Fenomen zbiórki Łatwoganga. "Zryw Polaków" i "dobre uczucie wspólnoty"

Dzięki kilkudniowej transmisji influencera Łatwoganga udało się zebrać co najmniej 257 milionów złotych dla fundacji "Cancer Fighters" pomagającej dzieciom chorym na raka. Kawalarkę w Warszawie, skąd nadawana była transmisja, odwiedzało wiele gwiazd, a chętne osoby goliły sobie na żywo głowę w geście solidarności z małymi pacjentami onkologicznymi. Fenomen zbiórki komentowali w Polskim Radiu 24 Arkadiusz Gruszczyński (Gazeta Wyborcza) i Michał Piedziuk (Polityka Insight).

2026-04-27, 21:22

Fenomen zbiórki Łatwoganga. "Zryw Polaków" i "dobre uczucie wspólnoty"
Prowadzący zbiórkę influencer Patryk Łatwogang Garkowski . Foto: PAP/Leszek Szymański

Posłuchaj

Arkadiusz Gruszczyński i Michał Piedziuk gośćmi Pawła Zielińskiego (Debata dnia)
+
Dodaj do playlisty

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Ponad 250 mln zł zebrano w zbiórce zorganizowanej przez influencera Łatwoganga na rzecz dzieci chorych onkologicznie
  • Tego rodzaju zbiórki zawsze będą miały sens - powiedział Arkadiusz Gruszczyński
  • Michał Piedziuk mówił o cynicznym politycznym wykorzystaniu zbiórki

Dziękujemy Łatwogangowi za coś więcej niż stream - pisze w mediach społecznościowych Fundacja Cancer Fighters. Dzięki akcji influencera zebrano już ponad 257 milionów złotych. Liczenie środków na pomoc dzieciom chorym na raka trwa. Kwota na profilu Fundacji Cancer Fighters jest na bieżąco aktualizowana - cały czas spływają pieniądze ze wszystkich platform i kanałów oraz z licytacji. Youtuber Łatwogang prowadził transmisję ze zbiórką od 17 do 26 kwietnia. Inspiracją był utwór rapera Borysa Przybylskiego znanego jako Bedoes i jedenastoletniej Mai Mecan "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)". W akcję zaangażowali się artyści, sportowcy i influencerzy. Goście debaty w Polskim Radiu 24 byli pytani, co nam ta zbiórka i te dni mówią o Polsce? Co nam mówią o stanie naszego państwa?


Posłuchaj

Arkadiusz Gruszczyński i Michał Piedziuk gośćmi Pawła Zielińskiego (Debata dnia) 45:20
+
Dodaj do playlisty

 

Codzienność polskich chorych

- Po pierwsze musimy pamiętać o tym, że 250 milionów złotych to jest jedna tysięczna całego budżetu na opiekę zdrowia w ciągu jednego roku - rozpoczął Arkadiusz Gruszczyński. Stwierdził, że "Polacy wiedzą doskonale, że polska służba zdrowia jest niedofinansowana", a na zabiegi i operacje czeka się miesiącami. - To jest codzienność polskich chorych - dodał. Jak tłumaczył, z tego powodu Polacy chętnie wpłacają, gdy pojawia się sygnał o zbiórce. 

Gruszczyński przypomniał, że nakłady na opiekę zdrowotną to największa część budżetu i są one gigantyczne. - Jednocześnie tych pieniędzy jest na tyle mało, że tego rodzaju zbiórki nadal mają sens i zawsze będą miały sens - zaznaczył. - Żaden kraj na świecie nie jest w stanie sfinansować bardzo drogich operacji, które są wykonywane na przykład w dwóch miejscach na świecie, tak jak ma to w przypadku leczenia rzadkich nowotworów u dzieci - dodał. 

Jednocześnie przyznał, że ta zbiórka ma potencjał "politycznego granatu". - Jeżeli w ciągu 9 dni młody chłopak był w stanie zebrać ćwierć miliarda złotych, a w ciągu jednego roku nowa ministra zdrowia nie jest w stanie uporać się z wieloma problemami, które są w systemie zdrowotnym, to mówimy o jakiejś patologii całego systemu politycznego, ale też osób, które zajmują się w Polsce zdrowiem - rozwinął myśl. Wskazał, że jeśli się uprzeć, zbiórkę można traktować jako wielką czerwona kartkę pokazana przez polskie społeczeństwo ministrze zdrowia i całemu rządowi. Dodał też, że Polacy "kochają zrywy". 

Dobre uczucie wspólnoty

- Trzeba uważać z tym słowem "zryw" - zauważył Michał Piedziuk nawiązując do nowej inicjatywy politycznej Radosława Sikorskiego. Przyznał, że w większości zgadza się z przedmówcą. Zwrócił jednak uwagę na "kulminacyjny moment", gdy stream dobiegał końca i zarzuty ze strony środowisk mocno lewicowych, że "dużo firm wpłacało z egoistycznych pobudek, żeby wybielić swój wizerunek". Ocenił, że nie ma się co denerwować, bo pieniądze trafią na szczytny cel. - I fajnie, i dobrze, że ludzie te pieniądze wpłacali - dodał. 

- Dlaczego my jako Polacy bierzemy udział w takich zbiórkach, Dlaczego tak bardzo się angażujemy? - zastanawiał się Piedziuk. - Wpłata na zbiórkę, odnalezienie się w jakiejś nowej mini, chwilowej wspólnocie to jest zawsze dobre uczucie - diagnozował. Jak zauważył, relacje znajomych były zalewane treściami związanymi ze streamem. 

Gość Polskiego Radia 24 wskazał, że w kontekście szerszego problemu ochrony zdrowia, "ważni politycy opozycji starają się nam wmówić, że takie akcje są dowodem na jakąś niewydolność systemu". - Śmiem się nie zgodzić - stwierdził. Postawił tezę, że jest głęboka, daleko posunięta manipulacja. - Też bardzo mocno cyniczna - dodał. Argumentował, że "nie jesteśmy państwem upadłym, że musimy tworzyć prywatnie zbiórki, chodzić po ludziach i finansować każdy jeden zabieg zdrowotny". Podkreślił, że problemy w ochronie zdrowia są od wielu lat, a państwo musi się zająć blisko 40 mln obywateli. - Takie akcje są wyrazem dobrej woli - powiedział o zbiórce. 

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Zieliński
Opracowanie: Filip Ciszewski

Polecane

Wróć do strony głównej