Atak na polskich misjonarzy w Afryce
Ciężkie chwile przeżywają polscy kapucyni, misjonarze w Republice Środkowoafrykańskiej. Ich placówka została zaatakowana przez muzułmańskich rebeliantów.
2014-02-04, 14:22
Posłuchaj
Duchowni są pozbawieni jakiejkolwiek pomocy. W ogarniętym walkami między muzułmanami i chrześcijanami kraju w ciągu ostatnich 24 godzin zginęło co najmniej 75 osób.
Odwet na chrześcijanach
Walki w Republice Środkowoafrykańskiej to odwet na chrześcijanach. Rebelianci, którzy pochodzą z sąsiadujących z Republiką Środkowoafrykańską krajów zaatakowali misję w miejscowości Ngaoundaye, w której pracują kapucyni i siostry ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza. W Polsce i Europie praktycznie nie mówi się o tym, kto z kim walczy w Republice Środkowoafrykańskiej.
- Genezą obecnego konfliktu jest spór miedzy Seleką, która wywodzi się ze środowisk muzułmańskich, a chrześcijanami mającymi także swoją milicję. Trwa krwawy konflikt, który przybiera dramatyczny obraz. Z jednej strony mówimy o muzułmanach, ale z drugiej strony mamy chrześcijan, którzy mordują i niszczą meczety. Są tam siły międzynarodowe, ale kontrolują jedynie lotnisko w Bangi – wyjaśniał w PR24 Jarosław Kociszewski, publicysta Polskiego Radia.
Długi konflikt?
Sytuacja nie jest jednoznaczna, ponieważ czasem uciekający z pogromu muzułmanie odnajdywali schronienie w kościołach misji katolickich.
- Nie ma wątpliwości, że im dłużej trwa ten konflikt, tym bardziej nasilają się podziały. Nienawiść między muzułmanami i chrześcijanami narasta. Broni jest tam wystarczająco dużo, ponieważ całą Afrykę Północną zalało uzbrojenie z przewrotu w Libii. Jeśli doszłoby do interwencji międzynarodowej, to armia nie napotkałaby znacznego oporu, ponieważ grupy bojowników nie są zorganizowane – mówił Gość PR24.
Za wcześnie na kreślenie scenariuszy odnośnie przyszłości sytuacji w Republice Środkowoafrykańskiej. Konflikt trwa i najrozsądniejszym posunięciem byłaby interwencja sąsiadujących państw, jak w przypadku Somalii.
PR24/Grzegorz Maj