Tatry: ranny turysta ukrywa się przed ratownikami?

Polski turysta na szlaku Czerwonych Wierchów poślizgnął się i spadł na stronę słowacką. Mężczyzna miał poranioną nogę - zadzwonił do TOPR-u z prośbą o pomoc.Gdy jednak okazało się, że po rannego przyleci słowacki śmigłowiec turysta wyłączył telefon i zniknął.

2012-03-28, 18:10

Tatry: ranny turysta ukrywa się przed ratownikami?
Helikopter TOPR nad Tatrami. Foto: Grzegorz Mroczka/Wikimedia Commons/CC

Posłuchaj

Paweł Skawiński dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego
+
Dodaj do playlisty

Horska Służba we wskazanym miejscu nikogo już nie znalazła. Wszystko wskazuje na to, że turysta uciekł, bo obawiał się, że za pomoc słowackich ratowników będzie musiał zapłacić. Paweł Skawiński dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego przyznaje, że mało kto z turystów zdaje sobie sprawę, że wiele szlaków w Tatrach jest na granicy polsko - słowackiej.

Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>

- Na Kasprowym Wierchu 99 procent ludzi nie wie, że idąc na Świnicę idzie po stronie słowackiej. Idąc z Kasprowego Wierchu na Czerwone Wierchy prawie cały czas idzie się po stronie słowackiej. To często jest odległość 200-300 metrów za granicą podkreśla Piotr Skawiński.
Bardzo rzadko zdarza się, żeby turyści wybierając się w polskie Tatry pamiętali o wykupieniu ubezpieczenia, które w razie wypadku pokryje koszty akcji ratunkowej słowackiej Horskiej Służby. Opłata za akcję słowackich ratowników z użyciem śmigłowca przekracza 10 tysięcy złotych.

gs

REKLAMA

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej