Na tej skoczni rozpoczęła się Małyszomania. Dziś widok nadal przygnębia

Niedaleko polskiej granicy znajduje się niszczejący kompleks skoczni w Harrachovie. Sukcesy osiągał tu Adam Małysz, a miejsce często jest postrzegane jako początek Małyszomanii.

Maciej Walasek
Maciej Walasek (opracowanie)
26.05.2026, 09:163 min czytania
Obserwuj w Google
Adam Małysz na podium podczas konkursu PŚ w Harrachovie w 2001 roku

Adam Małysz na podium podczas konkursu PŚ w Harrachovie w 2001 roku/ Foto: CTK/LIBOR ZAVORAL/PAP/EPA

Harrachov - miejsce narodzin Małyszomanii

Był rok 2001. Bycie członkiem Unii Europejskiej było jeszcze marzeniem osób z kraju nad Wisłą. Jako że Polska i Czechy nie znajdowały się w Strefie Schengen, przedostanie się do Harrachova wymagało olbrzymiej cierpliwości. Ale czego nie robi się dla nowego, rodzącego się mistrza i nadziei polskiego sportu? Gdy sympatycy skoków odstali swoje na granicy, otrzymali wielką nagrodę.

Nazwisko Adama Małysza zaczęło wkraczać do szerokiego mainstreamu po spektakularnym zwycięstwie w Turnieju Czterech Skoczni. To był impuls, aby wykorzystać okazję i dostać się do czeskiego miasteczka, do którego dziś z Warszawy dojedziemy w niecałe 6 godzin.

Harrachov zalany przez Biało-Czerwoną falę

Spokojna miejscowość została zalana przez biało-czerwoną falę. A ceny? Wejściowki na Puchar Świata kosztowały 150 koron, czyli około 16 zł. Dziś te kwoty są wręcz komiczne. Czeski obiekt utonął w polskich flagach, na których można było znaleźć wiele napisów, które nie każdemu przypadają do gustu. "Air Małysz", "Małysz jesteś wielki", "Małysz Polskim Batmanem", czy "Adam Leeeeć" i wiele innych.

Kibic trzymający baner wspierający Adama Małysza na skoczni w Harrachovie

Kibic trzymający baner wspierający Adama Małysza na skoczni w Harrachovie/ Foto: PIOTR GAJEK/East News

Adam Małysz był bezkonkurencyjny, pokonując w pierwszym konkursie drugiego Martina Schmitta aż o 27,5 punktu, skacząc 206,5 i 194,5 metra. Drugiego dnia zawodów Polak znów nie miał sobie równych i uzyskując 212 i 194,5 metra stanął na najwyższym stopniu podium.

Małysz wygrywał tu jeszcze raz. W 2004 roku na dużej skoczni. Wówczas zatrzymał fenomenalnego Janne Ahonena, przerywając jego niezwykłą dominację. Dwa lata wcześniej Polak wystąpił w Harrachovie na MŚ w lotach, ale zajął dopiero 18. miejsce.

Mimo wszystko małe, skromne miasteczko do dziś budzi wielki sentyment u zagorzałych fanów skoków. Jednak wraz z nim poza gorącymi momentami z udziałem Orła z Wisły nazwa jednocześnie wywołuje olbrzymi smutek. Miejsce, w którym panowała niesamowita wrzawa, charakterystyczna drewniana konstrukcja, która potrafiła nieco chwiać się podczas późniejszych konkursów – pozostało jedynie wspomnieniem.

Harrachov to prawie jak w Polsce. Mam stamtąd wiele miłych wspomnień. Wtedy Niemcy mówili: Małysz to skacze dobrze, ale na mniejszych skoczniach. Chciałem udowodnić, że na wielkich też potrafię. I pokazałem. Wygrałem dwa konkursy, pobiłem rekord skoczni. Na pewno pomogła mi obecność naszych kibiców – mówił legendarny skoczek w rozmowie z TVP Sport.

Ostatnie oficjalne zawody odbyły się w tym miejscu w 2014 roku. Od tamtej pory nikt nie oddał tu ani jednego skoku. Certak, jak i cały kompleks popadł w ruinę i znajduje się w koszmarnym stanie. Po wyciągu krzesełkowym pozostało wspomnienie. To tu Sven Hannawald musiał chronić się przed grupką polskich kibiców, którzy obrzucili go śnieżkami. Po przedmiotach chroniących przed wiatrem zostały słupy. Zniknęły drewniane bandy, tak samo jak część tabliczek z odległościami. Czasami zeskok jest koszony, aby nie przekształcił się w las.

Małysz na ratunek kompleksu skoczni w Harrachovie

Czesi są świadomi klęski. Co jakiś czas powraca temat odbudowy kompleksu. W akcję włączył się sam Adam Małysz w 2019 roku. Czeska federacja narciarska ma ambitny projekt zbudowania pełnej infrastruktury dla sportowców. Pierwsze prace odbyły się już na mniejszych skoczniach, ale nie zapomniano o głównej arenie.

Jakub Janda i Adam Małysz odwiedzili kompleks w Harrachovie w 2019 roku

Jakub Janda i Adam Małysz odwiedzili kompleks w Harrachovie w 2019 roku/ Foto: CTK/Radek Petrasek/PAP/EPA

Koszt budowy wyceniono na 40-50 milionów czeskich koron, czyli około 6-9 milionów złotych. - Przebudowa skoczni K-120 jest już zaplanowana. Potem skupimy się na innych obiektach, a wisienką na torcie ma być skocznia mamucia – mówił Filip Sakala dla WP Sportowe Fakty.

Mimo wszelkich chęci, to nadal długoterminowe plany, oczekujące na środki. Kto wie, może gdy w końcu projekt uda się zrealizować, Polacy i Czesi wspólnie zorganizują MŚ w narciarstwie klasycznym? Z pewnością byłaby to niesamowita historia zwieńczona happy endem.

Źródło: skijumping.pl, TVP Sport

Chcesz czytać nas częściej?

Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.

Maciej Walasek

Maciej Walasek

Maciej Walasek jest wydawcą działu sport. Swoją przygodę z mediami rozpoczął w 2013 roku od małych portali, zajmujących się głównie Formułą 1. Od 2017 roku pracował w Onecie w dziale VOD, by po kilku miesiącach dołączyć do internetowej redakcji Radia ZET, gdzie był redaktorem w serwisie sportowym, prowadząc przez chwilę także dział motoryzacyjny. W 2025 roku związał się z Polskim Radiem. Odpowiada za koordynację pracy zespołu redakcyjnego, publikację materiałów, nadzór nad treściami oraz ich ekspozycję na stronie głównej serwisu.