Główną przyczyną kryzysu były pożyczki hipoteczne tzw. subprime. Były to kredyty, które udzielane były osobom, które tak naprawdę nie powinny ich otrzymać, ponieważ posiadały złą historię kredytową. Oprocentowanie tych pożyczek było dużo wyższe, niż przy standardowym kredycie.
- Powinniśmy sięgnąć pamięcią dalej, dlatego, że problem Lehman Brothers nie wziął się z powietrza. Czy ktoś dzisiaj pamięta jeszcze rok 2000 i wielka bańkę internetową, która pęka i te gigantyczne pieniądze, które wtedy były i szukały swego miejsca. Trafiły one na rynek nieruchomości. W ten sposób w ciągu 5 lat urosła nam wielka spekulacyjna bańka nieruchomości. Kryzys powinien zacząć się w 2005 roku, ale ktoś wpadł na pomysł słynnych subprimów i zaczęto udzielać kredytów tym, którym już się nie powinno. Dopiero wydarzenia 2007-2008 roku spowodowały wielki kryzys – mówił dr Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich.
Poprzedni wielki kryzys był pomiędzy I a II Wojną Światową, w latach 1929-1934.
- Tak wielkie kryzysy zdarzają się stosunkowo rzadko, raz na siedemdziesiąt, osiemdziesiąt, sto lat. W 2010 roku pojawił się ciekawy artykuł, który wskazywał na to, że jest to siódmy wielki kryzys w dziejach świata. Co wyróżniało ten kryzys? Nieprawdopodobnie rozwój rynków finansowych, a szczególnie tzw. instrumentów pochodnych, czyli opartych na kolejnych instrumentach. Przy czym w tym przypadku głównie zadziałały te instrumenty, które były oparte na hipotekach – powiedział Marek Zuber, ekonomista.
Czy w oparciu o wydarzenia sprzed 5 lat powstały mechanizmy zabezpieczające przed kolejnym takim kryzysem?
- Moim zdaniem, po części tak, bo gdzieś coś zrobiono. Chociażby wszystkie decyzje, które zostały podjęte w Unii Europejskiej żeby tę sytuację stabilizować. Nie doprowadziliśmy do rozpadu UE, czy upadku strefy euro. Jakieś instrumenty zostały wprowadzone, ale wydaje się, że cały czas poruszamy się w obszarze rozwiązań które znamy i którymi potrafimy się posługiwać. Zdaje się, że tego kryzysu nie da się rozwiązać tymi znanymi nam metodami, potrzeba nam czegoś nowego - dodał dr Barbrich.
PR24/Anna Szpakowska