Umowa SAFE. Wielka szansa czy tylko dług na pokolenia?
Polska podpisała umowę SAFE. Rządzący przekonują, że niskooprocentowane pożyczki z odroczoną spłatą to niespotykana szansa zarówno na modernizację polskiego wojska, jak i rozbudowę polskiego przemysłu obronnego. Opozycja twierdził, że w programie jest zawarty mechanizm warunkowości, który pozwoli KE ingerować w polską politykę obronną. Sprawę w Polskim Radiu 24 komentowali Łukasz Warzecha (DoRzeczy) i Jan Rojewski (Angora, Polityka).
2026-05-08, 20:12
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Ministrowie obrony i finansów oraz unijni komisarze ds. budżetu i obronności podpisali w piątek w Warszawie umowę pożyczkową SAFE
- Unijna pożyczka w ramach programu SAFE jest powodem politycznego sporu w Polsce
- Podpisanie umowy o SAFE komentowali Łukasz Warzecha i Jan Rojewski
W Kancelarii Premiera z udziałem unijnych komisarzy, przedstawicieli rządu i armii podpisano umowę na unijny projekt zbrojeń, z którego możemy pozyskać do 44 miliardów euro. Jeszcze w tym miesiącu Polska otrzyma 6,5 miliarda euro zaliczki, a kolejne środki będą napływały jako mikropożyczki w kolejnych latach. Środki te mają być przeznaczone m.in. na realizację programu Tarcza Wschód, rozwój systemów antydronowych, obrony przeciwlotniczej, artylerii oraz modernizację infrastruktury transportowej o znaczeniu wojskowym. Zgodnie z deklaracją rządu, 89 proc. funduszy ma trafić do polskiego przemysłu i gospodarki. - To jest gigantyczna kwota, która będzie zainwestowana wprost i bezpośrednio w polskie bezpieczeństwo, polski przemysł zbrojeniowy, polskie firmy, które kooperują z przemysłem zbrojeniowym, w nasze możliwości technologiczne - powiedział szef rządu.
Posłuchaj
Dużo wątpliwości wokół SAFE
Łukasz Warzecha przyznał, że umowa ws. SAFE może się przyczynić do skutecznego budowania potencjału obronnego, natomiast jest wokół niej bardzo dużo wątpliwości. Wskazał, że instrument zakłada, że państwo, które dostaje tę pożyczkę, nie może jej wykorzystać samo. - Musi mieć partnera i tym partnerem musi być kraj albo z wewnątrz Unii Europejskiej, albo Ukraina - doprecyzował. - To nie będzie tak, że tylko my na tym zarobimy - zauważył. Zwrócił też uwagę, że są wątpliwości, czy firmy, które będą zaangażowane w program, na pewno będą polskie. - Jak się okazuje, liczy się po prostu siedziba, gdzie jest przedstawicielstwo firmy, a niekoniecznie fizyczna produkcja - wyjaśnił. Zwrócił też uwagę na warunki, na których "ten kredyt naprawdę ogromny zaciągamy" oraz uwarunkowania polityczne. - Moje niepokoje dotyczące systemu SAFE dotyczą przede wszystkim tej ostatniej kwestii, czyli właśnie mechanizmu politycznego - wyznał.
Bez przesady z zadłużaniem
Jan Rojewski przyznał, że "oczywiście musimy patrzeć, jak te pieniądze będą wydawane". Zwrócił uwagę, że jest to między innymi zadanie dziennikarzy. Wskazał, że trzeba sprawdzać, jakie firmy na tym korzystają, ale również, czy środki inwestowane są w technologie, które mają przyszłość w kontekście zmieniającego się pola walki. Rojewski zgodził się, że 180 mld zł to duża kwota, ale komentarze, że "zadłużamy nasze wnuki i prawnuki" uznał za przesadę. Odniósł się też do mechanizmu uznaniowości, o którym wspomniał przedmówca. - To jest mechanizm antykorupcyjny po prostu - wyjaśnił. - Nie miałbym takiej obawy, że my tę pożyczkę weźmiemy, zaciągniemy, a później ktoś nam nie przekaże pieniędzy albo każe ją spłacać, albo wydarzy się z nią cokolwiek innego - dodał.
- "Historyczna" umowa ws. SAFE. Sobkowiak-Czarnecka: najwięcej zyskają polskie firmy
- Nie wszyscy są za SAFE. "Siła propagandy i prania mózgów"
- Tusk po podpisaniu SAFE: Polska dzisiaj realnie rządzi w Europie
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Filip Ciszewski