Mistrz nie dotrzymał obietnicy i poległ z kretesem

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów przegrali we Włoszech z Bre Banca Lannutti Cuneo 1:3 (19:25, 25:14, 16:25, 27:29) w meczu 4. kolejki grupy G Ligi Mistrzów. To druga porażka mistrza Polski w tych rozgrywkach.

2012-11-20, 20:49

Mistrz nie dotrzymał obietnicy i poległ z kretesem
Szkoleniowiec Asseco Resovii Andrzej Kowal (C) wśród swoich zawodników: Lukasa Tichacka (L) i Jochena Schopsa (P) . Foto: PAP/Darek Delmanowicz

Włoska drużyna pozostaje niepokonana i zapewniła sobie już awans do fazy play off. We wtorek straciła pierwszego seta w bieżącej edycji LM.
Brea Banca Lannutti Cuneo - Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (25:19, 14:25, 25:16, 29:27)
Bre Banca: Nikola Grbic, Luigi Mastrangelo, Emanuel Kohut, Oleg Antonow, Earvin Ngapeth, Cwetan Sokołow, Daniel De Pandis (libero) - Nimir Abdelaziz, Dore Della Lunga, Andrea Marchisio (libero).
Resovia: Lukas Tichacek, Paul Lotman, Wojciech Grzyb, Łukasz Perłowski, Zbigniew Bartman, Nikola Kovacević, Krzysztof Ignaczak (libero) - Jochen Schops, Maciej Dobrowolski.
Sędziowali Dragutin Cuk (Serbia) i Claude Kriescher (Belgia). Widzów: 1500.
Mistrz Polski przeciwko wiceliderowi Serie A wystąpił mocno osłabiony brakiem leczących urazy Oliega Achrema, Piotra Nowakowskiego, którzy zostali w Rzeszowie oraz Grzegorza Kosoka, który był z zespołem w Cuneo, ale nie pojawił się na boisku. W ekipie z Cuneo zabrakło Wouta Wijsmansa.
Rzeszowianie obiecywali, że będzie to inny mecz niż ten sprzed tygodnia w hali Podpromie, wygrany pewnie przez Włochów 3:0. I był, choć przy większej konsekwencji podopieczni trenera Andrzeja Kowala mogli pokusić się o lepszy wynik.
W pierwszym secie gra była wyrównana. Kiedy jednak na zagrywkę wszedł Nimir Abdelaziz serią mocnych ciosów "rozstrzelał" (23:16) rzeszowski zespół. W drugiej odsłonie rządziła Resovia. Jochen Schops udanie zmienił Zbigniewa Bartmana. Goście cały czas szachowali rywali zagrywką i stawiali szczelny blok. Rozregulowani ich dobrą grą gracze z Cuneo mieli kłopoty. Po asie Nikoli Kovacevica i dwóch blokach zawodnicy z Rzeszowa prowadzili 19:9. Ofensywa mistrzów Polski środkiem i na skrzydłach trwała w najlepsze (23:11) i przyniosła im zasłużony sukces.
W trzecim secie jednak częściej się mylili, nie kończyli ataków, co skwapliwie wykorzystał wicelider Serie A. Najbardziej wyrównana i emocjonująca była czwarta odsłona. Resovia twardo walczyła o swoją szansę, odrobiła straty, miała piłkę setową (25:24), potem szala zwycięstwa przechylała się to na jedną, to na drugą stronę. Ostatnie akcje należały do bardziej opanowanych Włochów.
"W pewnych fragmentach meczu graliśmy dobrze, ale nie potrafiliśmy do końca utrzymać naszych założeń i wysokiego poziomu związanego z taktyką i organizacją gry. Cuneo przewyższyło nas trochę w tych elementach, okazało się od nas mocniejsze. Musimy nad tym popracować, ale w naszej postawie widzę zalążki lepszej gry" - ocenił Krzysztof Ignaczak, libero rzeszowskiej drużyny.
"Stawiamy pierwsze kroki w Lidze Mistrzów, zdobywamy doświadczenie, ale im więcej takich meczów tym lepiej" - dodał.

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej

Najnowsze