Umowy śmieciowe nie do kosza?
Mają swoje wady i zalety. Od niedawna mówi się o nich coraz więcej. Premier Donald Tusk w ramach walki z nieprawidłowościami na rynku pracy zapowiedział zmiany związane z umowami cywilnoprawnymi.
2014-01-14, 14:02
Posłuchaj
W ostatnich latach proporcje umów czasowych zmieniają się na korzyść umów bezterminowych. Jakie zalety mają umowy śmieciowe?
- Nie należy wrzucać wszystkiego do jednego worka. Można odróżnić umowę cywilnoprawną od tzw. umowy śmieciowej. Umowy te są odmiennie uregulowane. Młode osoby, które łączą edukację z pracą, otrzymują pierwsze doświadczenia, wykonują swoje zadania w określonym czasie - powiedziała Monika Zaręba, Obserwatorium Regionalnych Rynków Pracy, Pracodawcy RP.
- Termin „umowy śmieciowe” jest to określenie zwyczajowe. W zakres tej definicji wchodzą umowy czasowe i umowy o pracę, zawierane na czas określony. Są to także umowy cywilnoprawne czyli umowy o dzieło i zlecenie – wyjaśnił Dominik Owczarek ekspert instytutu ds. spraw publicznych.
Młode osoby, po studiach mają małe szanse na to, by otrzymać stałe zatrudnienie. Umowy śmieciowe są dużym udogodnieniem dla pracodawców. Czy proponowane zmiany przepisów mogą poprawić sytuację na rynku pracy?
- Najwięcej tych umów jest w grupie najmłodszych osób. Taka sytuacja nie jest czymś niepokojącym. Najlepszym miejscem pracy dla początkującego pracownika jest tam, gdzie on sam próbuje swoich sił i może się sprawdzić – powiedział Dominik Owczarek.
Jakie konsekwencje mogą wyniknąć z oskładkowania umów dla pracownika i pracodawcy?
- Powierzchownie łatamy dziury, bez leczenia problemu u źródła. Młodzi wątpią w system emerytalny. Pracownicy, zleceniobiorcy coraz częściej wybiera możliwość pełnego wynagrodzenia, odrzucając płacenie składek - powiedziała Monika Zaręba, ekspert ds. rynku pracy
PR24/Paulina Olak