Z Romanem Przasnyskim (Gerda Brokers), Grzegorzem Maliszewski (Bank Millennium), Tomasz Zaleskim (Kancelaria Kochański Zięba & Partners) rozmawiała Anna Grabowska.
Fundusz Podnoszenia Kompetencji byłby finansowany z części składki, którą dotychczas pracodawcy przekazywali na Fundusz Pracy. Zamiast 2,4 proc. przedsiębiorcy mieliby przekazywać 0,7 proc. Pozostała cześć zasilałaby fundusz kompetencji.
Roman Przasnyski uważa, że kierunek jest dobry. - Na rynku mamy do czynienia z niedopasowaniem kompetencji do potrzeb rynku pracy. Mam jednak wątpliwości, czy środki pozostawione w firmach szczególnie małych i średnich wystarczą na ten cel – dodał.
Z drugiej strony aktywizacja zawodowa to zadanie urzędów pracy. – Ale nie mam wątpliwości, że podnoszenie kompetencji pracowników przez przedsiębiorców byłoby lepsze, bo to oni najlepiej wiedzą jakich fachowców potrzebują – stwierdził Tomasz Zaleski.
Grzegorz Maliszewski zwrócił uwagę, że na temat Funduszu Pracy dyskutuje się od lat. - Należy zastanowić się, czy spełnia on rolę do której został powołany. Szczególnie teraz, gdy mamy niskie bezrobocie i urzędy pracy nie szukają pracy dla pracowników, bo to praca szuka pracowników - podkreślił.
A przypomnijmy: Fundusz Pracy miał służyć przeciwdziałaniu bezrobocia i wypłacaniu zasiłków.
Brak dopasowania geograficznego do potrzeb rynku pracy
Eksperci zwrócili, że problem tkwi też w niedopasowaniu geograficznym. Warto byłoby szkolić bezrobotnych z obszarów wykluczenia zawodowego dając im jednocześnie możliwość migracji wewnętrznej lub zachęcać inwestorów do zakładania firm w tamtych regionach.
Bezrobocie w Polsce jest bardzo niskie. Najczęściej bez pracy pozostają ci którzy nie mają kompetencji potrzebnych pracodawcom lub zwyczajnie nie chcą pracować. Nowe przepisy mają stworzyć mechanizmy, dzięki którym uda się aktywizować tych, którzy nadal są bezrobotni.
Roman Przasnyski zwrócił uwagę, że ciągle mówimy o zarejestrowanych bezrobotnych. - Ale wcześniejsze dane BAEL, czyli Badanie Aktywności Zawodowej, pokazują, że zarejestrowanych było ponad 1 mln osób, ale aktywnie poszukujących pracy 700 tys., więc niewiele osób pozostało do zaktywizowania - mówił ekspert.
Naczelna Redakcja Gospodarcza, PR 24, kw