Pomoc humanitarna: szlachetny odruch to za mało
Polska Akcja Humanitarna od lat cieszy się społecznym uznaniem, szacunkiem oraz jest zdecydowanie rozpoznawalna. Pełni rolę ambasadora dobrej woli i szlachetnych intencji na znacznie większą skale niż wskazywałyby możliwości Polski. W Kawie Dyplomatycznej o PAH od kuchni rozmawiał Grzegorz Dziemidowicz z Aleksandrą Rezunow i Moniką Korowajczyk-Sujkowską, przedstawicielkami organizacji.
2013-08-13, 19:29
Posłuchaj
We współczesnym, zróżnicowanym kulturowo świecie nie wystarcza już otwarte serca, uchylone portfele, czy klasyczna dystrybucja paczek z żywnością. Działalność w dziedzinie pomocy humanitarnej staje się coraz bardziej profesjonalna, a tym samym wymaga ona specjalizacji, skutecznego zarządzania oraz operatywności na szczeblu eksperckim.
- Pomaganie jak każda działalność społeczna, zwłaszcza na rzecz człowieka, kieruje się pewnymi zasadami. Jest po prostu wiedzą, której posiadanie jest bardzo ważne, ponieważ skutki nieprofesjonalnego działania mogą być bardzo poważne. Mogą obrócić się nie tylko przeciw beneficjentom pomocy, ale także przeciwko udzielającym pomocy. By uchronić się błędów staramy się o maksymalny profesjonalizm i tak powinno być – mówiła w PR24 Aleksandra Rezunow, wolontariuszka PAH.
Problemem nadal pozostaje brak wystarczającej liczby pracowników, ponieważ działalność w organizacji humanitarnej wymaga odpowiednich umiejętności i wiedzy. W Polsce nie istnieje odpowiednie zaplecze edukacyjne, które pozwoliłoby na wykształcenie profesjonalnych kadr. Do tego dochodzi jeszcze stereotypowe postrzeganie pracy wolontariusza.
- Pracownicy PAH wykształcili się w trakcie pracy na misjach. Tam zdobywali niezbędne doświadczenie. Zawód wolontariusza postrzegany jest nadal w kategoriach charytatywnych, czyli coś co robi się nieodpłatnie, z dobrej woli, z otwartym sercem. Nie jest to postrzegane jako profesja, czy zadanie do wykonania – tłumaczyła w PR24 Monika Korowajczyk-Sujkowska, koordynatorka działań PAH w Autonomii Palestyńskiej.
W misję Polskiej Akcji Humanitarnej wpisane są między innymi czynienie świata lepszym i walka z cierpieniem spowodowanym czynnikami jak np. wojny czy klęski żywiołowe. Wysiłek iście tytaniczny i przynoszący efekty, ale wołanie o pomoc na świecie wciąż nie ustaje.
- W pojedynkę nie da się tu nic zrobić, dlatego musi istnieć współdziałanie np. lokalnych organizacji społecznych. Projekty są wtedy także bardziej efektywne –podsumowała w PR24 Monika Korowajczyk-Sujkowska.
Zapraszamy do odsłuchania audycji Grzegorz Dziemidowicza.
PR24/ Grzegorz Maj