Areszt dla domniemanego szpiega. Wiceszef MON: to jest naprawdę cios
Pracownik MON podejrzany o szpiegowanie, został aresztowany na 3 miesiące. - Jest to osoba, która pracowała w ministerstwie około 30 lat i zajmowała się prostymi czynnościami o charakterze administracyjnym. Ale mogła ocierać się o sprawy i informacje, które mają newralgiczne znaczenie dla bezpieczeństwa. To musi być bardzo precyzyjnie wyjaśnione - powiedział wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek w Polskim Radiu 24.
2026-02-05, 08:07
Najważniejsze informacje:
- Służby zatrzymały pracownika MON podejrzanego o szpiegostwo
- Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące
- Jeśli to rzeczywiście szpieg, to na pewno nie był sam - powiedział wiceminister MON
OGLĄDAJ. Wiceminister Stanisław Wziątek gościem Agnieszki Drążkiewicz
3 lutego w siedzibie Ministerstwa Obrony Narodowej służby zatrzymały wieloletniego pracownika. Mężczyzna jest podejrzany o szpiegowanie dla wywiadu Rosji i Białorusi. Minister Tomasz Siemoniak przekazał, że sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie.
Sytuację na antenie Polskiego Radia 24 skomentował wiceminister MON Stanisław Wziątek (Nowa Lewica). - Samo podejrzenie osoby, która pracuje w Ministerstwie Obrony Narodowej, strategicznym departamencie, jest dla całych służb zbrojnych elementem, który rzuca cień na niektóre osoby. Wydaje się, że ta osoba nie miała dostępu do informacji ściśle tajnych, nie miała dostępu do dokumentów, które mają charakter planistyczny, ale być może mogła się o nie otrzeć - mówił wiceminister MON.
Prowadząca poruszyła wątek poświadczenia bezpieczeństwa, które domniemany szpieg otrzymał w 2020 roku. Wiadomo, że później odwiedzał Białoruś - Jest to osoba, która pracowała w ministerstwie około 30 lat i zajmowała się prostymi czynnościami o charakterze administracyjnym. Ale mogła ocierać się o sprawy i informacje, które mają newralgiczne znaczenie dla bezpieczeństwa. Nie chcę nikogo oskarżać, ani rzucać podejrzenia. W momencie kiedy otrzymywała poświadczenie bezpieczeństwa, być może wtedy nie miała za sobą żadnej podróży do środowisk, które mają dla nas wrogi charakter. To musi być bardzo precyzyjnie wyjaśnione - przekazał. Polityk zapewnił, że "wszystkie okoliczności ujrzą światło dzienne".
Stanisław Wziątek podkreślił, że służby miały poważne dowody, by zatrzymać pracownika Ministerstwa Obrony Narodowej. - Obserwacja miała charakter wielowątkowy i bez wątpienia trzeba było prześwietlić wszystkie obszary aktywności tego człowieka. Zarówno jego prywatne podróże, jak dostęp do materiałów, kontakty i relacje, które budował za granicą - powiedział przedstawiciel Nowej Lewicy. Przyznał, że nie jest do końca przekonany, czy wszystkie działania uda się zrealizować w przeciągu trzech miesięcy. - Bardzo ważne będzie to, czy podejrzany będzie chciał współpracować z organami ściągania - mówił w Polskim Radu 24.
Posłuchaj
Posłuchaj
Wiceminister MON Stanisław Wziątek gościem Agnieszki Drążkiewicz (24 pytania) 15:25
Dodaj do playlisty
Motywy? "Mogły zaistnieć różne okoliczności"
Wziątek przyznał, że to trudna sytuacja. - To jest cios. Każda osoba powinna zostać precyzyjnie zbadana w momencie, kiedy jest zatrudniana w ministerstwie - mówił. Wiceminister przypomniał, że podejrzany pracował w resorcie od około 30 lat i wówczas zapewne budził zaufanie swoich przełożonych. - W międzyczasie mogły zaistnieć różne okoliczności - mówił.
Polityk wymienił motywy, jakie zazwyczaj kierują osobami, które decydują się na szpiegowanie. - Po pierwsze to chęć władzy, po drugie pieniądze, po trzecie ideologia. Ale jest też kwestia kobiet: być może ktoś szantażował go kompromitującymi materiałami - wymieniał wiceszef MONu. - Być może był w potrzebie finansowej i zrobił to wyłącznie dla pieniędzy. Najmniej prawdopodobne w jego przypadku [domniemanego szpiega - przyp. red.] jest kwestia władzy - mówił.
Stanisław Wziątek podkreślił, że zazwyczaj największym motorem do szpiegowania jest ideologia. - Może działał, bo wierzy w to, że ktoś inny może zbudować lepszy świat i tylko temu się poświęca - zastanawiał się. - To też musi być wyjaśnione. Motyw będzie podstawą do tego, żeby kierować kolejne kroki w zakresie postępowania rozpracowującego poszczególne szajki, jeśli w takiej się znajdował. Jeśli to rzeczywiście szpieg, to na pewno nie był sam. Musiał mieć kontakty i relacje - podsumował gość Polskiego Radia 24.
Czytaj także:
- Związki partnerskie. Rzepa: podchodzimy konserwatywnie, ale trzeba to uregulować
- Relacje koalicji z Nawrockim. Biejat: prezydent wybiera bardzo często przemoc
- PiS obawia się katastrofy. Senatorowie mówią o pakcie z Konfederacją
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Agnieszka Drążkiewicz
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk