more_horiz

Polityka wielkich mocarstw

Ostatnia aktualizacja: 15.10.2013 19:19
W polityce międzynarodowej jest zaledwie kilku istotnych graczy. Jednak oczekiwania, nadzieje, postulaty i krytyka ze strony społeczności międzynarodowej kierują się głównie ku Stanom Zjednoczonym. Czy Amerykańscy politycy są zmęczeni ciągłą presją z zewnątrz?
Audio
  • 15.10.13 Ambasador Henryk Schleifer o scenie międzynarodowej
Pionierski duch z czasów podboju Dzikiego Zachodu dał o sobie znać także w muzyce amerykańskiej pierwszej połowy XX wieku. Charles Ives i jego następcy wyprzedzali najśmielsze pomysły europejskiej awangardy
Pionierski duch z czasów podboju Dzikiego Zachodu dał o sobie znać także w muzyce amerykańskiej pierwszej połowy XX wieku. Charles Ives i jego następcy wyprzedzali najśmielsze pomysły europejskiej awangardyFoto: flickr/Subliminati

- Nawet jeśli są zmęczeni, to nie chcieliby z tej roli zrezygnować. Sprawy się znacznie skomplikowały, a obecny świat i konflikty są zupełnie inne niż 15, 20 lat temu. Elita amerykańska ma problem ze zrozumieniem, co się wokół nich dzieje. Z internacjonalizmu USA nie są w stanie się wyrwać, a problem leży jedynie w stopniu zaangażowania – powiedział w PR24 Ambasador Henryk Schleifer, prof. Uniwersytetu Warszawskiego redaktor naczelny kwartalnika sprawy międzynarodowe.

W czasach zimnowojennego, dwubiegunowego  ładu przeciwwagą dla potęgi  Stanów Zjednoczonych był Związek Radziecki. Dziś Rosja znacznie straciła na znaczeniu w stosunkach międzynarodowych, ale ostatnie wydarzenia związane z konfliktem w Syrii pokazują, że jej ambicje są wciąż duże.

- Z punktu widzenia Amerykańskiego jest to mocarstwo regionalne, ale przypadek Syryjski pokazuje, że Moskwa ma ambicje bycia graczem światowym. Nie ma w tej chwili powodu, który miałby doprowadzić do gwałtownego naprężenia w stosunkach amerykańsko-rosyjskich, z wyjątkiem sprawy wprowadzenia praw człowieka i demokratycznych reguł do polityki zagranicznej – podkreślał Gość PR24.

PR24/Anna Mikołajewska

Zobacz także

Zobacz także