Wybieramy Parlament Europejski
O wyborach do Parlamentu Europejskiego wiele się mówi, ale Polacy niechętnie pójdą do urn. Wynika to głównie z niewiedzy na temat działania Europarlamentu i jego wpływu na państwa członkowskie. Partie walczą o poparcie, ale frekwencja ponownie może rozczarować.
2014-05-20, 13:52
Posłuchaj
Polska już od 10 lat obecna jest w Unii Europejskiej, ale wiedza Polaków na temat głównych organów decyzyjnych Wspólnoty pozostawia wiele do życzenia. Z tego względu lokale wyborcze w dniu wyborów do Parlamentu Europejskiego mogą świecić pustkami. Głosowanie dotyczy przedstawicieli krajowych partii politycznych, ale w Europarlamencie politycy będą zrzeszeni we frakcjach.
Frakcje Parlamentu Europejskiego
W skład Parlamentu Europejskiego wchodzi siedem frakcji. Największymi z nich są chadecy i socjaliści. Właśnie między tymi frakcjami rozegra się główna walka polityczna i właśnie one w większości zostaną zasilone przez polskich eurodeputowanych.
– Jeśli do Europarlamentu swoich posłów wprowadzi PiS w wyniku wygranych wyborów, to wybrani politycy zasilą jedną z frakcji i tym sposobem ją wzmocnią. Jeśli natomiast zwycięży PO, to zyska inna frakcja. Partie europejskie, bo tak eufemistycznie określa się frakcje, będą zabiegać o posłów, ponieważ w ten sposób frakcje ulega radykalnemu wzmocnieniu – wyjaśniał w PR24 doc. dr Jerzy Andrzej Wojciechowski z Wyższej Szkoły Menedżerskiej.
Polskie „piekiełko”
Kampanie wyborcze trwają i ich poziom w ocenie ekspertów pozostawia wiele do życzenia. Tym samym jeszcze bardziej zniechęca Polaków do udziały w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
– Kampanie są beznadziejne, ponieważ toczą się na poziomie „zwischenrufów”, utarczek słownych i mniej lub bardziej ładnych wypowiedzi. To wszystko są sprawy banalne i nieważne. Musimy sprawdzać programy partii, które ewentualnie zasilą daną frakcję. Na razie mamy tylko prognozy przedwyborcze, które pokażą komu przypadnie jaka ilość miejsc w Parlamencie Europejskim i jaki będzie miało to wpływ na politykę Unii – mówił Gość PR24.
Tusk szefem Komisji Europejskiej?
Pomijając jakość kampanii warto przyjrzeć się kandydatom, którzy mają teoretycznie szanse na piastowanie ważnych stanowisk unijnej administracji. Grzegorza Kołodko wskazuje się jako potencjalnego Komisarza ds. Budżetu, a Donalda Tuska jako szefa Komisji Europejskiej.
– Wybór współpracowników znajduje się w gestii przewodniczącego Komisji Europejskiej i właśnie jego wybór będzie najważniejszy. Tusk to bardzo dobry polityk w Europie i wbrew pozorom w kraju. Brakuje mu jednak dobrej znajomości angielskiego i francuskiego, a w pracy przewodniczącego potrzebna jest biegłość językowa – ocenił doc. dr Jerzy Andrzej Wojciechowski.
PR24/Grzegorz Maj