Strzelanina na kolacji korespondentów. "Fala przemocy wzbiera"
W Waszyngtonie podczas gali Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu padły strzały. - To kolejny incydent na fali przemocy politycznej, która wzbiera od dłuższego czasu w USA - mówił w audycji "Świat w powiększeniu" Tomasz Zalewski, korespondent "Polityki" w Waszyngtonie.
2026-04-27, 21:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Podczas kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu padły strzały
- 31-letni Cole Thomas Allen usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa prezydenta USA
- Sytuację komentował w Polskim Radiu 24 Tomasz Zalewski, korespondent "Polityki" w Waszyngtonie
W nocy z soboty na niedzielę hotelu Hilton w Waszyngtonie napastnik, uzbrojony w strzelbę, pistolet i noże, otworzył ogień w lobby. Został ujęty przez służby, nie docierając do pomieszczenia, w którym trwała gala. Ewakuowano Donalda Trumpa, pierwszą damę Melanię Trump, wiceprezydenta J.D. Vance'a i innych członków gabinetu. W zdarzeniu ranny został agent Secret Service. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt podziękowała organom ścigania za zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom kolacji. "Prezydent Trump był naprawdę nieustraszony, ale - jak powiedział wczoraj wieczorem - ta przemoc polityczna musi się skończyć" - napisała Leavitt na portalu X.
Głos w sprawie zdarzenia zabrał prezydent Trump. "To, co wydarzyło się ostatniej nocy, jest dokładnie przyczyną, dla którego nasze wspaniałe wojsko, służby specjalne, organy ścigania i z różnych powodów, każdy prezydent przez ostatnie 150 lat żądali budowy dużej, bezpiecznej i chronionej sali balowej NA TERENIE BIAŁEGO DOMU. Do tego zdarzenia nigdy by nie doszło, gdyby odbyło się w sali balowej, która jest obecnie budowana w Białym Domu. Nie da się jej zbudować wystarczająco szybko! Chociaż jest piękna, posiada wszystkie możliwe zabezpieczenia, a ponadto nie ma nad sobą żadnych pomieszczeń, do których mogliby wejść niezabezpieczeni ludzie. Ponadto znajduje się na terenie najbezpieczniejszego budynku na świecie - Białego Domu"- napisał w mediach społecznościowych. W poniedziałek 31-letni Cole Thomas Allen usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa prezydenta USA.
Posłuchaj
"Kolejny incydent na fali przemocy politycznej"
Tomasz Zalewski, korespondent "Polityki" w Waszyngtonie w Polskim Radiu 24 został zapytany, dlaczego doszło do strzelaniny. - To kolejny incydent na fali przemocy politycznej, która wzbiera od dłuższego czasu w USA. W Stanach jest tradycja przemocy politycznej, zamachów na politycznych przywódców od początku istnienia państwa - mówił. Jak zwrócił uwagę, w USA jest bardzo łatwy dostęp do broni palnej. - Wszyscy szaleńcy, których nie brakuje w Stanach Zjednoczonych, którzy są obłąkani na jakimś tle. Bardzo łatwo im wejść w posiadanie broni, pistoletów czy strzelby - powiedział. - Jeśli sobie wmówią, że chcą w ten sposób naprawić świat, zabijając prezydenta czy innego gubernatora, to robią to, dążą do tego - dodał.
- Dlaczego to narasta? Media internetowe dają ogromne narzędzie tym wszystkim szaleńcom, ekstremistom różnego rodzaju, po obu stronach ideologicznej palety amerykańskiej do wypowiadania swoich skrajnych poglądów - mówił Tomasz Zalewski. Magdalena Skajewska zapytała, czy oznacza to, że polaryzacja społeczna w USA zaszła jeszcze dalej niż np. w krajach europejskich. - Polaryzacja społeczna w Stanach Zjednoczonych narasta już od dłuższego czasu, ona zaczęła gwałtownie rosnąć nawet jeszcze przed dojściem Trumpa do władzy, ale teraz zwłaszcza w drugiej kadencji ten proces się zaostrzył. Teraz rzecz w tym, że sam Trump i cały jego obóz podsyca antagonizm, podziały. Trump szczuje ludzi na swoich przeciwników politycznych - przekazał.
Czytaj także:
- USA. Podejrzany ws. strzałów na kolacji z Trumpem usłyszy zarzuty
- Strzelanina na kolacji z Trumpem. Sekretarz NATO i przewodnicząca KE zabrali głos
- Strzały podczas kolacji w Waszyngtonie. Nasz korespondent był na miejscu
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Magdalena Skajewska
Opracowanie: Aneta Wasilewska