USA w opałach
Po wielu dniach impasu kryzys budżetowy w USA zażegnany, ale fundamentalne problemy finansowe Ameryki nie zostały rozwiązane. Porozumienie jest działaniem doraźnym do momentu, gdy zakończą się negocjacje w sprawie długofalowego ograniczenia deficytu budżetowego Stanów Zjednoczonych.
2013-10-16, 20:43
Posłuchaj
Rozwiązanie jest tymczasowe, ale światowe rynki odetchnęły z ulgą. Nie jest to pierwszy raz, gdy Stany Zjednoczone stawiają czoła zagrożeniu budżetowemu. Do takich sytuacji dochodziło już wcześniej między innymi za kadencji Billa Clintona.
- Sytuacja wynika z podstawowej zasady, że Kongres trzyma kasę i rząd nie może wydawać bez jego zgody pieniędzy. W odróżnieniu od innych państw w Stanach Zjednoczonych istnieje określony ustawowo pułap wyjmowania określonych kwot z budżetu, a rząd jest bardzo zadłużony i zmuszony jest podwyższać granicę zadłużenia. Druga sprawa, że w Ameryce od dłuższego czasu nie było porządnego budżetu całorocznego. Rząd działa cały czas na zasadzie prowizorycznego budżetu – wyjaśniał w PR24 Roman Rewald, członek zarządu Amerykańskiej Izby Handlowej Weil, Gotshal and Manges.
- W Stanach Zjednoczonych istnieje olbrzymi podział partyjny. Tak dużej polaryzacji na scenie politycznej USA nie było od dłuższego czasu. Demokraci mocno stoją przy swoim, a Republikanie chcą przyblokować ich działania. Pojawił się także spór o „Obamacare”, czyli ustawę o rozszerzeniu opieki zdrowotnej w Stanach Zjednoczonych – uzupełnił w PR24 Michał Baranowski, dyrektor biura German Marshall Fund of the United States.
Kość niezgody w sporze o amerykański budżet stanowi przyjęta ustawa znana jako „Obamacare”, czyli możliwość wyboru polis ubezpieczeniowych przez kilkadziesiąt milionów nie objętych ubezpieczeniem Amerykanów. Przyjęcie zapisu to wielki sukces Baracka Obamy, który zapewnił prezydentowi także wzrost poparcia.
- Obama odniósł wielkie zwycięstwo. Republikanie mieli jeden strzał, aby sprzeciwić się ustawie. 41 razy próbowano ją odwołać i teraz miał miejsce ostatni atak Republikanów, żeby odsunąć jej skutki co najmniej o rok lub pozbawić funduszy. To się nie udało – mówił w PR24 Roman Rewald.
- Poparcie Obamy wśród obywateli amerykańskich nie zmieniło się, a nawet wzrosło. Amerykanie twierdzili, że impas bardziej był winą Republikanów niż Demokratów, ale są sceptyczni przede wszystkim wobec kierunku obranego przez gospodarkę amerykańską. Jeśli chodzi o przyszłe wybory to Republikanie są zagrożeni – powiedział w PR24 Michał Baranowski
PR24/Grzegorz Maj