpieczeństwa"
Anita Kucharska-Dziedzic podkreśliła, że możliwość anonimowego zgłoszenia często sprawia, iż ktoś decyduje się na taki krok. - Tyle mówi się o tym, że nie reagujemy, gdy za ścianą katowane jest dziecko. Tyle mówi się o tym, żeby reagować, gdy ktoś jest w kryzysie suicydalnym i może popełnić samobójstwo. Tyle mówiło się o tym, że ludzie nie reagują, bo nie mają poczucia anonimowości i boją się, że później mogą mieć kłopoty - na przykład dowie się o tym agresywny sąsiad. Anonimowe zgłoszenia są kluczowe dla zwiększenia bezpieczeństwa osób zagrożonych przemocą domową, inną przemocą lub znajdujących się w kryzysie samobójczym - powiedziała polityczka.
Podkreśliła, że gdyby państwo uznało działania służb polegające na wejściu do mieszkania w sytuacji, gdy nikt nie odpowiada za zbędne, doprowadziłoby to do pogorszenia bezpieczeństwa. – Co za tym idzie, zapewne do zmniejszenia liczby zgłoszeń czy interwencji obywatelskich. To zakończyłoby się kolejnymi śmierciami. Ja bym sobie życzyła, żeby w sytuacji, do jakiej doszło, robić to, co pan minister zapowiedział, że zrobi, czyli sprawdzić, kto i dlaczego informuje o takich sytuacjach – powiedziała. Podkreśliła, że problemem nie są anonimowe zgłoszenia, ale osoby, które decydują się robić to bezpodstawnie. Kucharska-Dziedzic jako przykład podała zgłoszenia o bombach w szpitalach czy szkołach. Chociaż takie zgłoszenia nigdy nie okazały się prawdziwe, służby zawsze interweniują. - Nie ma co ryzykować - podkreśliła.
Roch Kowalski zauważył, że krytyka służb za ich działania może sprawić, iż coraz mniej osób będzie chciało wstąpić do policji czy straży pożarnej. Wiceprzewodnicząca Lewicy zgodziła się z tą tezą. - Jeżeli teraz wystąpi efekt mrożący, a funkcjonariusze będą bali się interweniować, żeby za chwilę nie było hejtu i nagonki w sieci z ujawnianiem ich danych oraz twarzy, to wszystko zaszkodzi naszemu bezpieczeństwu. Finalnie odbije się to nie tylko na funkcjonariuszach, ale też na całym społeczeństwie - stwierdziła.
Czytaj także:
- PiS chce odwołać szefa MSWiA. Szczerba: Kierwiński wykonuje swoje obowiązki
- Pilny komunikat MSZ po groźbach Rosji. Padły słowa o "celowym uderzeniu"
- Seria fałszywych alarmów. Były komendant policji: służby zachowały się bez zarzutu
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk