Wśród Polaków panuje przekonanie, że o Ukrainie wiemy wszystko, a to za sprawą między innymi Henryka Sienkiewicza, naszych kresowych tradycji, szeroko komentowanej kwestii wołyńskiej, entuzjazmu Pomarańczowej Rewolucji, sprawy Julii Tymoszenko, a na sam koniec wspólnej organizacji Euro2012. Tymczasem nasza wiedza o wschodnim sąsiedzie i jego prawdziwych problemach jest dosyć powierzchowna.
- Mamy tendencję do patrzenia na Ukraine przez takie szkiełko sentymentalne, przez perspektywę kresową i tutaj jest rzeczywiście ogromny udział Henryka Sienkiewicza i jego "Ogniem i Mieczem", przez syndrom kresowiacki i przez pryzmat pewnych tęsknot, związanych z obecnością Polski na dzisiejszych terenach Ukrainy Zachodniej - w ten sposób tłumaczył w PR24 polską perspektywę Jan Piekło, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej w Kijowie i Warszawie.
Jan Piekło, dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej foto: PR24/JW
- Zapominamy o tym, że Ukraina to drugi co do wielkości kraj europejski, dwukrotnie większy niż Polska, zamieszkany przez ponad 45 milionów ludzi - dodał Gość PR24.
O problemach postkolonialnej mentalności, ukraińskich klanach oligarchicznych, porażce Pomarańczowej Rewolucji, rozczarowaniu polityką prezydenta Janukowycza, integracji z Unia Europejska i kontaktach z Rosją, a także o innych problemach Ukrainy w tym wydaniu audycji.
PR24